Wychowywać po chrześcijańsku?

Telewizja „Network”, już w 1973 roku, pokazała serię portretów rodzinnych z Santa Barbara. Rodzina państwa Loudów pozwoliła się sfilmować. Pokazano rozwód rodziców i homoseksualne życie najstarszego syna.

Reklama

W domu filmowanej rodziny wszystko działo się tak, jakby Bóg nie istniał, a ludzie w fatalny sposób nie potrafili zagospodarować swej wolności. Rozwiedziona żona tak określiła swoje położenie: „Nie lubię tego wszystkiego, co daje mi poczucie dyskomfortu!”, a osiemnastoletni syn dodał: „Oto widzicie siedmiu osamotnionych ludzi, którzy rozpaczliwie próbują się wzajemnie kochać - bez powodzenia”.

Po trzydziestu latach od tamtego wydarzenia rodzina Loudów nie stanowi już wyjątku i pod wieloma względami jest przeciętna w społeczeństwie ludzi coraz bardziej osamotnionych, którzy bez powodzenia szukają miłości. Niestety, sytuacja rodziny i jej duchowy klimat szybko przenoszą się na wychowanie i styl życia szkoły.

Krzyk
W zdecydowanej większości naszych szkół dominuje hałas. Krzyczą dzieci na przerwach międzylekcyjnych. Krzyczą w klasach, oczekując na przyjście nauczyciela. Krzyczą także sami nauczyciele, aby opanować sytuację. Nie jest to sprawa banalna. Wiele konfliktów i kłótni, wzajemnych oskarżeń i obwiniania się, jest wynikiem stłumionego gniewu. Początek roku szkolnego skłania do refleksji nad podstawami destrukcyjnej gwałtowności, która niszczy spokój i nierzadko przemieniając się w niebezpieczne działania. Przemoc w relacjach szkolnych nie tylko szkodzi drugim, lecz także wprowadza człowieka w błędne koło. Ludzie coraz więcej żądają od innych, a otrzymują coraz mniej.

Presja medialna
Mam przed sobą gazetę ze zdjęciami. Trzech niemieckich chłopców. Dwóch wykręca ramiona prawie nagiemu nastolatkowi. Trzeci trzyma go za włosy. Ta sama gazeta donosi, że zginął jeden żołnierz amerykański w Iraku, a kilku zostało zranionych. A amerykańska armia wydała sto czterdzieści milionów dolarów na transport swoich żołnierzy w minionym tygodniu. Makabryczny jest także opis tortur za pomocą prądu w Korei Północnej i zdjęcia rabunku magazynów portowych przez wygłodzoną ludność w Liberii. Wszystko to są jedynie tak zwane drugorzędne wiadomości. Nagłówki z pierwszych stron donoszą bowiem o włamaniach, kłamstwach i wydawaniu ogromnych sum przez wysokich urzędników rządowych. Ta dzisiejsza gazeta nie bardzo różni się od wczorajszej (nawet reklamy są te same) i prawdopodobnie nie będzie się różnić od jutrzejszej.

Dochodzi jeszcze silna presja „esemesowa”. Modne jest uczenie się w kawiarenkach internetowych. Powszechne jest przekonanie, że jak czegoś nie ma w Internecie - to tego nie ma w ogóle!
Jak sprostać wszystkim ludzkim tragediom i nie ulec duchowej pustce i depresji? To pytanie jest szczególnie aktualne na progu nowego roku szkolnego.

Byłoby trudniej, gdyby nie nauczyciele i katecheci potrafiący ukształtować we współczesnych młodych ludziach ich piękne charaktery. Ilu ich jednak jest i jaką cenę przychodzi im codziennie za to płacić?
 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama