Matka Angelika od córek i teatru

Młoda mama i młoda aktorka jednocześnie. Proste to nie jest. Ale jakie piękne…

W Oratorium Jana Bosko przy ul. Kawęczyńskiej w Warszawie trwają regularne próby do „Historyi o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim”. – W historyi jestem Maryją Salome. To jedna z trzech głównych ról kobiecych. Całość będzie świetnie opracowana muzycznie, choć głosy są skomplikowane – opowiada z atencją Angelika, równie profesjonalnie szykując kaszę gryczaną z warzywami. Córka Helenka musi zdrowo jeść. Premiera historyi będzie w sam roczek Helenki. Taka historyja. – To u nas klasyka. W dzień przewidywanego porodu Klary miałam spektakl w Łodzi, na Festiwalu Szkół Teatralnych. Dałam radę z brzuchem. Czułam się świetnie. Tylko koledzy się trochę martwili, czy aby nie urodzę na scenie. Nie ma obawy, pierwszy poród nie trwa tak szybko. Urodziłam pięć dni później, już w Warszawie.

Helenka siedzi w foteliku dla maluchów i palcami wcina kaszę gryczaną, zagryzając ulubioną grahamką.

Poskromienie złośnicy

Angelika Olszewska, żona, mama dwóch małych córeczek. Już trzy lata po uzyskaniu dyplomu Akademii Teatralnej w Warszawie. – Byłam u Cezarego Morawskiego na roku. Mieliśmy świetnych wykładowców: Krzysztof Majchrzak, Jan Englert, Maja Komorowska. Wyjątkowy i dobry czas – mówi Angelika, zabawiając marudzącą Helenę. – Po trzecim roku wyszłam za mąż. Dobra decyzja i jedyna możliwa. Choć rzeczywiście, biorąc pod uwagę mój wiek i środowisko, dość wyjątkowa.

Poznali się z Mateuszem, gdy on był w klasie maturalnej, a ona w drugiej liceum. Razem grali w ognisku teatralnym. Ona była wtedy szalona i zbuntowana, religijnie obojętna, z zacięciem kontestacyjnym. On – poukładany, dusza towarzystwa, sto spraw naraz i ze świetnym skutkiem, rewelacyjny uczeń. Wszyscy mówili: nic z tego nie będzie, „pierwsze koty za płoty”, a Angelika miała poczucie, że… pierwsza miłość nie rdzewieje. – A zaskoczeniem dla mnie było to, że podstawą tego związku zaczęła być… wiara. Wychowałam się w katolickim domu, ale chodziłam różnymi ścieżkami, więc koniec końców bycie wierzącym wydawało mi się nudne i niefajne. Tymczasem Mateusz był zabawny, inteligentny, bardzo lubiany. Podziwiany za naukę i aktywność. Był w szkole muzycznej, grał w zespole, działał. Zastanawiałam się, jak sobie z tym wszystkim radzi. Zapytałam.

– To chyba wiara – odpowiedział prosto. A Angelika zaczęła dziękować Bogu za to, że go poznała. Dziękuje do dziś, choćby na wspólnych, codziennych już od dziesięciu lat spacerach.

Po maturze Mateusz zaczął studiować w łódzkiej filmówce. Angelika chwilę studiowała teologię kultury, potem dostała się do warszawskiej AT. Była już wtedy we wspólnocie Woda Życia. – Mieliśmy poczucie, że jesteśmy ze sobą długo, kochamy się. Trzeba było zrobić następny krok.

Ślub wzięli po jej trzecim roku, gdy Mateusz wrócił już z dyplomem do Warszawy. – Planowaliśmy dzieci ze trzy lata po ślubie. Bo przecież „najpierw karierę trzeba zrobić, nie ma przecież nic lepszego od kariery”. No i… dziesięć miesięcy po ślubie urodziłam pierwszą córkę, Klarę – śmieje się Angelika, wsadzając młodszą Helenkę na różowego plastikowego konia. Patataj, patataj…

Mąż Angeliki podjął właśnie drugie studia – reżyserskie. – Jednego dnia rano złożył dokumenty na uczelnię, a wieczorem dowiedzieliśmy się, że zostaniemy rodzicami. Radość, ale i pewne obawy. Bałam się, jak zareagują na uczelni. Cezary Morawski bardzo mi jednak pomógł, inni wykładowcy również. Nawet tańczyłam z brzuszkiem, bo czułam się doskonale.

Potem było przedstawienie dyplomowe, doskonale zagrane. A pięć dni później na świecie pojawiła się Klara. – I wtedy poczułam, że bycie mamą w ciąży, a bycie mamą niemowlaka to jednak zupełnie różne sprawy.

Zaczęły się kolki i trudne próby pogodzenia macierzyństwa z aktorską pasją.

O matko. Z córką…

Zupki, pieluszki, karmienia. Kolki. Zwykłe życie każdej mamy. Ale między jednym karmieniem a drugim spacerkiem Angelika marzyła już o powrocie na scenę. Nawet miała wstępną propozycję pracy w jednym z warszawskich teatrów. Ale nie wyszło. – Pojechałam z Klarą do rodziny, do Niemiec. Tam mogłam spokojnie zastanowić się, co z moim życiem zawodowym. I wtedy przyszedł pomysł na monodram.

O czym? A o życiu młodej matki, która musi po porodzie zmagać się ze zmęczeniem, frustracjami, czasami „życzliwymi” uwagami. I której ekstatyczne wyobrażenia o macierzyństwie stykają się z realiami. Pięknymi, ale i trudnymi. – Mój monodram „O matko z córką” mówi przede wszystkim o tym, jak zmienia się życie kobiety po urodzeniu dziecka. Stan zwyczajny, ale wywracający wszystko do góry nogami. Monodram pisałam bez planu. Trochę wyrzucając emocje – i swoje, i wielu znajomych młodych matek. Dopiero po zakończeniu szkicu naniosłam poprawki. Pierwszym recenzentem, a potem reżyserem, był mój mąż.

A kiedy wszystko było już dopięte na ostatni aktorski guzik i gdy można było wchodzić na scenę, okazało się, że niebawem na świecie pojawi się Helenka. Najpierw lekki stres: poradzą sobie z dwojgiem dzieci i pracą zawodową? Przy pierwszym było wielkie zmęczenie… – Pojechałam wtedy na rekolekcje mojej wspólnoty, które bardzo mnie zmieniły. Była tam z nami rodzina z siedmiorgiem dzieci. Uświadomili mi wiele spraw – co jest ważne i ważniejsze, że naprawdę Boga trzeba prosić o chleb powszedni. I nie zamartwiać się na zapas.

Klara rosła, Helenka – w brzuchu – też. A małżeństwo w domu zamieniło się w profesjonalistów – reżysera i aktorkę – na scenie. – O dziwo nie wywołuje to konfliktów. Mąż jest reżyserem, ja aktorką. Prosty podział funkcji i obowiązków. To w domu trudno czasem spokojnie ustalić, kto rządzi – śmieje się Angelika.

„To było jak trzęsienie ziemi. To znaczy ja nigdy nie widziałam trzęsienia ziemi, ale… Widziałaś kiedyś wodospad? Ale taki naprawdę wielki – jest piękny, żywy, fale rwą się pomiędzy skałami, jakby jeszcze nie do końca wiedziały, dokąd i po co mają płynąć, jakby jeszcze nie odnalazły swojego nurtu, swojej drogi… A ty już masz ochotę rzucić się w nie. Bez pamięci. I bardzo szybko zapominasz, ile ta ziemia musiała się nacierpieć, aby narodzić... taki cud” – mówi w monodramie matka Asia (główna bohaterka) głosem matki Angeliki.

A drugi mały cud, Helenę, Angelika urodziła niemal w przerwach między spektaklami. I jak mówi – radziła sobie już dużo lepiej.

– Mała też miała kolki, ale się tym już bardzo nie przejmowałam. Nosiłam ją w chuście. Wszędzie i zawsze. Dawałyśmy radę.

Teraz Klara chodzi do przedszkola, a Helenka niedługo skończy roczek. Angelika dzieli się opieką nad dziećmi z mężem, czasem pomagają obie babcie. Bo trwają próby do „Historyi o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim”. Duże wyzwanie, bo to współczesna wersja tego misterium.

– Teatr Oratorium budzi nadzieję, bo coś, co wydało się totalnie niemożliwe, właśnie się rodzi. Plany są szerokie, przedstawienia prezentowane na najwyższym poziomie. I bardzo różne. Więc przyszłość tego miejsca widzę ogromną. Miejsca, które skupia artystów ze wspólnymi wartościami.

Niedaleko Oratorium, również na warszawskiej Pradze, jest też Teatr Powszechny. A w nim „Klątwa”. Co na ten temat myśli Angelika? Macha ręką.

– Jeśli spektakl jest jedną wielką prowokacją, to w zasadzie po co reklamę robić? Efekt marketingowy osiągnięty. Seria „szoków” na teatralnych deskach mnie nie interesuje. Wolę robić swoje: w sposób ciekawy, ludzki, profesjonalny – wzrusza ramionami Angelika. I robi swoje.

Fragment monodramu: „Ale kobieta od początku jest »bliżej«. Nie wiem, jak to określić, ale ten moment, kiedy nawet w pierwszych dniach patrzysz na to nowe stworzenie, które jest tak blisko – które dopiero co wylazło z ciebie, a już wtula się w twoją pierś, która jest jak ochrona przed światem, przed wszelkim złem, którego ono na razie nie doświadczyło… Czy tą bliskość można w sobie zabić? Dla mnie to był taki moment niepowtarzalny – moment, w którym cały świat nagle przestał istnieć i zaczęłam wreszcie rozumieć te moje koleżanki, które uważały, że ich parotygodniowe wrzeszczące bachory są najpiękniejsze na świecie”…

I chyba wszystkie mamy wiedzą, co mama Angelika ma na myśli.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg