Stryczek dla biedy

Ta akcja jak żadna inna zachęciła Polaków do aktywnego pomagania biednym. W zeszłym roku już 120 tys. rodaków przygotowało dla biednych świąteczne „szlachetne paczki”.

Reklama

Oludziach robiących na święta „szlachetne paczki” słyszy się ze wszystkich stron. Kolega z pracy opowiada, że w 19 osób, skrzykniętych przez jego dorosłą córkę, kupują potrzebującej rodzinie lodówkę. Tę konkretną rodzinę wybrali z bazy danych na stronie www.szlachetnapaczka.pl, więc dokładnie znają jej potrzeby. Szwagier chce kupić do paczki proszek do prania w największym opakowaniu. Jakaś dziewczyna relacjonuje w internecie, że w celu skompletowania paczki poszła z mężem po pracy, o 20.30, do supermarketu. Kiedy ładowali do wózka zeszyty, obok inna młoda para wybierała piórnik. „Najpierw trochę podsłuchiwałam, ale po minucie nie miałam już  wątpliwości: oni też robią PACZKĘ! Podeszłam, porozmawialiśmy, to niesamowite... Przy kasie znowu się spotkaliśmy. A panie kasjerki mówią: O, państwo też robią te paczki, już któraś osoba dziś!”.

W prezencie na przystanek

Są miejsca w Polsce, gdzie akcja średnio załapała i gdzie w internetowej bazie danych jest więcej potrzebujących, niż darczyńców. Jednak mieszkańcy m.in. Krakowa, Warszawy i Śląska weszli w to na całego. Po zakładach pracy ludzie oddają na Szlachetną Paczkę nawet swoje bony pracownicze.

Prawie 8 tys. wolontariuszy, najczęściej studentów i innych młodych ludzi, wyszukało w swojej okolicy biedne, ale uczciwe osoby, takie, którym honor często nie pozwala prosić sąsiadów o pomoc. Jest ich wokół mnóstwo. Ktoś musi tylko ustalić adresy.

W zeszłym roku paczki dostało 8201 takich rodzin. Wartość paczek sięgnęła prawie 10 mln złotych. Wkładane do nich rzeczy muszą być nowe. Wolontariusze, którzy przekazują paczki pod wskazane adresy, nie nastawiają się, że ktoś okaże im wdzięczność. A jednak często tak się dzieje. – Wolontariusz przed zeszłymi świętami zawiózł paczkę do ponad 70-letniej pani i jej córki, która porusza się na wózku – mówi Maciej Maruszczak ze Stowarzyszenia „Wiosna”, które organizuje akcję Szlachetna Paczka. – Te panie mieszkają w kamienicy w Krakowie. Kiedy wcześniej wolontariusze wypytywali je, o czym marzą, mówiły, że o niczym poza ciepłym ubraniem. W paczce były więc m.in. ciepłe swetry i kurtki zimowe. Panie były tak szczęśliwe, że zaraz ubrały się w te prezenty i odprowadziły w nich wolontariusza na przystanek – relacjonuje.

Katolicy i celebryci

Szlachetną Paczkę wymyślił katolicki ksiądz Jacek Stryczek z diecezji krakowskiej, duszpasterz akademicki i prezes Stowarzyszenia „Wiosna”. Jego akcję pokochali Polacy niezależnie od stopnia swojej religijności. Popiera ją np. celebrytka Anna Mucha, piłkarze Wisły Kraków, szczypiorniści Vive Targów Kielce, paczkę przygotowuje nawet para prezydencka.

Akcja spodobała się Polakom prawdopodobnie dlatego, że jest skierowana do rodzin ubogich, ale nie patologicznych. Wolontariusze znajdują takich biednych, którzy tych prezentów nie wymienią na alkohol. Szukając ich, pytają pedagogów szkolnych, które dzieci nie przynoszą do szkoły drugich śniadań. Rozpytują o kontakty w klubach seniora, w MOPS-ach i Caritasie, w stowarzyszeniach przykościelnych. Później idą do wstępnie wytypowanej rodziny i dwukrotnie przeprowadzają u niej ankiety. Chodzi o wyłuskanie tych rodzin, które potrzebują wsparcia bliźnich, żeby wyjść na prostą. Wiele z nich wpadło w biedę np. z powodu choroby.

Natomiast do bazy danych nie trafiają ludzie kierujący się w życiu postawą roszczeniową, uważający, że cały świat ma psi obowiązek nieść im pomoc. – Zdarza się, że biedna rodzina zażyczy sobie np. telewizora albo pomocy w spłacie sprzętu elektronicznego, który już kupiła na raty. Takim nie pomagamy. Skupiamy się na rodzinach, po których widać, że będą w stanie tę pomoc jakoś spożytkować, by wyjść z ubóstwa – mówi Maciej Maruszczak. Opowiada o fantastycznej i kochającej się 11-osobowej rodzinie brukarza z województwa lubelskiego, do której dotarła wolontariuszka Marlena. Brukarz niestety zimą był bez pracy. – Dwa lata temu ich mieszkanie nadawało się do remontu, więc poprosili o materiały budowlane. Rok temu mieszkanie było już wyremontowane, więc w paczkach dla nich znalazły się artykuły pierwszej potrzeby i zabawki dla dzieci. Jednak widać, że ta rodzina posuwa się naprzód, nie jest bierna, że ojciec aktywnie szuka pracy – tłumaczy Maciej Maruszczak.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Bernadetta
    08.12.2011 10:27
    Stryczek......dość niezręczne określenie pięknej inicjatywy. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy czytając tytuł artykułu, to; że nasz kochany rząd przygotował istotnie kolejny zamach na ubogich. Ja już i tak żyję w nędzy, co dalej?? Dla mnie śmierć na skutek braku leczenia.zNIKĄD LITOŚCI,znikąd pomocy.
  • Bernadetta
    08.12.2011 10:27
    Stryczek......dość niezręczne określenie pięknej inicjatywy. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy czytając tytuł artykułu, to; że nasz kochany rząd przygotował istotnie kolejny zamach na ubogich. Ja już i tak żyję w nędzy, co dalej?? Dla mnie śmierć na skutek braku leczenia.zNIKĄD LITOŚCI,znikąd pomocy.
  • Minerwa
    08.12.2011 23:12
    Bernadetto, problem w tym, że portal zamieścił dobrany może nie najszczęśliwiej fragment artykułu. Gdybyś mogła przeczytać cały tekst, dowiedziałabyś się na pewno, że inicjatorem "Szlachetnej paczki" jest ksiądz Jacek STRYCZEK z krakowskiej parafii św. Józefa. Stąd ten "stryczek" w tytule - wyrwany z kontekstu rzeczywiście robi dziwne wrażenie.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama