Przed urodzeniem dziecka nie ma?

Za aborcję można trafić do więzienia, za zabicie dziecka w wyniku wypadku – nie – alarmuje dzisiejszy Dziennik Zachodni. Wygląda na to, że ochrona nienarodzonych w Polsce to fikcja

Reklama

Aldona Minorczyk-Cichy opisuje na pierwszej stronie Polska The Times Dziennik Zachodni bulwersującą sprawę. Państwo Koycho i Agnieszka Flakus starali się o dziecko przez pięć lat. Ona Polka, on Bułgar. Dziewczynka jednak w wigilię 2008 roku urodziła się martwa. Przyczyną był wypadek drogowy, któremu uległa rodzina.

Wypadek

Sprawcą wypadku był student, który jechał zbyt szybko oblodzoną drogą. Uderzył w busa państwa Flakus. Auto dachowało. Ucierpiała cała rodzina, ale pani Agnieszka była w najgorszym stanie. Była w już w zaawansowanej ciąży i z obawy o dziecko nie zapięła pasów bezpieczeństwa. Miała do tego prawo – pisze Dziennik Zachodni.

Winnego spowodowania wypadku sąd skazał. Jednak w wyroku nie było ani słowa o tragicznie zmarłej Mai. Studenta skazano za spowodowanie wypadku drogowego. Nie stracił nawet prawa jazdy - czytamy na łamach DZ.

Sąd uznał, że dziecka nie było. Jak to możliwe? Wszak w protokole sekcji zwłok biegli orzekli, że dziewczynka ważyła ponad 2,5 kilograma, była dobrze rozwinięta i zdolna do życia poza organizmem matki.

Jak powiedział w rozmowie z gosc.pl Marcin Marszołek, prezes Stowarzyszenia Osób Poszkodowanych w Wypadkach „Wokanda”, który pomaga państwu Flakus, jest akt urodzenia i akt zgonu Mai. Bulwersujące jest zachowanie, zarówno firmy ubezpieczeniowej jak też sądu – mówi Marszołek. Nikogo nie interesują protokoły z sekcji dziewczynki, z których jasno wynika, że dziecko było zdolne do życia. Stwierdzono, iż przyczyną śmierci dziecka był wypadek, a jednak nie można w świetle prawa wyciągnąć konsekwencji w stosunku do winnego spowodowania wypadku.

Kiedy zaczyna się człowiek?

Okazuje się, że w myśl polskiego prawa sprawca wypadku nie mógł zostać skazany za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Jak tłumaczy nam ekspert prawa karnego Krzysztof Szczucki, człowiekiem w myśl Kodeksu Karnego jest dziecko jeszcze w stanie prenatalnym od momentu, kiedy zaistniały przesłanki do przeprowadzenia zabiegu cesarskiego cięcia lub też rozpoczął się poród. Wcześniej mamy do czynienia z „dzieckiem poczętym” i odpowiedzialności szuka się tylko w tych przepisach, które dotyczą dziecka poczętego lub ciąży (jak w przypadku przepisów antyaborcyjnych). W tej sytuacji nie da się wyciągnąć odpowiedzialności wobec sprawcy wypadku, ponieważ art. 155 KK mówi o człowieku: „Kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze...”.

Nie ma też innego przepisu w prawie karnym, który pozwalałby na skazanie osoby odpowiedzialnej za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka nienarodzonego. W tej konkretnej sytuacji nie ma więc możliwości pociągnięcia sprawcy wypadku do odpowiedzialności za spowodowanie śmierci dziecka.

Nie ma dziecka, nie ma odszkodowania

W związku z taką a nie inną interpretacją prawa, ubezpieczyciel, którym w tym przypadku była firma Liberty Direct, odmówił też wypłaty zadośćuczynienia za śmierć nienarodzonej Mai.

Dziennik Zachodni cytuje fragmenty pisma skierowanego w tej sprawie do rodziny: „ W świetle przepisów Kodeksu cywilnego dziecko urodzone jako martwe nie nabyło zdolności prawnej, wobec czego nie przysługuje jej status osoby fizycznej”. Nie ma tu znaczenia nawet fakt, iż biegli przeprowadzający sekcję zwłok dziewczynki orzekli, że bez problemu mogła żyć. W walce o uzyskanie zadośćuczynienia rodzinie pomaga katowickie stowarzyszenie "Wokanda". Jak deklaruje prezes Marszołek, będą walczyć i zrobią wszystko, by uzyskać zadośćuczynienie. Zapowiada wystąpienie na drogę sporu cywilnego.

Czy nienarodzone życie się chroni?

Z tego tragicznego przypadku wynika smutny wniosek, że polskie prawo karne bardzo słabo chroni dzieci, które jeszcze się nie urodziły. Nie uznaje się ich za ludzi. Na przykład gdyby kobieta w ciąży padła ofiarą pobicia, gwałtu, czy jakiejkolwiek innej sytuacji, w wyniku której jej nienarodzone dziecko by zmarło, to sprawca będzie odpowiadał tylko za przestępstwo, którego dopuścił się względem kobiety, ale dziecka już nie.

Krzysztof Szczucki przypomina sprawę, którą zajmował się Sąd Najwyższy. W wyniku zaniedbań personelu medycznego dziecko przed narodzeniem było narażone na utratę życia i zdrowia. Wcześniej ustalono bowiem, że nie ma przepisu, który by pozwalał pociągnąć winnych do odpowiedzialności karnej. Sprawa trafiła wreszcie do Sądu Najwyższego, który uznał, że można pociągnąć do odpowiedzialności takie osoby i jest to narażenie na utratę zdrowia i życia człowieka. Sąd uznał takie dziecko za człowieka, ale tylko w sytuacji, kiedy rozpoczął się już poród. Sprawa potem przycichła, ale pojawiła się druga. Małżeństwo pojawiło się na izbie przyjęć i prosiło o pomoc, gdyż z dzieckiem działo się coś złego. Lekarz, nie przeprowadzając podstawowych badań, odesłał ich do domu. Sytuacja się pogorszyła i dziecko urodziło się martwe. Sprawa znów trafiła do Sądu Najwyższego. Lekarz był oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci. Sąd Najwyższy wówczas przesunął granicę – wyjaśnia ekspert. W przypadku cesarskiego cięcia uznał, że nie w momencie rozpoczęcia procedury, ale już w momencie kiedy zachodzi potrzeba jej przeprowadzenia, nienarodzone dziecko można traktować jak człowieka.

To jednak jest sytuacja szczególna, ponieważ lekarz czy inny członek personelu medycznego, powinien być świadomy tego, co dzieje się z dzieckiem przed narodzeniem. Kto inny nie może odpowiadać za nieumyślne zabicie człowieka nienarodzonego.

W przypadku przestępstw umyślnych, kiedy sprawca wie, że swoim postępowaniem zagraża życiu dziecka, może być osądzony z art 157 a Kodeksu Karnego: „Kto powoduje uszkodzenie ciała dziecka poczętego lub rozstrój zdrowia zagrażający jego życiu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Krzysztof Szczucki wraz Mariuszem Dzierżawskim przygotowują nową inicjatywę obywatelską, która miałaby zmienić tę sytuację i zapewnić lepszą ochronę dzieci nienarodzonych. Idzie o to, żeby zmienić definicję człowieka i uznać, że jest nim już dziecko poczęte w wyniku połączenia się męskiej i żeńskiej komórki rozrodczej.

Póki co taki zapis nie istnieje, a pełna ochrona prawna dzieci nienarodzonych pozostaje w naszym kraju marzeniem.

Przeczytaj komentarz: Marna ochrona nienarodzonych

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Michał Szkatula
    13.02.2012 20:31
    Są kraje, które w dowodach osobistych wpisują nie datę urodzin, ale datę poczęcia. Warto zawalczyć o taki wpis także w naszym kraju nad Wisłą. Nie będzie wtedy okazji do absurdów.
  • kleksofon
    13.02.2012 23:50
    Oczywiście przed urodzeniem nie ma człowieka! "Człowiek" rodzi się jako istota, ale pozbawiona tego czegoś, co czyni go człowiekiem - a więc zdolności myślenia, refleksji, wiary, nie posiada kultury, nie wytwarza cywilizacji. Rodzi się jako carta blanca, na której zapisuje się dopiero człowieczeństwo. A więc po urodzeniu już, gdy następuje proces socjalizacji (już od pierwszych dni, gdy istota ta jest "stwarzana" jako część społeczeństwa - najpierw jako część rodziny) zaczyna stawać się człowiekiem. Nabiera jego cech. Znane są przypadki porzucania noworodków w lesie, pozostawiania ze zwierzętami - jak np. Kaspar Hauser. Ewidentnie widać, że takie stworzenia nie są społecznie przystosowane, nie wytwarzają i nie są częścią żadnej kultury, a więc nie mogą być ludźmi. Oczywiście w każdym przypadku po zapłodnieniu istnieje życie i tego nie da się podważyć.
  • kleksofon
    14.02.2012 00:00
    Oczywiście przed urodzeniem nie ma człowieka! "Człowiek" rodzi się jako istota, ale pozbawiona tego czegoś, co czyni go człowiekiem - a więc zdolności myślenia, refleksji, wiary, nie posiada kultury, nie wytwarza cywilizacji. Rodzi się jako carta blanca, na której zapisuje się dopiero człowieczeństwo. A więc po urodzeniu już, gdy następuje proces socjalizacji (już od pierwszych dni, gdy istota ta jest "stwarzana" jako część społeczeństwa - najpierw jako część rodziny) zaczyna stawać się człowiekiem. Nabiera jego cech. Znane są przypadki porzucania noworodków w lesie, pozostawiania ze zwierzętami - jak np. Kaspar Hauser. Ewidentnie widać, że takie stworzenia nie są społecznie przystosowane, nie wytwarzają i nie są częścią żadnej kultury, a więc nie mogą być ludźmi. Oczywiście w każdym przypadku po zapłodnieniu istnieje życie i tego nie da się podważyć.
  • Stanisław_Miłosz
    14.02.2012 03:37
    A już się niepokoiłem:

    http://info.wiara.pl/doc/1078412.Nowicka-Bralam-pieniadze-ale

    że ewangelistę Piotra gdzieś wcięło. Zwracam honor. Piotr tak jak należy: nie o osobie, a o czynie. Brawo!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama