Droga pełna emocji

– Kiedyś myślałem, że taki się urodziłem – nieśmiały, unikający kontaktu z ludźmi, wiecznie przestraszony i że zawsze będę się męczył. Teraz wiem, że to wszystko nie jest moją winą – mówi Andrzej należący do krakowskiej anonimowej grupy DDA.

Reklama

Z nieśmiałością zawsze miałem problemy, zwłaszcza w szkole. Prawdziwa tragedia zaczęła się na studiach. Trafiłem do lekarza, który skierował mnie do psychiatry, a ten do psychoterapeuty. W końcu poszedłem na spotkanie grupy dorosłych dzieci alkoholików. Powoli zaczynało mi się rozjaśniać wiele spraw, zrozumiałem, co było źródłem moich kłopotów. Teraz czytam książkę o DDA. Mam wrażenie, że czytam w niej o własnym życiu – dodaje.

Największy sukces: przebaczenie
Kasia z informacją o syndromie DDA po raz pierwszy zetknęła się blisko 12 lat temu, gdy mieszkała w Paryżu. – Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak duży wpływ na moje życie miało to, że mama piła. Nie radziłam sobie – w grupie, w relacjach z bliskimi ludźmi, w odniesieniu do osób, które powinny być moim autorytetem. W końcu przeczytałam w prasie historię kogoś, w kim odnalazłam siebie. Poszłam na spotkanie anonimowej grupy dorosłych dzieci alkoholików, choć dalej nie było dla mnie jasne, że moje problemy wiążą się z nałogiem mamy – opowiada. – Po przyjeździe do Polski znalazłam w Krakowie grupę DDA i bardzo się w nią zaangażowałam. Za swoje problemy nie winię już ani siebie, ani mamy – dodaje.

– W kształtowaniu się syndromu DDA najważniejszy jest toksyczny przekaz, jaki dzieci dostają od swoich rodziców (a ci często przenoszą ze swojego domu rodzinnego). W rodzinnym domu dziecko uczy się, by nie czuć, nie mówić i nie ufać. To rodzi poczucie wstydu i lęku, a respekt do najbliższych osób nie jest zbudowany na zdrowym szacunku, ale na strachu. Jako terapeucie zależy mi, by pacjenci wychodzili z tego uwikłania. Terapia ma pokazać, że to jest możliwe – podkreśla Jan Szymula, certyfikowany specjalista terapii uzależnień, kierownik Poradni Leczenia Uzależnień i Współuzależnienia w NZOZ SPL „Ergomed”.

– Często zdarza się, że dziecko wini siebie za picie rodziców. Pokazanie, że to błędne rozumowanie, jest jednym z pierwszych zadań terapii. Trudnym, bo dziecko boi się konfrontacji z prawdą, że rodzice nie są idealni, że mają wady, że skrzywdzili. W terapii trzeba też powiedzieć: nie musisz nienawidzić swojego ojca czy matki. Możesz przebaczyć. Zła nie da się wymazać z pamięci ani zapomnieć, ale można zacząć  naprawiać kilka rzeczy, zmieniać je (także siebie, swoje postawy i przekonania), przestać się bać i w końcu wybaczyć (wprost lub w sposób symboliczny). Przebaczenie to największy sukces terapii i jest zakorzenione w kulturze chrześcijańskiej. Osoby z DDA potrzebują wiele zrozumienia i delikatności od osób, przed którymi się otwierają, m.in. od spowiedników. Niestety, wiem od pacjentów, że różnie z tym bywa – dodaje J. Szymula.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama