Bić nie wolno! Zabić wolno?

Marek Michalak, Rzecznik Praw Dziecka, skierował do prokuratury wniosek w sprawie książki rzekomo propagującej bicie dzieci.

Reklama

- To uprzedmiotowienie dziecka, nie do zaakceptowania w XXI wieku – powiedział, o czym informuje  Fundacja Pro na stronie www.stopaborcji.pl

- Wrażliwość na krzywdę najmłodszych jest rzeczą cenną, zwłaszcza w przypadku Rzecznika Praw Dziecka. W tym kontekście dziwi fakt obojętności pana Michalaka wobec zabijania dzieci chorych przed narodzeniem. Fundacja Pro – prawo do życia zwracała się do Rzecznika o interwencję w sprawie mordowanych dzieci. Niestety nie doczekaliśmy się reakcji. Czyżby Marek Michalak uważał, że bić dzieci nie wolno, ale zabijać można? - pyta na stronie Fundacji Mariusz Dzierżawski, członek Rady Fundacji i Pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "stopaborcji".

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • margeritta
    27.02.2012 10:11
    Dla zainteresowanych - fragmenty książki - horror.

    http://a-zet.blogspot.com/2011/09/jak-wytresowac-dziecko.html
  • Renata
    27.02.2012 13:02
    A czy ktoś sprawdził jak jest definicja "dziecka" wg ustawy o rzeczniku praw dziecka?
    Art. 2.
    1. W rozumieniu ustawy dzieckiem jest każda istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletności.
  • jesienna
    28.02.2012 05:56
    Nie wiem dlaczego nie podejmuje się merytorycznie tym konkretnym problemem tylko odchodzi się od tematu

    i zaczyna w drugą stronę
    (tzn. rzecznika praw dziecka)
    walić tematem aborcji jak cepem.

    Tego "cepa" uzywa się w różnych dyskusjach. Można mieć wrażenie, że jak ktoś nie ma argumentów to "dowala" aborcją

    tak ma wyglądać rzeczowa dyskusja???
  • piotrp
    28.02.2012 12:57
    Przepraszam, że nieco powtórzę ten sam wpis, co w temacie o cenzurowaniu książki przez RPD.

    Na wstępie informacja, która trochę może mnie uwiarygodnić w tym co piszę. Otóż, wspólnie z żoną mamy 5 dzieci / 2 córki i 3 synów /, a najmłodszy syn skończył właśnie 20 lat.

    Wychowując gromadkę dzieci, wychodziliśmy z żoną z założenia, że miłość do dziecka z jednej strony, a z drugiej wymagania mu stawiane i świadoma dyscyplina, nie mogą zrobić dziecku krzywdy. Naszym zdaniem kształtowanie tej miłość to proces nieustanny, zmieniający formy z upływem czasu. A zarazem nie może się ograniczać tylko do relacji rodzic - dziecko. Ważne, aby z czasem, ten proces dotyczył także relacji dziecko - rodzic. Aby jednak tak się stało, na rodzicach głównie spoczywa obowiązek kształtowania określonego systemu wartości i właściwych relacji. Jeżeli to koło zamachowe procesu wychowowania się właściwie zazębi, to proszę mi wierzyć, że wychowanie dzieci staje sie dużo prostsze i mniej problemowe.

    Wychowując, moja żona nie uderzyła nigdy żadnego dziecka. Ja zaś uczyniłem to kilka razy. Dziś twierdzę, że o te kilka razy za dużo. Bo robiłem to pod wpływem gniewu i emocji, które nigdy nie są dobrym doradcą. Jako osoba dorosła i ojciec powinienem wiedzieć, że należało odczekać i wytłumaczyć dziecku. To oczywiście nie jest takie proste, ale nikt nie powiedział, że życie i wychowanie to proste sprawy. Często też uważałem, że to co przychodzi zbyt łatwo, ma mniejszą wartość i jest mniej doceniane. Trud wychowania, to wielka i odpowiedzialna sprawa.

    Osobiście nie polecałbym nikomu bicie dziecka, jako metody wychowawczej. Zamiast niej proponuje domowy ołtarzyk, czy miejsce przed obrazem lub krzyżem, przed którym najpierw mama z tatą, a później razem z dziećmi będą kształtować właściwe relacje między sobą. Z Bożą pomocą, gwarantowany sukces. Coś wiem na ten temat.
    pozdrawiam,
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama