Kochać Kościół od małego

- Choć mamy sporo pracy, siostra zmusza nas do tego, żeby zasiąść z dziećmi. Muszę powiedzieć, że cała rodzina na tym zyskała – mówi Agata Zorn z Rumi, mama Grzesia i Kasi.

Reklama

- Ksiądz z „Gościa" chciał zobaczyć nasz kościół? O, tak wygląda...   ks. Sławomir Czalej/ GN - Ksiądz z „Gościa" chciał zobaczyć nasz kościół? O, tak wygląda... Pięcioletni Grześ poszedł do przedszkola śladem swojej starszej siostry, która uczy się już w drugiej klasie szkoły podstawowej. Kiedy jednak maluch zapowiedział, że będzie budować kościółek, Kasia szybko zapomniała o swoim „poważnym wieku”. W końcu salezjańskie zabawy nie są obciachowe, nawet jeśli ma się lat 40. Mało tego. Wciągają…

Model drewniany, model duchowy

Zanim dzieci zaczęły budować (dobrowolnie!) model kościoła, rodzice dostawali fragment Pisma Świętego do przeczytania i omówienia w domu. Karteczkę ze świętą sentencją można było otrzymać po krótkiej modlitwie w kaplicy. Jest to centralne miejsce, tuż obok sali gimnastycznej, z której korzystają przedszkolaki i uczniowie podstawówki. Dzieci uczą się bowiem pod jednym dachem, a drogę do kaplicy wyznacza międzynarodowy znak, czyli… małe stópki przyklejone do podłogi.

– Pomysły mamy różne. W zeszłym roku były to anioły, a na Wielkanoc robiliśmy jajka z balonów – mówi nieco tajemniczo dyrektor przedszkola s. Anna Pytka, salezjanka. W tym roku pomysł zrodził się pod wpływem hasła roku duszpasterskiego: „Kościół naszym domem”, ale i z pewnego doświadczenia. – Razem z siostrą Anną myślałyśmy, gdzie te dzieci mają się nauczyć o kościele. Zwłaszcza dzisiaj, kiedy rodzice są zaganiani i na nic nie mają czasu – dopowiada Anna Bialik, wicedyrektor. Karteczki z sentencjami były cegiełkami, które dzieci umieszczały na swoich modelach. Fragment z Ewangelii św. Mateusza, żeby dom budować na skale, a nie na piasku, nie nastręczał rodzicom trudności przy rozmowie. Ale były też cegiełki trudniejsze. No bo jak maluchowi wyjaśnić krótkie zawołanie z Ewangelii Markowej: „Czuwajcie!”. – Trzeba to było przemyśleć samemu. Przy czymś takim formuje się wiarę nie tylko dzieci, ale i rodziców – zamyśla się mama maluchów.

Katarzyna Leszczyńska i jej trzech „archaniołów” ...   ks. Sławomir Czalej/ GN Katarzyna Leszczyńska i jej trzech „archaniołów” ... Ukorzenianie dzieci

Salezjańskie szkoły w Rumi mają już swoją renomę. Jak mawiają w mieście, dostać się tu też nie jest łatwo. Niby takie same, jak placówki świeckie, a różni je wszystko. Nie żeby ktoś chciał tu kogoś do czegoś zmuszać, chociaż modlitwa w kaplicy jest obowiązkowa. – Mnie bardzo zależało. Widać przecież, w jakim kierunku idzie świat, a ja chciałabym, żeby dzieci miały korzenie – mówi pani Agata. Zdarza się jednak i tak, że posyłane są tu dzieci, których rodzice raczej się Panu Bogu nie naprzykrzają. – To widać podczas katechezy. Takie dziecko nie ma pojęcia, o czym się mówi – wyjaśnia siostra.

Zbudowane przez dzieci – czytaj: rodziny – modele są imponujące. – My przynieśliśmy tylko zdjęcie, bo kościół z klocków zbudowaliśmy w domu – cieszy się Katarzyna Leszczyńska, mama trzech „archaniołów”: Michała (6 lat), Rafała (3 lata) i rocznego Gabriela. Klocki były  drewniane, ale figurki w środku pochodziły już ze skarbów maluchów. Od tych z klocków Lego, po postaci rodem z kinder-niespodzianek. –   Podczas rozstrzygania konkursu, wszystkie dzieci zajęły pierwsze miejsce – śmieje się A. Bialik. Na 110 maluchów powstało 66 prac, a wykonali je członkowie około 90 rodzin. Czyli większość. – O, ten właśnie kościół zrobiła rodzina, która… hmm, no nie angażuje się za bardzo w życie Kościoła. Sama mama się zapaliła i zrobili piękny model w kształcie… swojego domu – zamyśla się s. Anna.

Co dalej z modelami? Tu opinie są podzielone. Były pomysły, żeby dzieci zabrały je do domu, ale rodzice zastanawiali się, czy nie warto by zrobić wystawy w kościele. Albo obdarować te parafie, których modele wykonano. Łatwo się domyślić, że większość zostałaby w Rumi, a jeden dałoby się nawet łatwo rozpoznać: kościół Podwyższenia Krzyża Świętego. – Jest dla nas tajemnicą, ile z tego wszystkiego pozostało w samych dzieciach – mówi Iwona Gawryś, wychowawca.

Dzieci podchodzą do swoich budowli, żeby pokazać je księdzu z gazety. Za chwilę śpiewają: „Kościół to nie tylko dom z kamieni i złota….”. Śpiewają… delikatnie. Aż figurki w modelach się przewracają.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama