Nie oszczędzamy na antykoncepcji

Po opublikowaniu przez Ministerstwo Zdrowia listy refundowanych leków rozpoczęły się protesty, że brakuje na niej różnych ważnych medykamentów. Niewielu zauważyło, że są za to specyfiki, które być nie powinny.

Chodzi o co najmniej kilka środków antykoncepcyjnych, do których dopłacają podatnicy. Na liście znalazły się hormony tzw. „starej” generacji: Microgynon, Rigevidon i Stedril 30, które już wcześniej refundowane były pod pretekstem ich stosowania w leczeniu zaburzeń miesiączkowania. Do nich dołączył teraz Levomine - środek stosowany wyłącznie do celów antykoncepcyjnych, czyli de facto w ogóle niebędący lekiem. Oprócz tego, na liście znalazły się „leki” na trądzik: Cyprest, Diane i Syndi. Na ulotce Cyprest czytamy, że nie zaleca się jego stosowania jedynie w celu ustnej antykoncepcji. Jak tłumaczy jedna z farmaceutek, pragnąca zachować anonimowość:

- Diane i Syndi są, według ulotki, wskazane do leczenia hormonalnego trądziku z zapewnieniem antykoncepcji. Nie zmienia to faktu, że to było i będzie wykorzystywane przez zwolenników antykoncepcji w jednoznacznym celu, pod płaszczykiem leczenia trądziku.

I należy rzeczywiście przyjąć, że tak będzie. W sytuacji powszechnego kryzysu finansów państwowych, Ministerstwo Zdrowia decyduje się wspomóc młode kobiety (dziewczęta?, ale nie mężczyzn i chłopców) pomagając im w pokryciu leczenia pryszczy? Nie łudźmy się. To zwykłe naciąganie podatników na wspomaganie multimilionowego sektora farmaceutycznego.

Ministerstwo Zdrowia postanowiło objąć refundacją również Depo-Proverę. Farmaceutka wyjaśnia, że „w dużych dawkach stosuje się w leczeniu nowotworów, a w mniejszych jako antykoncepcję. Jestem przekonana, że bardzo łatwo w tym przypadku o nadużycie”.\

Czy Ministerstwo ma zamiar je monitorować, a jeśli tak, to w jaki sposób?

Na tym nie koniec, jeśli chodzi o finansowe zaangażowanie podatników w antynatalistyczną politykę rządową. Jak napisała w swoim Komentarzu (do sprawozdania rządu na temat realizacji ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży) Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, kobiety mają również zagwarantowane świadczenie w postaci założenia oraz usunięcia spirali.

Federacja oczywiście rekomendowała przed ogłoszeniem listy Ministerstwa Zdrowia jej rozszerzenie o różne typy antykoncepcji. Nie postulowała jednak zwrotu kosztów osobom, które chciałyby przejść kurs naturalnego planowania rodziny (książka „Sztuka naturalnego planowania rodziny” kosztuje np. 55 zł). Bardzo ciekawe, dlaczego tego nie zrobiła.

Lobby antykoncepcyjne oczywiście nie odpuści. Będzie domagało się m.in. umieszczenia na liście leków refundowanych plastrów antykoncepcyjnych, krążków dopochwowych, antykoncepcji postkoitalnej i tabletki aborcyjnej. Kto wie, może nawet znajdzie się na niej udoskonalona prezerwatywa dla kobiet, którą dzierży w ręku Wanda Nowicka na jednym zdjęciu zamieszczonym na onet.pl. Polki na pewno się ucieszą. To nieistotne, że z wszystkich kobiet tzw. krajów rozwijających się (dla których została ona wynaleziona) jej pierwszą wersję tolerowały z wielką trudnością jedynie tajskie prostytutki - jak napisała w gazecie „New York Times” feministka Merle Goldberg. Ta trzymana przez Wandę Nowicką jest na pewno po prostu świetna.

Jak długo będziemy się temu biernie przyglądać? Nie ma chyba niczego bardziej odrażającego od władzy ingerującej w płodność ludzi poprzez dotowanie, a w konsekwencji faworyzowanie, danych metod antykoncepcyjnych. Nie ma przecież niczego bardziej prywatnego i intymnego. Dlaczego tego nie bronimy?

«« | « | 1 | » | »»
  • iks_iks
    08.03.2012 13:46
    Obecność tych leków o których mówicie jest jeszcze zrozumiała. Ale jeśli Levomine faktycznie służy tylko do antykoncepcji i dołączył na listę refundacyjną, to chyba coś jest nie tak?
  • gosia
    08.03.2012 13:51
    NIGDY NIE BĘDĘ ZA METODAMI NATURALNYMI CHOĆBY MI NAWET PŁACILI---DLACZEGO BO STOSUJĄC TE METODĘ---- WPADŁAM , CHOCIAŻ NIE POWINNAM.
    GDYBYM NIE POMYŚLAŁA O INNYCH METODACH , MIAŁABYM DZISIAJ NIE 2 DZIECI A MOŻE Z 5-KĘ I KLEPAŁABYM BIEDĘ.WIEM CO TO BIEDA , BRAK JEDZENIA , BO POCHODZĘ Z RODZINY WIELODZIETNEJ.
  • arte
    06.04.2012 16:19
    Nikt nie niszczy płodności. To środowiska katolickie ingerują w płodność narzucając npr. Antykoncepcja sprzyja płodności, bo zapobiega i leczy wiele chorób zagrażających płodności, np: endometriozy, zespołu policystycznych jajników, cykli bezowulacyjnych, anemii, nieregularnych cykli, zapobiega i leczy raka jajnika i raka endometrium.
    Trudno żeby państwo dotowało npr, skoro jest nieskuteczne, a niehamowanie owulacji powoduje wiele problemów.Ale o tym trenerzy npr nie wspominają. Antykoncepcja to nie ingerowanie w płodność, ale świadome jej kształtowanie, wybieranie odpowiedniego momentu, w którym chcemy mieć dziecko. Mamy prawo decydować,o tym, czy jesteśmy gotowi do rodzicielstwa.
  • VUUAArFmIWuSdb
    27.06.2012 10:32
    pisze:Jesteśmy hobbystyczną hdwoolą kotf3w rosyjskich niebieskich. Naszym kotom dajemy całą naszą troskę, wiedzę i miłość. Nie można nie poprzeć akcji R=R.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja