Cztery mililitry dla życia

– W ciągu godziny zarejestrowało się ponad 200 potencjalnych dawców – to ogromny dar serca – mówi Henryka Plak z punktu rejestracji dawców szpiku w Prywatnym Centrum Edukacyjnym – Szkoły „Sukces”.

Reklama

W połowie marca u 18-letniego Michała Wudzińskiego, ucznia białogardzkiego LO im. Bogusława X, zdiagnozowano białaczkę. W pomoc chłopakowi zaangażowała się cała szkoła, miasto, a nawet gmina.

Pociąg nadziei

– Michał to bardzo cichy i skromny chłopak – mówi Dominika Lewandowska, koordynatorka akcji i koleżanka ze szkoły. – Angażował się w różne projekty, sam zgłaszał się do pomocy. Ja ciągle widzę taki obraz: Michał stoi na drabinie i montuje jakieś dekoracje albo bandery. Pomysł na zorganizowanie akcji charytatywnej zrodził się właśnie w domu Dominiki, która o przedsięwzięciu rozmawiała z mamą. – Myślałyśmy o kiermaszu ciast albo festynie, o czymś, co zainteresuje i pozwoli zebrać pieniądze na leczenie – wyjaśnia. Pomysłem podzieliła się z koleżankami, a następnie z nauczycielką Anną Dziwior. – Rodziły się różne koncepcje, każdy wnosił coś od siebie. To była burza mózgów, nad którą trudno było zapanować – mówi z uśmiechem pani Anna. Kiedy powstał już konkretny plan akcji, należało zabrać się za realizację i rozpropagowanie przedsięwzięcia. Nikt nie wątpił, że trzeba pomóc – choroba Michała poruszyła całą szkołę. – Nawet uczniowie, którzy wcześniej nie wykazywali chęci udziału w żadnych akcjach społecznych, sami proponowali pomoc – dodaje nauczycielka.

Michał, Michał, Michał

W całym mieście zawisły plakaty informujące o tym, kim jest Michał i jak można mu pomóc. Uczniowie klasy dziennikarskiej zrealizowali krótki filmik, który poprzez internet zachęcał do udziału  w akcji. – Mamy dużo kontaktów, dzwoniliśmy do wszystkich, którzy mogli nas wesprzeć. Nam, dorosłym, wydaje się czasem, że coś jest niemożliwe, ale nie dla nich. Wierzą w to, co chcą zrobić – podkreśla Dominika. Alicja Flis, dyrektor białogardzkiego LO, przyznaje, że zaangażowanie uczniów jest godne podziwu. Patrząc na ich zapał, nie miała wątpliwości, że to się uda. Michałowi pomagali również motocykliści z klubu Boruta MC, którzy w czasie odbywającej się dwa dni wcześniej 4. edycji akcji Motoserce zachęcali mieszkańców do oddawania krwi. – Oprócz przeszczepu szpiku w trakcie leczenia potrzebna jest krew, której nie da się wyprodukować – wyjaśnia Paweł Król, sekretarz Boruta MC. Paweł przyznaje, że bracia klubowi już się zarejestrowali jako potencjalni dawcy. – Mamy nadzieję, że Michał znajdzie bliźniaka genetycznego – mówi.

Time out

Dla państwa Wudzińskich diagnoza była zupełnym zaskoczeniem. – Michała bolał brzuch, to wszystko – mówi pani Joanna. Wynik badania krwi przyniósł diagnozę: ostra białaczka. Chłopak bardzo szybko trafił do Kliniki Pediatrii, Hematologii i Onkologii Dziecięcej w Szczecinie, gdzie przeszedł cykl chemioterapii. Michał nie traci nadziei, ma w sobie sportowego ducha walki. – To on nas pociesza, jest bardzo optymistycznie nastawiony, wierzy, że wygra – opowiada z uśmiechem matka. Osiemnastolatek interesuje się sportem, uwielbia koszykówkę, jest zagorzałym kibicem AZS Koszalin, jest także fotoreporterem Iskry Białogard. Uczy się w klasie o profilu politechnicznym, pasjonuje go informatyka. Pani Asia wspomina, że syn chciał studiować coś związanego z grafiką komputerową. – Ale teraz musimy poczekać na zakończenie leczenia – zaznacza. Michał ma właśnie za sobą drugi blok chemioterapii, przechodzi okres rekonwalescencji, nadal jest w Szczecinie, ale mama ma nadzieję, że już niedługo syn chociaż na chwilę wróci do domu.

Droga do „Sukcesu”

Na placu przy ulicy Wyspiańskiego od rana było tłoczno. Grzegorz Witkowski, kolega z klasy Michała, skrupulatnie liczył każdego, kto przybył. – Nieoficjalnie staramy się pobić polski rekord Guinnessa w liczbie ludzi, którzy dzisiaj tu są. W ciągu dwóch godzin naliczyliśmy ponad 3500 osób – mówi. Każdemu uczestnikowi akcji chłopak stawiał na ręku pieczątkę: „Pociąg wsparcia dla Michała”. – Michał to świetny kolega, zawsze można na niego liczyć. Kiedy dowiedziałem się o chorobie, byłem w szoku, tak jak i on – dodaje. Grzesiek nie jest jedynym zaangażowanym w akcję uczniem. Na scenie rozpoczynają się właśnie występy wokalne koleżanek i kolegów Michała. Ci, którzy nie udzielali się scenicznie, zachęcali mieszkańców do zarejestrowania się punkcie zorganizowanym w Prywatnym Centrum Edukacyjnym – Szkoły „Sukces”, do którego chętnych dowoził specjalnie przygotowany pociąg. Tam fundacja DKMS rejestrowała potencjalnych dawców szpiku, którzy mogli pomóc nie tylko Michałowi, ale także innym chorym na białaczkę. Zarejestrował się również Paweł Popławski. – Przyjście tu nie wymagało ode mnie wielkiego poświęcenia, a może komuś uratuję życie – mówi.

Mama Michała nie ukrywa wzruszenia. – Jestem bardzo wdzięczna wszystkim, że zdecydowali się pomóc mojemu synowi. To wraca wiarę w ludzi – przyznaje. – Gdybym nie wierzyła, że Michał wyzdrowieje, nie miałabym siły poświęcać każdej wolnej chwili na przygotowania akcji. Ale ja wiem, że będzie OK. Tylko chcę, żeby dzięki naszej pomocy nastąpiło to jeszcze szybciej – dodaje Dominika.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama