Wyciąganie
 z doła


Każde dziecko może zostać Napoleonem. – Wystarczy, by usłyszało, że mu się uda – zapewnia Barbara Downar, tutorka Madzi w projekcie „Akademia Przyszłości”. I ważne, by dziecko przestano dołować.

Reklama

Tutor znaczy opiekun, przewodnik, wychowawca. Tutorzy z projektu „Akademia Przyszłości” powstałego w ramach Stowarzyszenia „Wiosna” prowadzą przez szkołę dzieci mające problemy z nauką i znalezieniem się grupie. Najczęściej tutorami są studenci poświęcający swój czas młodszym. – Nauka często jest na drugim planie, najważniejsze, by nasi podopieczni uwierzyli w siebie, posiedli umiejętność radzenia sobie z problemami i dobrze poczuli się z rówieśnikami – wylicza Jacek Mech, od roku tutor Kasi, czwartoklasistki. Spotykają się z dziećmi raz w tygodniu. Po każdych zajęciach uczniowie wpisują do swojego „Indeksu sukcesów” coś, co udało im się danego dnia. Magda, teraz już absolwentka podstawówki, którą od dwóch lat zajmuje się Barbara Downar, pewnego dnia zapisała w indeksie, że na własną prośbę rozwiązała dodatkowych pięć zadań z matematyki. Od zawsze miała problemy właśnie z tym przedmiotem i z angielskim. Po wspólnej pracy do gimnazjum poszła już bez strachu, że sobie nie poradzi. Z początkiem nowego roku szkolnego aż 1400 tutorów w całej Polsce ruszy do pomocy nieradzącym sobie dzieciom.
– W tym roku chcemy rozpocząć debatę na temat dołowania dzieci i podać przykłady, jak można z tym walczyć – mówi Agata Kołomyjska z „Akademii Przyszłości”. – Tysiące dzieci skazane są na porażkę tylko dlatego, że nikt nie uczy ich wiary we własne możliwości. Dlatego najważniejsze, aby im uświadomić, jak wiele mogą. – Zajęci pracą rodzice, zmęczeni nauczyciele, starsze rodzeństwo, które naśladuje, co mówią dorośli, powtarzają nieradzącemu sobie dziecku, że jest głupie i niczego nie osiągnie. I w końcu ono samo wierzy, że nie może być inaczej, skoro tyle osób tak uważa – opowiada Jacek Mech. Trzeba przerwać ten zaklęty krąg. – W „Akademii Przyszłości” najcenniejsze jest to, by młody człowiek, któremu rodzice nie mogą poświęcić czasu, zauważy, że istnieje bezinteresowna pomoc – mówi Daria Widawska, aktorka, ambasadorka projektu. – Paweł, któremu kupiłam indeks, jest coraz lepszym uczniem.

Poprawił się na czwórki z przedmiotów, z których był zagrożony. Chce być coraz lepszy. Potrafił się podciągnąć dzięki temu, że ktoś w niego uwierzył.

Barbara Downar – studentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i policealnej szkoły kucharskiej, zdecydowała się na pomoc dzieciom przed trzema laty, czyli przed własną maturą. – Jak komuś pomagasz, to nie tylko dajesz, ale i dostajesz – mówi. – Od Kasi i Madzi, którymi się zajmowałam, otrzymałam satysfakcję ze zrozumienia kogoś drugiego, umiejętność zachwytu kimś zupełnie innym, nauczyłam się odpowiedzialności, cierpliwości, zarządzania grupą – dodaje. Dziś dziewczyna jest liderką grupy wolontariuszy. – W pierwszych klasach podstawówki dziecko potrzebuje, by ktoś starszy od niego, autorytet z większym doświadczeniem zapewnił go, że będzie dobrze, że da radę – podkreśla. Wie, że nie jest tak dużo starsza od swoich podopiecznych jak ich rodzice, ale czuła, że może ich wiele nauczyć. Kasia, trzecioklasistka, którą zajmowała się przez rok, była w pewnym stopniu niepełnosprawna umysłowo.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama