Gatunek wymierający?

Niby nie chorują, a umierają. Udają macho, a boją się lekarza. Mężczyźni w Polsce to słaba płeć? Z wyboru…

Reklama

Przypuszczalnie po tym prowokacyjnym wstępie część Czytelników płci męskiej zjeżyła się, naburmuszyła lub ostentacyjnie wzruszyła ramionami, przewracając kartkę. I błąd! Bo męskie zdrowie to męska rzecz, od której nie wolno uciekać. Czas najwyższy, Panowie, o własne zdrowie zadbać.

Fakty o polskomęskim zdrowiu

Gdy zapytać przeciętnego Polaka o stan zdrowia, albo nic nie odpowie, albo stwierdzi, że jest zdrowy jak byk. Nie choruje, a w dodatku „nie zastanawia się nad sobą, bo nie ma czasu na bzdury”. I co on jest – baba, żeby chodzić do lekarzy? Żeby profilaktycznie „zagnać” przeciętnego ojca czy męża do przychodni, potrzeba sposobu oraz wielkiej cierpliwości. W dodatku nawet ostre przeziębienie czy angina dla części z panów nie są wystarczającym argumentem, żeby poprosić o profesjonalną pomoc medyczną. Trzeba jednocześnie dodać, że Polacy podejmują więcej zachowań ryzykownych niż Polki (np. picie, palenie). Statystycznie są również bardziej otyli, niechętnie podejmują wysiłek fizyczny. Efekt? Polacy są w zdecydowanie gorszej kondycji zdrowotnej niż Polki, znacznie gorzej wypadają również w porównaniu do mężczyzn z innych krajów europejskich. Opublikowany niedawno raport „Zdrowie – męska rzecz” (Siemens 2012, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny) wskazuje na niepokojące dane: Polacy przeciętnie dożywają 72 lat. Dla porównania, Polki żyją o ponad 8 lat dłużej – średnio 80,7 lat. Wśród mężczyzn zarówno w młodym, jak i średnim wieku, czyli od 30 do 59 lat, zaobserwowano o 70 proc. większą umieralność niż wśród ich rówieśników w UE. Do czterdziestki najwięcej Polaków umiera z powodu tzw. przyczyn zewnętrznych (np. wypadki). Po czterdziestce najczęstszymi przyczynami śmierci są już jednak choroby przewlekłe (często wykrywane zbyt późno): choroby serca, nowotwory.

– Polacy umierają średnio o ponad 5 lat wcześniej niż mężczyźni w Unii Europejskiej – mówi główna autorka raportu prof. Dorota Cianciara, dyrektor Szkoły Zdrowia Publicznego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. – Trzeba przyznać, że polski system opieki zdrowotnej szwankuje i trudno jest się po prostu dostać do specjalistów. Ważniejsze jest jednak chyba to, że panowie nie dbają o zdrowie, gdyż… tak zostali wychowani: w myśl zasady „chłopaki nie płaczą”, a więc również – chłopaki się nie leczą. Doktor Roman Sosnowski z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Centrum Onkologii w Warszawie twierdzi, że niektórzy z jego pacjentów zwlekali nawet rok, zanim udali się na zwykłą konsultację.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • marianna
    09.11.2012 21:42
    Z jednej strony mężczyźni mają trudno - powinni nie płakać, dosyć często są jedynymi bądź głównymi żywicielami rodziny, którą to rolę trudno pogodzić z bieganiem po lekarzach. Z drugiej strony zazdroszczę im. Nikt nie każe im jak kobietom żyć dla przyszłych wnuków. Nikt nie bombarduje ich listami albo i telefonami o badaniach profilaktycznych - bezpłatnych czyli opłacanych z pieniędzy podatnika.Mają społeczne przyzwolenie na bieg aż do śmierci.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama