Jak budować komunię osób?

Komunia osób w małżeństwie jest największą więzią, jaka może się między ludźmi pojawić. To najpełniejsza forma miłości międzyludzkiej. Owocuje ona dzieckiem, czyli udziałem w stwórczym akcie Boga, i stwarza najlepsze warunki do rozwoju małego człowieka.

Reklama

Trzecia prelekcja, wygłoszona podczas II Ogólnopolskiego Kongresu Małżeństw w Świdnicy dotyczyła „Duchowo-cielesnej komunii małżeńskiej”. Wygłosił ją Jacek Pulikowski.

Co to znaczy: „komunia małżeńska”?

Żyjemy po to, by się zbawić, by być świętymi, a małżeństwo jest dla małżonków wspólną drogą do świętości. Podstawowym zadaniem męża jest budowa komunii z żoną i na odwrót: budowa komunii z mężem jest podstawowym zadaniem żony. Tu pojawia się cały problem komunikacji małżeńskiej, w której często pojawia się np. krzyk, wyzwiska. W ten sposób, poprzez nieumiejętność rozmawiania ze sobą o trudnych sprawach, niszczona jest więź między małżonkami.

Jan Paweł II mówił, że komunia między małżonkami kształtowana ma być na „wzór komunii Osób Boskich”. Jest to dla chrześcijanina wizja porażająca. Przecież głębi i wielkości komunii Osób Boskich żaden człowiek nie potrafi sobie nawet wyobrazić. Dlatego tak naprawdę pogłębianie komunii między sobą jest dla małżonków zadaniem na całe życie. I to jest małżeńska droga do świętości. Ta droga nie jest łatwa. Utrudnia ją inność drugiego człowieka. Każda osoba jest odrębna, inna w swej istocie, a dodatkowo kobieta bardzo różni się od mężczyzny. Dlatego komunia osób w małżeństwie jest największą więzią, jaka może się między ludźmi pojawić. To najpełniejsza forma miłości międzyludzkiej. Owocuje ona dzieckiem, czyli udziałem w stwórczym akcie Boga, i stwarza najlepsze warunki do rozwoju małego człowieka.

Prelegent wskazał dwa prawdziwe źródła szczęścia człowieka. Są to:

  • wolność, rozumiana jako dojrzałość osoby do wyboru dobra i odrzucenia zła bez względu na warunki; taki człowiek może zostać zabity, ale nie można go pozbawić tej wewnętrznej wolności;
  • relacje z ludźmi.

Najgłębszą relacją jest miłość, a wśród nich najgłębszą jest więź małżeńska, czyli relacja oparta na bezinteresownym darze z siebie samego (zob. Gaudium et spes, 24). Nie ma innej drogi do szczęścia, jak tylko poprzez bycie darem. Miłość to bezinteresowny dar z siebie samego – osoba która nie jest wolna, nie jest dojrzała, nie może wejść w relację miłości. Egoista nie może wejść w relację miłości. Taki człowiek często się rozwodzi i uważa, że ma pecha, tymczasem problem tkwi w nim. To on nie nadaje się np. na męża. Także i w małżeństwach często małżonkowie funkcjonują w sposób egoistyczny, wybierając dla siebie najlepsze „kąski”. Nie chcą zaryzykować tego bycia bezinteresownym darem z siebie samego.

Małżeństwo nie jest jedyną drogą do świętości, ale dla ludzi, którzy zawarli ten sakrament, taką drogą się staje. Warto więc wiedzieć, że od momentu podjęcia decyzji o małżeństwie, człowiek decyduje się na to, że pierwszą relacją międzyludzką dla niego będzie odtąd relacja ze współmałżonkiem – do końca życia. Nie da się tego odwołać. Nie odwołuje tego nawet wchodzenie w kolejne związki. Człowiek, który zniszczył swoją relację małżeńską, do końca życia nie będzie szczęśliwy. Może się urządzić w życiu, zabawić się, ale do końca życia będzie dźwigał ciężar zniszczonej relacji małżeńskiej.

Relacja z dziećmi jest dla małżonków na drugim miejscu. Jacek Pulikowski wskazał przy tym, że dla rodziców ważne są wszystkie dzieci. Gdy jedno z nich „zejdzie na manowce”, rodzice nie będą potrafili być szczęśliwi. Podobnie jak Jezus, który zostawia 99 owiec, by szukać tej jednej, zabłąkanej, zaginionej.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Sylwia
    04.12.2012 18:51
    "We współczesnym świecie lansowany jest stereotyp, że kobiety myślą „sercem”, czyli kierują nimi uczucia i emocje, a mężczyźni działają pod dyktat swoich pobudzeń, w szczególności pobudzeń seksualnych."
    Przecież sam Jacek Pulikowski w swych książkach lansuje te stereotypy.

    Niech się pan Pulikowski również zdecyduje czy wierzy w prawdziwą komunię małżeńską.Niedawno w programie u Cejrowskiego mówił,że kobiety nie da się zrozumieć(jak można tworzyć komunię bez zrozumienia?)i żeby mężczyźni wysłuchiwali swych żon(żeby zaspokoić ich godziwą potrzebę wygadania się),ale nie próbowali ich rozumieć.Wychodzi brak psychologicznego przygotowania,oj wychodzi.
  • Viator
    04.12.2012 21:49
    Oj Sylwio Sylwio... Jesteś pewna, że mężczyzna może zrozumieć kobietę i na odwrót? Nie wiem ile masz lat, ale gwarantuję Ci, że jeśli masz męża, narzeczonego czy chłopaka to na 100% go nie rozumiesz. Kobietom zazwyczaj wydaje się, ze rozumieją mężczyzn. Tymczasem kompletnie ich nie rozumieją,zwłaszcza, ze zazwyczaj w ogóle nie słuchają. Mówię to jako człowiek mający już wiele lat, obserwujący życie swoje i swoich w różnym wieku kolegów.

    Ot taki drobiazg: ubieranie się. Nie spotkałem kobiety, która by swojego faceta nie ubierała mówiąc mu, co ma na siebie włożyć. Wierz mi, to naprawdę nie jest tak, ze mężczyźni nie mają gustu. Mają, ale często inny niż kobiety, Kobiety zaś w ogóle się z tym nie liczą. Po latach kobiety twierdzą, że ich mężczyźni nie potrafią się sami ubrać i do głowy im nie przychodzi, że facet zrezygnował ze swojego gustu dla święto spokoju, bo nie mógł zdzierżyć ciągle się z nim o to kłócącej żony. Kobiety myślą, ze przekonały. Tymczasem po prostu zniszczyły swojego męża...

    I tak jest w wielu sprawach. A potem wielkie zdziwienie że on woli kumpli... A woli, bo kumple go nie musztrują, nie próbują urabiać, zmieniać, ale przyjmują jakim jest....

    Spodziewam się, co napiszesz w ewentualnej odpowiedzi... Że widocznie jestem nieudacznik, ze się daję itd itp. Ten schemat to też stała zagrywka rodzaju kobiecego. Bo zdaniem ogromnej części kobiet jakaś wina po stronie kobiety to absurd....
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama