Zaskakująca deklaracja szefa kliniki, w której wykonują aborcje

„Współczesna medycyna traktuje płód ludzki jako odrębnego pacjenta".

Reklama

Zdanie to powinno być naczelną zasadą każdego ginekologa, trudno się z nim nie zgodzić i w zasadzie nie byłoby w nim nic dziwnego gdyby nie to, że pochodzi ono z artykułu, którego współautorem jest prof. Mirosław Wielgoś, kierownik Kliniki Ginekologicznej Szpitala Dzieciątka Jezus. Profesor Wielgoś wielokrotnie przyznawał, że w jego szpitalu dokonuje się aborcji na dzieciach podejrzanych o chorobę. Czy można więc wierzyć, że profesor traktuje dziecko w łonie matki jako odrębnego pacjenta?

Wyżej zacytowane zdanie pochodzi z artykułu „Czy płód może odczuwać ból?", opublikowanego w miesięczniku Ginekologia Polska (nr 2/2011). Autorzy artykułu rozważają, na którym etapie życia płodowego dziecko zaczyna odczuwać ból. Jak sami piszą, „obecnie w piśmiennictwie światowym toczy się burzliwa debata dotycząca granicy czasowej odczuwania bólu przez ludzkie płody", a naukowcy prezentują często radykalne poglądy na ten temat.

Prof. Wielgoś i dr Katarzyna Kosińska-Kaczyńska stwierdzają, że człowiek w łonie matki na pewno odczuwa ból po 24. tygodniu, przytaczają jednak badania, w których mowa o nabyciu tej umiejętności znacznie wcześniej, nawet w 16. tygodniu ciąży.

Wydawać by się mogło, że skoro nie ma pewności, trzeba zawsze działać na korzyść pacjenta, a więc w przypadku jakichkolwiek zabiegów przeprowadzanych na dziecku w ramach terapii wewnątrzmacicznej, należałoby znieczulić małego pacjenta.

Zwłaszcza, że jak piszą dalej autorzy, „wraz z rozwojem technik diagnostycznych i terapeutycznych rośnie liczba patologii płodu możliwych do korekcji lub leczenia przed urodzeniem". Skoro tak jest, to dlaczego człowiek piszący te słowa jednocześnie zabija dzieci z powodu podejrzenia o ciężkie uszkodzenie? Chore dzieci należy otoczyć opieką, a nie zabijać. Jak widać, profesor Wielgoś stosuje podwójną moralność. Ciekawe, jakie są kryteria, które sprawiają, że jedno dziecko może być leczone przed narodzeniem, a inne musi być zabite.

W Polsce dzieci podejrzane o chorobę można zabijać do 24. tygodnia ciąży. Jednocześnie prof. Wielgoś wnioskuje, że dopiero po tym czasie płód ludzki odczuwa ból, choć przyznaje że może nie mieć racji .Dopuszcza myśl, że zabijane u niego na oddziale nieco młodsze dzieci mogą cierpieć. Nie dość, że są zabijane, to prawdopodobnie umierają w męczarniach. Nic więc dziwnego, że Wielgoś stoi na stanowisku, że dzieci zaczynają odczuwać ból po 24. tygodniu ciąży.

Czy jednak nie jest to tworzenie teorii po to, by usprawiedliwić swoje czyny? Już w kwietniu 2012 roku w wywiadzie udzielonym dla portalu Polonia Christiana profesor stwierdził, że on tylko wykonuje to, co nakazuje mu prawo. Jeżeli więc przyjmie się powszechnie, że dziecko w łonie mamy odczuwa ból dopiero po 24. tygodniu, Wielgoś i inni lekarze dokonujący aborcji będą czuli się całkowicie usprawiedliwieni, „bo tak mówi nauka".

Trudno jest zagłuszyć sumienie, lecz aborterzy robią wszystko, by tego dokonać. Zasłaniają się prawem czy rzekomymi faktami naukowymi. Trudno jest jednak dyskutować z prawdą, że aborcja to zabijanie człowieka, niezależnie od stadium zaawansowania ciąży. My tę prawdę pokazujemy, by budzić sumienia.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| ABORCJA

Zobacz

  • Krzysztof
    08.03.2013 15:25

    Brak słów, że w ogóle o tym dyskutują. Jak można dyskutować o czymś, co jest pewne. To w pewien sposób próba usprawiedliwienia tzw. aborcji. A może na tzw. aborcję spojrzeć z innej strony, zamiast zabijać nienarodzone i bezbronne dziecko może lepiej być bardziej powściągliwym w sprawach seksualnych. Aborcja jest niejako również wynikiem niedojrzałości w seksualności.

  • jesienna
    08.03.2013 15:27
    A jaby wykazano, że płod nie cierpi to aborcja byłaby dopuszczalna?

    W złu aborcji nie chodzi o cierpienie
    (to łatwo można znieść coraz lepszymi środkami przeciwbólowymi) tylko o niszczenie życia ludzkiego.

    Jeżeli będziemy się uciekać do takich argumentów
    to rozmyjemy problem.

    poza tym jak komuś udaje się obalić tego typu argument - to może mu się wydawać, że własnie udowodnił, że w aborcji nie ma nic złego

    tak dla informacji - w 2006 roku w USA zostało wprowadzone znieczulenie płodu abortowanego od
    12 tygodnia ciąży.

    Wcześniej w USA było obowiązkowe znieczulanie płodu (a nawet narkoza) przy aborcji "przez poród częściowy (oszczędzę szczególów) czyli od 5 do 8 (!) miesiąca ciąży.
  • saherb
    08.03.2013 20:47
    "Ciekawe, jakie są kryteria, które sprawiają, że jedno dziecko może być leczone przed narodzeniem, a inne musi być zabite."

    Jedynym kryterium jest to, czy dziecko jest chciane czy niechciane. Jeśli zabijamy dziecko (nazywane "płodem", "tkanką" itp.) niechciane to ono "nie cierpi". Jeśli dziecko jest chciane to je leczymy (nie zabijamy) i ono cierpi, i się je chroni przed tym.
  • gr3
    10.03.2013 00:36
    Jeszcze nie tak dawno oficjalna medycyna głosiła, że noworodki nie czuja bólu. Tak traktowali moją córkę kilka dni po urodzeniu podczas bolesnego zabiegu na głowie. Pytałem wykładowcy z akademii medycznej jak lekarz może takie bzdury mówić, a on, że tak było w podręcznikach, tak uczono przyszłych lekarzy.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama