Płomień w łożu

W prostych słowach mówią o tym, skąd się biorą dzieci i co łączy głęboką relację z Bogiem, udany seks i więź z dziećmi. Mariola i Piotr Wołochowiczowie.

Reklama

Kiedy zaczynali swoją działalność w 1992 roku, wielu na samo słowo „seks” reagowało nerwowo. A tematy związane z miłością, płodnością czy małżeństwem były zarezerwowane tylko dla dorosłych. – Oni mówili o „tych sprawach” w sposób bardzo prosty, a jednocześnie językiem pełnym szacunku. Szybko zdobyli zaufanie i powiedziałbym, że wyrobili pewną markę. Dlatego postanowiliśmy zaprosić ich do współpracy z „Małym Gościem Niedzielnym” – wspomina Franciszek Kucharczak, który wówczas pracował w MGN.

Inaczej, ale głód został

Dziś Mariola i Piotr Wołochowiczowie aktywnie działają w Fundacji „Misja Służby Rodzinie”. Nadal piszą książki, w których starają się mówić o odpowiedzialnym rodzicielstwie, budowaniu relacji pomiędzy małżonkami i Bogiem. Kiedy pytamy o zmiany, jakie widzą we współczesnym społeczeństwie, Piotr Wołochowicz przyznaje, że jest inaczej niż dekadę temu czy w czasach, gdy zaczynał z żoną działalność.

– Dzisiejsi młodzi wychowani są pod ogromną presją mediów, bombardowani nadmiarem bodźców z komputera, rzadko czytają – diagnozuje P. Wołochowicz. – Współczesna młodzież jest bardzo samotna. Bez ojców i właściwie bez matek, bo one również często są nieobecne, zapracowane. Taki obraz rodziców rodzi w nich wyobrażenie o Bogu dalekim, nieobecnym. Jednocześnie jest to pokolenie sportów ekstremalnych, pokolenie bungee. Pragnie wiary nieugrzecznionej, lecz pełnej pasji i mocy, oddania i bohaterstwa. Młodzi mają już dość letniego, rozmytego chrześcijaństwa. Ono ich rozczarowuje. Młodzi ludzie chcą doświadczać prawdziwej bliskości i dokonywać wielkich dzieł w imieniu żywego Boga – dodaje Mariola Wołochowicz.

Dodatkowo sytuację komplikuje duża presja w sferze seksualnej, jakiej poddawana jest młodzież. – Przemysł demoralizacji jest dobrze zorganizowany, by usidlić ich płytką przyjemnością. Wielu z nich przestało wierzyć w trwałą miłość, wytrwanie w czystości do ślubu. Udaje nam się to odkręcać – młodzi zaczynają wierzyć, że „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” – mówi Piotr. – Potrzebują do tego świadków, zwycięskie małżeństwa i rodziny oraz innych młodych, radykalnie oddanych Bogu. Jest przecież w nich głód Boga i szukania prawdy – dodaje Mariola.

Wzór Sobieskiego

– Młodzi ludzie chcą widzieć autentyczność i pasję. Widzieć przekonujące kochanie siebie nawzajem, nie idealne, ale autentyczne, w przebaczaniu. List do Rzymian 8,19 mówi, że stworzenie – w tym młodzi – tęskni, by wierzący pokazali im dojrzałość Bożych synów, a nie dzieciaczków. Oni chcą widzieć rodziców słyszących, co Bóg do nich mówi, współpracujących z Nim na co dzień – płomiennych w każdej dziedzinie: w łożu, w prawości, w wierze i wymagających – wyjaśnia Mariola. Jak zgodnie przyznają małżonkowie, zależy im na tym, by pokazać rodzinom, jak budować relacje. Zaopatrzeni w takie wzorce młodzi ludzie będą sami w stanie stworzyć dobre rodziny.

– Dzieci pragną, by od nich wymagać. Podczas modlitwy na warsztatach dla rodziców dzieci prosiły, by rodzice im nie ulegali, stawiali wymagania i się nie zniechęcali – wspomina Mariola. – To najlepszy dowód na to, że dziecko widzi, kiedy działania rodziców są podejmowane z miłości. Nawet jeżeli jest to dyscyplinowanie czy zabranianie pewnych rzeczy. Skoro Jan III Sobieski, mimo wycieńczenia odsieczą wiedeńską, poszedł potem dalej na Węgry, wyzwalając tereny, gdzie od 140 lat kościoły były zamienione w meczety, to nieważne, ile pokoleń już trwają zaniedbania. Z Bogiem to daje się odkręcić, świadczą o tym nasze dzieci i mnóstwo innych młodych. Mógł Sobieski – możemy i my! – przekonują.

Spotkanie w Katowicach

Spotkanie z Mariolą i Piotrem Wołochowiczami zaplanowane jest na 24 maja, w pierwszy dzień IX Kiermaszu Wydawców Katolickich (godz. 17, Wydział Teologiczny, sala audytoryjna 101). – Będziemy m.in. opowiadać o książce, która niebawem się ukaże – zdradza Piotr. „Płomienni małżonkowie mają potem wierzące dzieci. O sposobie na życie spełnione w każdej dziedzinie” – to tytuł spotkania i zarazem roboczy tytuł przygotowywanej książki. – „Płomienni” nie odnosi się tutaj jedynie do namiętności. Raczej chodzi o wieloznaczność tego słowa. Płomienni to także przekonani, zapaleni, żyjący w dynamicznej relacji z Bogiem – wyjaśnia Mariola.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • recormon
    23.05.2013 10:18
    "Płomienni małżonkowie mają potem wierzące dzieci." Najpierw jest katechumenat rodzinny - nauka przez przykład, a potem katechizacja - nauka przez wiedzę (por. Deklaracja o wychowaniu chrześcijański punkt 3). Wbrew nauce Soboru nasi duszpasterze wydają się być święcie przekonani, że katechizacja załatwi problemy. A duszpasterstwo rodzin jest zupełnym marginesem.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama