Noworodek Jezus

Piosenka dla maluchów o dzieciństwie najważniejszego Malucha, brzmi tak: „Gdy Pan Jezus był malutki, nigdy nie próżnował.

Reklama

Z Matką Bożą i z Józefem ochoczo pracował. To piłował, to heblował, to wełenkę zwijał. Nosił wodę, rąbał drzewo i gwoździe przybijał”. Znane, prawda? Przyznam, że od dziecka jakoś za tą wizją nie przepadałam. I chyba nie byłam w tym odczuciu odosobniona, bo kiedyś – podsłuchując śpiewające dzieciaki, usłyszałam i taką wersję: „nosił wodę, tłukł naczynia, paluchy przybijał”… Dlaczego wizja supergrzecznego Jezuska, który w pocie czoła, od rana do nocy, pracuje z rodzicami, jakoś do nas nie przemawia? Bo – po pierwsze – jako nieprzeciętnie „dydaktyczna”, budzi w każdym zwykłym dzieciaku poczucie winy i kompleksy „wyjątkowo niegrzecznego”.

Czyli w rezultacie bunt. A po drugie, i chyba ważniejsze: bo wizja ta, śmiem twierdzić, po prostu nie jest zbyt prawdziwa. Prawdziwe dziecko, jak to dziecko, nawet święte, nawet Boże, musi skakać, biegać, wrzeszczeć, bawić się i cieszyć. I nawet, gdy pomaga rodzicom i jest im posłuszne, nie zawsze robi to z wielką chęcią. Jakim dzieckiem był mały Jezus? Z pewnością nie był bezwolnym dzieckiem bez temperamentu. Wszak doskonale sobie poradził w wieku 12 lat, gdy został sam w świątyni i nauczał. A jaki był wcześniej? Patrzę na swojego Jaśka, który śpi tuż obok (muszę się streszczać z tym pisaniem, żeby zdążyć przed końcem drzemki). Mimo niespełna miesiąca, ma już swoje zdanie, które streścić można następująco: ręce mamy są zawsze najlepsze, a jak ktoś uważa inaczej, to już problem wrażliwości jego uszu... Ma też rytm dnia i nocy. Snu i czuwania. Zaczyna zauważać świat, dziwić się nim i cieszyć.

Poznaje ludzi wokół, zwyczaje i zapachy domu. Jest pełnoprawnym członkiem rodziny, który jednocześnie – mimo niezbyt poważnego wieku, potrafi cały dom postawić do góry nogami. I gdy tak patrzę na mojego Jaśka, domyślam się, jaki był mały Jezus. Taki najmniejszy, dopiero co urodzony. Noworodek Jezus. I myślę, że mimo upływu 2000 lat, gdyby położyć obok siebie dwóch maleńkich chłopców, byliby podobni. Mały Jezus też pewnie płakał, gdy jego Mama odchodziła na kilka metrów, domagał się ciągłej uwagi, karmienia, a potem zabawy, czasu tylko dla niego. I zapewne najpierw stajenkę, a potem dom Świętej Rodziny, postawił do góry nogami. Bo takie jest święte prawo każdego dziecka! Nawet jeśli jednocześnie jest Bogiem.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Gaja13
    20.12.2013 21:01
    A kto każe kolędy zmieniać??? Ta piosenka to nie kolęda. A autorka ma racje! Każe dziecko ma prawo do zabawy i uwagi rodziców. Nie można dzieciom wmawiać, że mają tylko siedzieć cicho i pracować, bo Pan Jezus tak robił. To spowoduje,że prędzej czy później się od Niego odwrócą. Zresztą w Piśmie Świętym jest napisane, "Jeśli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Bożego", a nie - jak będziecie grzeczni i będziecie harować. Owszem, trzeba być dobrym i "czynić sobie ziemię poddaną" ale chrześcijaństwo to przede wszystkim religia radości i miłości! Bóg chce żebyśmy byli szczęśliwi i założę się że cieszy się, gdy widzi swoje dzieci szczęśliwe - bawiące się i tulące do rodziców, a nie tylko grzecznie wykonujące kolejne zadania. Dziecko to nie automat i Jezus też napewno taki nie był!
  • Maluczki
    22.12.2013 10:56
    Pani Agato!
    Poruszyła Pani problem, sama sobie nań odpowiedziała, a nie zdaje sobie Pani z tego sprawy.

    " Dlaczego wizja supergrzecznego Jezuska, który w pocie czoła, od rana do nocy, pracuje z rodzicami, jakoś do nas nie przemawia? Bo – po pierwsze – jako nieprzeciętnie „dydaktyczna”, budzi w każdym zwykłym dzieciaku poczucie winy i kompleksy „wyjątkowo niegrzecznego”.

    Czyli w rezultacie bunt. A po drugie, i chyba ważniejsze: bo wizja ta, śmiem twierdzić, po prostu nie jest zbyt prawdziwa."

    Wizja ta jest prawdziwa, a jaj realizacja zależy od matki!
    Jeżeli matka odkłada dziecko, daje mu zabawki, a sama idzie pracować, to właśnie uczy go tego, o co dzieci oskarża.

    "Mimo niespełna miesiąca, ma już swoje zdanie, które streścić można następująco: ręce mamy są zawsze najlepsze, a jak ktoś uważa inaczej, to już problem wrażliwości jego uszu..."

    " Mały Jezus też pewnie płakał, gdy jego Mama odchodziła na kilka metrów, domagał się ciągłej uwagi, karmienia, a potem zabawy, czasu tylko dla niego."

    Tu sobie Pani odpowiedziała, tylko wyciągnąć z tego wniosek: Dziecko ma być z matką we wszystkim, co ona robi, a jak to wykonać, to wystarczy zajrzeć do Afryki, albo do Indian.
    Z tego też powodu matka powinna być z dzieckiem do wieku sześciu lat (a nie żłobek), aby z dziecka nie wyrósł leser, pasożyt i niebieski ptak.
    I jeszcze jedno: Telewizor z domu won!
    Matki oczywiście robią tak, jak mówią w telewizorze, a później płaczą, ale płaczą nad własną głupotą, która doprowadziła do zniszczenia moralnego swoich dzieci.
  • FGBNB
    22.12.2013 17:24
    Widać, jak kobiety przeceniają siebie i dzieci. Zapominają nawet to, że Dzieciątko Jezus jest od początku Wcielonym dobrem, które przyszło zbawić grzeszników, także ich dzieci. Niestety, otrzeźwieniem jest potem konkretne życie. "Postępowy" humanizm odrzuca i małego i dużego Jezusa, bo jest "zbyt" dobry. Tak gubi się Boży Wzór. Dlatego matki od początku powinny dbać, aby ich pociechy były jak najbardziej podobne do Dzieciątka Jezus, w którym jest tylko dobro. Taka jest myśl piosenki o Dzieciątku Jezus.
  • Marysia
    29.12.2013 15:24
    Jestesmy przeciez stworzeni na obraz i podobienstwo. Czemu wiec tyle hałasu robi sie wokol spraw nieistotnych. Od Rodzicow zalezy czy wychowaja prawych ludzi czy nie. Wiecej wiary w zdrowy rozsadek Polakow.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama