Pasterze niegrzecznych chłopców

Kościół nie postrzega dziś harcerstwa jako ewangelizacyjnej „misji specjalnej”. A szkoda…

Reklama

Marcin Buntow to franciszkański diakon. Jarosław Gawęda jest krakowskim klerykiem. Łączy ich fascynacja harcerstwem. Latem założą mundury i ruszą ze swoimi drużynami na wędrówkę. Obaj są przekonani, że praca w harcerstwie daje szansę zdobycia dla Jezusa serc dzieciaków, także tych, które nie wyniosły wiary z domu. Obaj mają też poczucie, że łączenie habitu i koloratki z harcerskim mundurem jest traktowane jak pewna ekstrawagancja, także w Kościele.

Formalnych przeszkód nikt nie stawia, po żadnej ze stron. Niedawno powstał franciszkański krąg starszoharcerski, a w seminarium harcerski krąg klerycki. W macierzystym szczepie brata Marcina też nikt nie zaprotestował, gdy drużynowy przedstawił plan letniego obozu z codzienną Mszą św. Tego typu inicjatywy przyjmowane są jednak sceptycznie. Tolerowane, ale jedynie jako hobby, nie zaś jako formacyjna „misja specjalna”.

„Czy będzie wreszcie jakiś tydzień bez harcerstwa?” – żartują często z brata Marcina w seminarium. Jest w tym – obok sympatii – nuta pobłażliwości dla kleryka biegającego po górach, w krótkich spodenkach, z dzieciakami.

Parasol ochronny

Trudno oddzielić historię harcerstwa od Kościoła. Już u jego narodzin Robert Baden-Powell pisał do Andrzeja Małkowskiego – założyciela polskiego harcerstwa: „Jeśli wasze skautostwo miałoby być bez Boga, lepiej, żeby go wcale nie było”. Po wojnie te słowa brzmiały trochę jak złowroga przepowiednia, bo polskich harcerzy próbowano przerobić na sowieckich pionierów. Ale już odrodzenie harcerstwa w latach 70. i 80. XX wieku dokonało się pod skrzydłami Kościoła, także formalnie.

– Tak jak dla całej opozycji, tak i dla nas Kościół był wsparciem i schronieniem – wspomina harcmistrz Jerzy Bukowski, wówczas instruktor i redaktor naczelny Biuletynu Duszpasterstwa Harcerek i Harcerzy „Czuwajmy”. Śmieje się, że podczas przesłuchań bezpieka martwiła się, że harcerze dają się tak wykorzystywać przez księży. – Szczerze mówiąc, było na odwrót, zresztą za pełną zgodą Kościoła – mówi hm. Bukowski. Pielgrzymki, Msze polowe były także przykrywką dla antykomunistycznego „knucia”. Dzięki temu udało się uformować sporą rzeszę ideowych młodych ludzi.

Kiedy parasol ochronny przestał już być potrzebny, nastąpiła „normalizacja” relacji. I naturalne ich rozluźnienie. Harcerstwo wyparte ze szkół, podzielone, zaczęło walczyć o młodych, stawiając raczej na przygodę, survival, szkołę charakterów niż na formację duchową.

Brakuje żaru

Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej, nawiązujący do przedwojennych tradycji, także w swej (niekoedukacyjnej) strukturze, formalnie zachowuje ścisły związek z Kościołem. W głównych kwaterach są kapelani, harcerze pielgrzymują, widać ich podczas ważnych świąt. Ale im niżej, tym gorzej. Tam wszystko zależy już nie od struktur, ale od ludzi. Czy znajdą wzajemnie do siebie drogę, czy w danej diecezji trafi się charyzmatyczny kapłan z harcerską przeszłością? A przede wszystkim od tego, jaka jest formacja instruktorów i drużynowych. Bo to oni najmocniej oddziałują na młodzież. – Ale tak było zawsze, także przed wojną – przypomina hm. Wojciech Hausner, pedagog, historyk harcerstwa, 20 lat temu przewodniczący ZHR, potem poseł AWS. W Krakowie wielki wpływ na młodzież miał w latach 30. niejaki Lewiński… komunista, za to w Warszawie harcerzy porywał za sobą ojciec Tomasz Rostworowski, jezuita. Z kolei 60 lat później w Krakowie podobną rolę pełnił Dominik Orczykowski, kapucyn.

Problem formacyjny istnieje także z powodu niestabilności kadry instruktorskiej. – Za moich czasów drużynowy zaczynał prowadzić zbiórki, gdy był w liceum, i odchodził dopiero wtedy, gdy kończył studia. Przez cztery, pięć lat mógł więc wychować następców. Teraz, gdy rotacja następuje przeciętnie co dwa lata, nie jest to możliwe. To są porządni, dobrze ułożeni młodzi ludzie, ale w pracy wychowawczej potrzeba czegoś więcej. Brakuje żaru – mówi W. Hausner. I prosi, by nie zapominać, iż harcerstwo działa dziś w zupełnie innym społecznym klimacie niż kiedyś.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama