Szczęście w biegu

Specjalnie wyselekcjonowane psy pędziłyby bez opamiętania. Rola maszerów polega między innymi na tym, żeby hamować ich zapał. Nie wszystkim się udaje...

Reklama

Przez cztery dni Polana Jakuszycka wypełniona była egzotycznymi komendami maszerów (Dżi ha! Whuu haik!), skowytem niecierpliwych psów i ogłuszającym dopingiem kibiców. Husqvarna Tour – coroczne święto miłośników ścigania się zaprzęgami ciągniętymi przez przepiękne psy – odbyło się już po raz ósmy.

Ścigano się w sprintach na średnich dystansach, w kategoriach zaprzęgów i ski-jouringu. To ta dyscyplina, w której maszerem, a więc przewodnikiem psiej drużyny, jest narciarz na biegówkach.

Pierwsze starty odbyły się już w czwartek 5 lutego. W weekend ścigano się m.in. w nocy oraz na dwóch 15-kilometrowych rundach. Zawody zakończył niedzielny sprint na 15 km. Psy znakomicie znosiły wysiłek. Jak zapewniali ich właściciele, zwierzęta te są precyzyjnie wyselekcjonowane do tego typu zawodów.

– Proszę zobaczyć, jak wyrywają się do biegu. To ich żywioł. Są szczęśliwe, jeśli mogą gnać po śniegu – mówiła przed startem jedna z maszerek z Norwegii. Inni dodawali, że psom zaprzęgowym trzeba dozować to szczęście, bo inaczej biegłyby bez końca. Zdarzało się jednak, że rozochocone zwierzęta gnały gdzie oczy poniosą, nie bacząc na komendy i wyznaczoną trasę.

Na starcie oprócz Norwegów, Polaków i Czechów stanęły drużyny m.in. z Hiszpanii, Słowacji, Estonii oraz Andory. W sumie ponad stu maszerów i ok. tysiąca psów.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama