Zawsze wraca ich więcej

– Wybierając plecaki, staram się, żeby były dobrej jakości i nie odstawały designem od tych, które będą miały inne dzieci – wyjaśnia ks. Janusz Steć, dyrektor Caritas Archidiecezji Gdańskiej.

Caritas Archidiecezji Gdańskiej kupiła w tym roku ponad 2 tys. plecaków, których wyposażeniem zajmują się parafianie z różnych zakątków diecezji. – Do nas trafiło 35 tornistrów. Na pniu się rozeszły – mówi Elżbieta Rajczak z zespołu Caritas działającego przy parafii Matki Bożej Królowej Korony Polskiej w Gdańsku-Oliwie. Ta akcja zaprasza do zaangażowania się w pomoc różne środowiska. – Widzę po twarzach ludzi, którzy przychodzą i oddają już wypełnione plecaki, że taki rodzaj pomocy jest bardzo potrzebny. Bo to konkretny dar dla osób z sąsiedztwa, a nie kogoś, kogo nawet się nie zna – twierdzi pani Elżbieta.

Bez znaków szczególnych

„Tornister pełen uśmiechu” to inicjatywa, do której Caritas przygotowuje się od lutego, by przed 1 września móc wręczyć dzieciom ich nowe plecaki. – Za pieniądze własne i od darczyńców kupujemy najpierw tornistry – wyjaśnia dyrektor Caritas. W zeszłym roku na ok. 2 tys. plecaków poszło ponad 50 tys. zł. – Mimo że są one o połowę tańsze niż w sklepie, bo kupowane hurtowo i bezpośrednio u producenta, to skala robi swoje – dodaje ks. Steć. Caritas stara się, aby plecaki nie odbiegały jakością i wyglądem od tych, które mają rówieśnicy obdarowanych dzieci. – Dla młodszych przeznaczamy te kolorowe, a dla starszych sportowe – wyjaśnia Alicja Szostek z centrum wolontariatu Caritas Archidiecezji Gdańskiej, które zajmuje się przekazaniem tornistrów do parafii. Nie zdecydowano się również na „znakowanie” plecaków żadnym logo. Chociaż taki pomysł był. – Ostatecznie zdecydowaliśmy, że nie chcemy, by plecaki się wyróżniały. Ci, którzy je otrzymują, nie powinni czuć się napiętnowani – tłumaczy pani Alicja.

I miś, i czekolada...

Drugi etap akcji to przekazanie pustych tornistrów parafialnym zespołom Caritas. Obywa się to na początku lipca. Zwykle jedna parafia otrzymuje ok. 40 plecaków, które są już przypisane do najbardziej potrzebujących odbiorców. Wszystko dlatego, żeby osoby wyposażające plecaki wiedziały, jakiego rodzaju materiałami szkolnymi je uzupełnić. – Oczywiście, nie podajemy darczyńcom imion ani nazwisk dzieci, do których tornister trafi. Piszemy jedynie: „dziewczynka, lat 7, druga klasa” – mówi pani Alicja. – Taka informacja w zupełności wystarczy, żeby przygotować wyprawkę. Z naszej strony darczyńcy dostają jeszcze ściągę, co szczególnie przydaje się w danej klasie – dodaje pani Elżbieta. Bo, wiadomo, inaczej będzie wyglądała zawartość plecaka dla ucznia I klasy podstawówki, a inaczej dla gimnazjalisty. Czasami w plecaku oprócz niezbędnego minimum znaleźć można jakieś dodatki. – Bywa, że razem z plecakiem wraca dodatkowy pakunek w postaci słodyczy albo maskotek. Dzieci z takich gestów bardzo się cieszą – zapewnia pani Elżbieta.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja