W sieci znajomości

Ma 245 znajomych na Facebooku. Ani jeden nie znalazł się tam tylko dlatego, że on sam chciał.

Reklama

Dobrze pamięta wojnę. Dobrze pamięta pierwsze dni w Bielawie, gdy musiała się tu przeprowadzić, bo mocarstwa zdecydowały o nowym podziale Europy. Irena Zarzycka-Sochowa chętnie szpera po internecie w poszukiwaniu takich jak ona. Od tego się zresztą wszystko zaczęło.

Kurs nowego świata

Swój pierwszy komputer dostała od rodzonego brata. Było to dziewięć lat temu. – Pojęcia nie miałam, co z tym zrobić – wspomina i sięga po suwak logarytmiczny. – O, na tym się znam i to biegle, bo 28 lat przepracowałam w urzędzie wojewódzkim. Gdybyśmy wtedy mieli takie cudeńka jak teraz mają w każdym domu… A myśmy musiały wszystko ręcznie liczyć, w tabelki wpisywać, przepisywać. Najgorsze były sprawozdania do GUS-u – ciągnie wspominki. – Na kręciołki się liczyło. Ale te czasy nie muszą wracać. Nie muszą! Za 200 zł informatyk doprowadził darowany komputer do bardzo dobrego stanu. – Patrzyłam na niego i tak sobie myślałam, że szkoda go. Taki wyszykowany, a stoi bezużyteczny. I wtedy zaświtało mi: Pójdę na kurs! – i poszła, chwali się teraz dyplomem ukończenia szkolenia pt. „Zastosowanie komputera w pracy biurowej”. Gdy go otrzymała, właśnie kończyła 69 rok życia.

Żadnych przypadków

– Naprawdę chce ksiądz pisać o Facebooku? Inne historie mam w zanadrzu – zaczęła rozmowę w odpowiedzi na wiadomość prywatną wysłaną z konta na portalu społecznościom. – Mogę księdzu opowiedzieć o swoim życiu ciekawsze rzeczy, np. jak byłam w diakoni kierowania samochodem. Wartburga miałam wtedy i obwoziłam samego ojca Franciszka Blachnickiego po wszystkich wioskach wokół Krościenka. Mogę też opowiedzieć o moim kochanym mężu, i pierwszym, i drugim, bo wdową jestem po pierwszym, a żoną drugiego; albo o ks. Janie Miłosiu, świeć Panie nad jego duszą – on mnie wyciągnął z topieli jak Jezus kiedyś św. Piotra. Ile ja mu zawdzięczam! – wzdycha i z radością patrzy na swojego męża Romana.

W niewielkim mieszkanku, nieopodal bielawskiej fary, pamiątki po wydarzeniach barwnego i bogatego życia piętrzą się jedne na drugich albo jedne obok drugich. – Niech ksiądz nie myśli, że to zwykła zbieranina. Wszystko ma swoje miejsce, swoją logikę i swój czas – zapewnia jakby czytała w myślach. – O na przykład ten różaniec jest od porannej modlitwy, a ten od koronki i kiedy jest odmówiony przewieszam na ten uchwyt obok – ilustruje.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama