Kolęda to nie tylko koperta

Jednak jest ona pewnym wymiarem wspólnej odpowiedzialności za sprawy duszpasterskie i parafialne.

Reklama

Ks. Mateusz Misiak przypomina, że koperta nie jest priorytetem wizyty duszpasterskiej. Choć - jak zaznacza proboszcz poznańskiej fary - jest ona pewnym wymiarem wspólnej odpowiedzialności za sprawy duszpasterskie i parafialne.

Mówiąc o sednie kolędy ks. Mateusz Misiak zaznacza, że spotkanie z rodziną, do której docieramy, jest spotkaniem w modlitwie, w słuchaniu Słowa Bożego. Ważna jest też rozmowa na temat tego, co będziemy przeżywać.

Ks. Misiak zauważa też, że elementem kolędy jest również rozmowa na tematy duszpasterskie, także te związane z potrzebami parafii. To właśnie przy tej okazji wierni składają ofiary, popularnie nazywane „kopertą”. Jest to jednak dobrowolna, nieobowiązkowa ofiara.

Odwiedziny duszpasterskie, czyli tzw kolęda   Henryk Przondziono /Foto Gość Odwiedziny duszpasterskie, czyli tzw kolęda

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KOLĘDA, OFIARA

  • Wi(o)kary z Gdańska
    30.12.2015 09:05
    Zapomnijcie o tych „cudownych” kopertach! Nie warte zdrowia i nerwów. Ciągłe jakieś pretensje do Kościoła. Każdy najmądrzejszy. A czemu ksiądz to, czemu tamto? Chodząc po kolędzie ma się wrażenie, że gości się u antyklerykałów, których nakręca (niestety) papież Franciszek gorliwie wytykając wady duchowieństwa. Problemy są, ale nie w takich proporcjach. Polskim katolikom podoba się taka postawa i z lubością to podchwytują. Na zewnątrz mróz, pada śnieg lub deszcz i tak od jednego domu do drugiego. W jednych mieszkaniach zimno, w innych tropiki. Zawsze jestem chory w tym czasie. Nawet nie ma jak się wykurować. Lata lecą (już jestem po 50-ce) i o zdrowie trzeba dbać.
  • warrior
    30.12.2015 09:59
    Pewnego razu ksiądz przyszedł po kolędzie, zapomniał się pomodlić, odpytał mnie z danych osobowych, zainteresował się, na ile bezpiecznie jest mieszkać na parterze i czy sąsiedzi są sympatyczni, zapytał półżartem, czy chodzę do kościoła, odpowiedziałam całkiem serio, że nie, na co zaproponował mi do wyboru obrazek z szopką albo z papieżem, i poszedł. Dwa lata później przyznałam (temu samemu, jak się okazało), że nie bardzo mi odpowiada taka konwencja wizyty duszpasterskiej, to się obraził i więcej nie przyszedł. Pewnie mam w papierach w parafii wpisane "niewierząca, nie przyjmuje księdza po kolędzie", ale szczerze mówiąc jakoś mi to wisi...
  • warrior
    31.12.2015 11:48
    @Krystian: Nie no, pewnie że dobrze zrobił, przynajmniej zaoszczędził chłopak trochę czasu, mojego i swojego. Wcale nie twierdzę, że za nim tęskniłam... ;)
    Ps. Na czym polega w tym momencie "uprzejmość i dyplomacja", a jak miałoby wyglądać "pytanie wprost"? Bo chyba tutaj nie bardzo kapuję...

    (Przepraszam, że nie odpowiadam bezpośrednio na post, ale takiej opcji mi portal nie daje... :( )
  • Jotka
    04.01.2016 22:12
    Wydaje mi sie, że nasze podejście do kolędy jest podobne do naszej wiary.Jesli patrzymy przez pryzmat pieniędzy i krytyki księży, Kościoła więc i kolęda nie jest odbierana jako błogosławieństwo dla rodziny, domu.Czekam na wizytę duszpasterską chociaz też wolałabym aby ta wizyta trwała min. 10 min.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama