Dzietność to nie tylko ekonomia

Równolegle z bodźcami ekonomicznymi, potrzebna jest zmiana sposobu myślenia na temat istoty małżeństwa – komentują program "500 plus" Irena i Jerzy Grzybowscy. Powołując się na sytuację w krajach Europy Zachodniej, założyciele "Spotkań Małżeńskich" zauważają, że przyczyną niskiej dzietności nie jest sytuacja ekonomiczna rodzin, ale rozpad małżeństw, życie w związkach nieformalnych i konsumpcyjny styl życia".

Reklama

Z uznaniem przyjmujemy próby rządu RP stymulowania zmian w katastrofalnej sytuacji demograficznej naszego kraju. Przy tej okazji pragniemy zwrócić uwagę, że obok niewątpliwie potrzebnych bodźców finansowych – mamy na myśli program „Rodzina 500 plus” – niezbędne jest stwarzanie warunków do odnawiania i pogłębiania więzi małżeńskiej tak, aby pragnienie posiadania dziecka było naturalne i oczywiste dla każdego małżeństwa.

Z naszej, blisko czterdziestoletniej pracy wśród małżeństw wynika niezbicie, że ograniczenie liczby dzieci w rodzinie, poza przyczynami zdrowotnymi i rożnymi sytuacjami szczególnymi, spowodowane jest w ogromnym stopniu rozpadem więzi małżeńskiej. W bardzo wielu małżeństwach brak decyzji na poczęcie kolejnego dziecka spowodowany jest kryzysem małżeńskim, brakiem więzi osobowej i tzw. życiem obok siebie. A jeżeli co trzecie małżeństwo w Polsce rozwodzi się, jeżeli zmniejsza się liczba małżeństw w ogóle, to jak może wyglądać dbanie o powiększanie rodziny?

Doświadczenie Spotkań Małżeńskich bardzo wyraźnie pokazuje, że decyzjom na poczęcie kolejnego dziecka sprzyja umacnianie i odbudowywanie więzi małżeńskich. Pielęgnowanie miłości małżeńskiej na naszych rekolekcjach i w czasie formacji porekolekcyjnej powoduje, że wzrasta w naszym środowisku liczba rodzin wielodzietnych. Odnowiona i umacniana miłość małżonków sprzyja ich decyzjom na powiększenie rodziny.

Znamy obszary biedy w rodzinach w Polsce i nie mamy wątpliwości, że trudna sytuacja ekonomiczna jest w bardzo wielu małżeństwach przyczyną ograniczania decyzji na kolejne dziecko. Jednakże, jeżeli popatrzymy na równie dramatyczną sytuację demograficzną w innych krajach, szczególnie Europy Zachodniej, to zobaczymy wyraźnie, że przyczyną niskiej dzietności nie jest sytuacja ekonomiczna rodzin, ale rozpad małżeństw, życie w związkach nieformalnych i konsumpcyjny styl życia. Dlatego, równolegle z bodźcami ekonomicznymi, potrzebna jest zmiana sposobu myślenia na temat istoty małżeństwa, potrzebne jest w Polsce stwarzanie klimatu budowania i odbudowywania więzi małżeńskiej. To ogromne zadanie, jakie stoi przed poradniami rodzinnymi, przed wspólnotami kościelnymi i w sposób szczególny przed środkami masowego przekazu. Potrzebne jest współbrzmienie czynników ekonomicznych i duchowych. Także prorodzinna polityka państwa powinna sprzyjać budowaniu i umacnianiu więzi małżeńskiej i rodzinnej. Powinna sprzyjać społecznej edukacji w tym zakresie.

Irena i Jerzy Grzybowscy - założyciele Spotkań Małżeńskich, międzynarodowego stowarzyszenia wiernych, zatwierdzonego przez Stolicę Apostolską. W ciągu ponad 30 lat w Spotkaniach wypracowana została szkoła dialogu oparta na doświadczeniach psychologii komunikacji, teologii i nauki Kościoła. Oprócz rekolekcji, Stowarzyszenie oferuje również kursy przygotowawcze do sakramentu małżeństwa. Ważną gałęzią pracy Spotkań Małżeńskich jest także prowadzenie rekolekcji dla powtórnych związków po rozwodzie (tzw. małżeństw niesakramentalnych).

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Gość
    15.02.2016 12:43
    Dlaczego w tym naszym świecie większość ludzi (nawet wierzących!) pokłada tak wielką nadzieję w państwie a nie Bogu i ludziom? Państwo nie posiada uczuć,a jego pomoc powinna ograniczać się do zapewnienia bezpieczeństwa i nieprzeszkadzania ludziom w życiu. Czy ktoś z wierzących zastanowił się, że gdyby zmniejszyć tylko o połowę wydatki państwa o niepotrzebne sprawy, to połowa kobiet nie musiałaby (i pewnie nie chciałaby pracować) lecz wolałaby tworzyć rodzinę i być z dziećmi. Mężowie i ojcowie zapewnili by im utrzymanie bez konieczności pracy swoich żon. I te 500 zł jest niepotrzebne, bo kłania się 7 przykazanie i demoralizuje ludzi. Naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego tak wielu wierzących ludzi nie jest w stanie tego zrozumieć. A może ich wiara jest tylko na papierze?
  • N.
    15.02.2016 13:14
    To tylko częściowa prawda z tym rozpadem więzi. Po prostu świat i życie wygląda całkiem inaczej niż 100 lat temu i trzeba się z tym pogodzić. Co było to już nigdy nie wróci. Nie ma sensu nad tym dywagować.

    Każdy, kto ma dziecko (nawet tylko jedno) doskonale wie, ile kosztuje tak naprawdę jego utrzymanie, z lekarstwami (jak jest czasem chore) włącznie. Dawniej ludzie nie dość, że nie znali żadnych metod regulacji poczęć, to jeszcze dzieci jak chorowały - to bardzo często po prostu umierały i tyle. Nikt ich nie leczył, bo ludzie nie mieli pieniędzy na to, medycyna też była o wiele mniej rozwinięta, była wiec selekcja naturalna. Teraz zamiast tego dzieci pozostają przy życiu - ale się na ich leczenie dużo kasy wydaje. My na dziecko czasem wydawaliśmy i 400-500 zł w miesiącu na lekarstwa. Tak wiec koszty utrzymania dziecka są naprawdę spore i mało kogo stać na więcej niż dwoje dzieci.
  • Maluczki
    15.02.2016 15:08
    Sprawa spadku dzietności, jest efektem odchodzenia ludzi od religii katolickiej i przechodzenia do religii materialistycznej, ale dzięki zakłamaniu słowa "religia", głównie przez duchownych katolickich, ludzie, z duchownymi na czele, nawet nie zdają sobie z tego sprawy.
    Istotą religii materialistycznej jest egoizm i stad mamy dysproporcje majątkowe, zanik małżeństwa i zwijanie się życia pod każdym względem.
    Ciekawe czy kiedyś spadną łuski z oczu?
    Zakutość głów jest zadziwiająca!
  • Anna Panna
    16.02.2016 14:50
    Najtrudniej o dzietność w pojedynkę.

    I co tu/jak tu POCZĄĆ?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama