Nie można narażać zgwałconych kobiet na traumę...

"Jak można być tak okrutnym, by nakazywać kobietom przez dziewięć miesięcy nosić dziecko gwałciciela i zmuszać je, aby każdy dzień na nowo przypominał im o traumie, jaką przeżyły?" Polemika Zbigniewa Kaliszuka

Reklama

"Jak można być tak okrutnym, by nakazywać kobietom przez dziewięć miesięcy nosić dziecko gwałciciela i zmuszać je, aby każdy dzień na nowo przypominał im o traumie, jaką przeżyły?" Osoby, które chcą zakazać aborcji w przypadku napaści seksualnej, mogą wydawać się zupełnie pozbawione współczucia i ludzkich odruchów. W takiej tragicznej sytuacji całkowicie naturalne jest to, że utożsamiamy się z kobietą i chcielibyśmy jej pomóc. Nasz typowy sposób myślenia o problemie – postrzeganie, że zgwałcona kobieta i poczęte dziecko stoją po przeciwnych stronach sporu, a ich szczęście wzajemnie się wyklucza – jest jednak oparty na błędnych założeniach i stereotypach.

Najczęściej sądzimy, że większość zgwałconych kobiet chce się „pozbyć ciąży” (czyli dokonać aborcji). Tymczasem najbardziej obszerne badanie na ten temat opublikowane przez „American Journal of Obstetrics and Gynecology” pokazało, że tylko połowa zgwałconych kobieta decydowała się na taki krok [1]. Inne badania wskazywały wręcz, że ten odsetek może być jeszcze niższy. Na przykład Sandra Mahkorn – lekarka, która zajmowała się wsparciem dla ofiar napaści seksualnej, w pierwszym poważnym badaniu dotyczącym tego zagadnienia oszacowała ten odsetek na jedynie 15% zgwałconych kobiet [2].

Powszechnie wierzymy też, że aborcja może pomóc kobietom uporać się z ich cierpieniem i traumą po gwałcie. Niestety, kobieta, która dokona aborcji, nie cofnie przeszłości – dalej pozostanie zgwałcona i dalej będzie z tego powodu cierpieć. Teraz tylko do jednej traumy dołoży drugą – wyrzuty sumienia z powodu uśmiercenia dziecka. Według badań Davida Reardona, dyrektora amerykańskiego Elliot Institute, współautora książki Ofiary i zwyciężczynie: otwarcie o ciąży, aborcji i dzieciach urodzonych z przemocy seksualnej, żadna z ankietowanych kobiet, które zdecydowały się na urodzenie dziecka poczętego w wyniku gwałtu, nie żałowała tej decyzji. Dla porównania, 78% kobiet, które dokonały aborcji, uważało, że było to najgorsze z możliwych rozwiązań. Wiele z nich zdecydowało się na ten krok, ponieważ były napiętnowane przez otoczenie jako „noszące dziecko gwałciciela”. Później okazywało się jednak, że to, co nazywano „zabiegiem”, tylko pogłębiło ich cierpienie; co więcej, aborcję odbierały jako powtórny gwałt [3]

Nie powinno to nikogo dziwić. Kobieta, która dopiero co przeżyła gwałt, jest szczególnie wrażliwa na różne bodźce. Kolejny akt agresji, a aborcja przecież jest brutalną ingerencją w ciało kobiety i życie rozwijającego się w jej brzuchu dziecka, będzie tylko pogłębiać jej traumę. Aborcja w wielu kobietach wzmacnia także poczucie izolacji i wstydu, gdyż pozwala ich otoczeniu wierzyć, że problem został rozwiązany i nie wymagają one już specjalnej uwagi.

Jak wspominała Deana Schroeder, członkini komitetu „Kobiety w ciąży w wyniku napaści seksualnej”:

Miałam siedemnaście lat, gdy zostałam odurzona i zgwałcona. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, moja rodzina, doradcy i lekarze przejęli kontrolę. Chcieli dobrze, chcieli mi pomóc. I choć nie ma literalnie żadnych badań, które pokazywałyby korzyści płynące z aborcji, oni mieli całkowite zaufanie do społecznych mitów o tym, że aborcja jest najlepszym wyborem, jedynym wyborem w razie przemocy seksualnej. Nawet wielu obrońców życia akceptuje aborcję w przypadku gwałtu. Ale czy jednak na pewno jest to najlepszy wybór? Nie w moim przypadku. To tylko dodało o wiele więcej urazów, zwątpienia, żalu i poczucia winy. Negatywny wpływ trwał latami [4].

W jeszcze mocniejszy sposób wypowiada się Holenderka Irene van der Wende:

Aborcja w niczym mi nie pomogła. Ona była powtórnym i o wiele głębszym gwałtem na mojej osobie. (…) Nigdy nie zapomnę dnia, w którym poszłam do kliniki aborcyjnej. Weszłam tam z „problemem”, a wyszłam z problemami, które pozostaną mi do końca mojego życia, gdyż nawiedzają mnie każdego dnia. Każde skrzypiące drzwi przypominają mi drzwi kliniki aborcyjnej, przez które przeszłam. Kraciaste, czarno-białe kafelki na podłodze kliniki przypominają mi się za każdym razem, gdy widzę podobne. Na ścianie w poczekalni wisiał wielki zegar, który odliczał sekundy do śmierci mojego dziecka. Gdy widzę taki zegar, zawsze sięgam pamięcią do tamtego dnia. (…) Drzwi się otworzyły i weszłam na salę operacyjną. Widząc moje wątpliwości, lekarz-aborcjonista zaczął na mnie krzyczeć. „Przecież podpisała Pani wszystkie dokumenty przed wejściem tutaj!”. Byłam jak zmrożona, mój mózg po prostu przestał pracować. Mnie, kobiecie wcześniej zgwałconej, kazali się rozebrać, rozłożyć szeroko nogi i przywiązali je do poręczy, potem szeroko rozłożyć ręce i też je przywiązali. To było okropne. (…) Aborcja to nie jest coś, co po prostu ma miejsce, a potem jest się szczęśliwym. Przez wiele lat żyłam w poczuciu odrzucenia. Dwadzieścia pięć lat zajęło mi pogodzenie się z rzeczywistością [5].

Podobnych świadectw zgwałconych kobiet, które poddały się aborcji i które tego żałują, można usłyszeć o wiele więcej.

Oczywiście może się zdarzyć, że zgwałcona kobieta całkowicie świadomie chciałaby dokonać aborcji, a potem specjalnie by tego nie żałowała. Ale czy cokolwiek – nawet tak szlachetny powód, jak troska o los brutalnie skrzywdzonej kobiety – może usprawiedliwiać zabicie niewinnej osoby? Czy poczęte dziecko może być karane za czyny gwałciciela? Próbując odpowiedzieć sobie na te pytania, warto pochylić się nad słowami Amerykanki Rebeki Kiessling:

Adoptowano mnie krótko po urodzeniu. Kiedy miałam 18 lat, dowiedziałam się, że zostałam poczęta w wyniku brutalnego gwałtu. Podobnie jak większość ludzi, wcześniej nie sądziłam, że kwestia aborcji dotyczy mojego życia. Ale kiedy dowiedziałam się o moim pochodzeniu, nagle zrozumiałam, że ten temat nie tylko dotyczy mnie, ale jest bardzo mocno związany z faktem mojego istnienia. W głowie zaczęły rozbrzmiewać mi echa słów wypowiadanych współczującym tonem: „chyba że w przypadku gwałtu…”, oraz te wykrzykiwane agresywnie w poczuciu obrzydzenia: „szczególnie w przypadku gwałtu!”. Wszyscy ci ludzie, nie znając mnie nawet, wydają sąd nad moim życiem, tak łatwo je przekreślając jedynie z powodu okoliczności mojego poczęcia (…).

Chciałabym móc powiedzieć, że moja biologiczna matka należała do większości ofiar gwałtu i nie chciała mnie usunąć, ale prawda jest taka, że było zupełnie przeciwnie. Jednak paskudne usposobienie i ordynarność podziemnego aborcjonisty oraz strach o własne bezpieczeństwo spowodowały, że się rozmyśliła. (…)

Ludzie nierzadko starają się zbywać moją historię słowami „no tak, miałaś szczęście”. Zapewniam was, że moje ocalenie od aborcji nie miało nic wspólnego ze szczęściem. To, że dziś żyję, wynika z wyborów, jakich dokonało nasze społeczeństwo oraz ludzie, którzy zadbali o to, żeby aborcja – również w przypadku gwałtu – była całkowicie zakazana w Michigan w tamtych czasach. To zasługa ludzi, którzy bronili mojego prawa do życia i wspierali je przy głosowaniu. To nie była kwestia „szczęścia”. Ochroniło mnie prawo. (…)

Kiedykolwiek mówicie o sobie „pro-choice” albo uznajecie dopuszczalność aborcji w przypadku gwałtu, to tak jakbyście stanęli przede mną, spojrzeli mi w oczy i powiedzieli: „Uważam, że twoja matka powinna była móc cię usunąć” [6].

[1] M. Holmes, H. Resnick, D. Kilpatrick, C. Best, Rape-related Pregnancy: Estimates and Descriptive Characteristics from a National Sample of Women, „American Journal of Obstetrics and Gynecology” 1996, nr 175 (2), s. 320–325.
[2] S. Mahkorn, Pregnancy and Sexual Assault, [w:] Thee Psychological Aspects of Abortion, red. D. Mall, W. Watts, University Publications of America, Washington, DC 1979, s. 55–69, [za:] D. Reardon, Rape, Incest and Abortion: Searching beyond the Myths, http://afterabortion.org/.
[3] D. Reardon, Victims and Victors: Speaking Out about their Pregnancies, Abortions and Children Conceived in Sexual Assault, Acorn Books, Springfield 2000.
[4] D. Schroder, My Rape Pregnancy and My Furor over Social Myths, http://afterabortion.org/.
[5] I. van der Wende, Czy jesteśmy mniej barbarzyńscy niż ci, którzy zabijają ofiary gwałtu?, http://www.pch24.pl.
[6] Zob. http://www.rebeccakiessling.com.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama