Pokój jak naleśnik

Gdy powstanie, będzie można się w nim zawinąć w puchaty koc, położyć na miękkich poduszkach i w blasku ciepłego światła uciec na chwilę od zgiełku świata.

Reklama

Pokój, który ma powstać przy ul. Izaaka 5, w siedzibie Stowarzyszenia Centrum Profilaktyki i Edukacji Społecznej „Parasol”, nie bez powodu ma się nazywać „burrito”. Tę smakowitą nazwę, przywodzącą na myśl meksykańską potrawę (składającą się z pszenicznej tortilli nadziewanej fasolą, ryżem i mięsem, a czasem także innymi dodatkami, np. kukurydzą), jednogłośnie i spontanicznie wymyślili dzieci przychodzące do centrum i jego pracownicy.

Odpoczynek i szaleństwo

– Wszystko zaczęło się od ulubionej zabawy naszych podopiecznych, polegającej na zawijaniu się w coś ciepłego i miłego – ze wszystkimi swoimi kłopotami. Tym czymś jest dywan przypominający zwinięty naleśnik. Do dywanu dzieci dorzucają też poduszki, które udają pomidor, paprykę i inne warzywa, a to skojarzyło się nam kiedyś właśnie z burrito – opowiadają Anna Jarosz (z wykształcenia arteterapeuta) i Magda Michnowicz (psycholog), pracownice centrum. Ich zdaniem, takiego spokojnego miejsca, do którego można wrócić po trudnym dniu, odpocząć, przemyśleć różne sprawy i odreagować to, co złe, potrzebujemy wszyscy – bez względu na wiek.

– Dzieci z krakowskiego Kazimierza wzięły sprawy w swoje ręce i chcą stworzyć swoje miejsce na ziemi. Same zaplanowały remont i opracowały aranżację pokoju – tłumaczą Ania i Magda, a 10-letnia Kamila rezolutnie im przytakuje. Mówi, że podczas ostatniego remontu głównej sali centrum (w której można np. grać w ping-ponga, ściano-ponga, a także tańczyć albo śpiewać) sama pomalowała jedną ze ścian.

– Dzieci i młodzież wiedzą, że to miejsce jest bezpieczne i należy do ich, dlatego ważną zasadą jest tutaj to, że wszyscy o wszystkim współdecydujemy – długo rozmawiamy na każdy temat i rozważamy argumenty „za” i „przeciw”. Tak było właśnie podczas remontu, kiedy wybieraliśmy kolory ścian, a potem trzeba było wykonać zadanie. Dlatego to nasze wspólne dzieło – wyjaśnia Anna Jarosz.

Od dyskusji zaczyna się też każdy dzień w centrum, bo trzeba ustalić, co się będzie robiło. – Zawsze mamy jakieś propozycje, ale wpływ na to, na co mamy ochotę, mają przecież rzeczy, które się wydarzyły w ciągu dnia. Ktoś może więc chcieć tylko posiedzieć w ciszy albo pogadać, a ktoś inny głośno śpiewać i „roznosić ściany” – tłumaczy Magda Michnowicz. Ktoś inny może też być głodny, dlatego w centrum jest mała kuchnia pełna przepisów na pyszne dania i ciasta.

833 osób razy 30 zł

– Centrum wygrywa ze szkolną świetlicą. Tam jest zgiełk i chaos, a tu – spokój i kameralna atmosfera. Ja najczęściej po przyjściu najpierw rozmawiam, a potem robię różne rzeczy. Czasem muszę się tak wyszaleć, żeby potem móc nie wstawać, tylko odpoczywać – mówi Kamila.

Co ciekawe, w centrum nie ma listy obecności ani stałej grupy dzieci. – Danego dnia przychodzi ten, kto ma to ochotę, a wszystkie nasze dzieci znamy i jesteśmy z nimi na stopie partnerskiej, po imieniu. Nie wpływa to jednak na to, że jest podział na dorosłych oraz dzieci, i choć jesteśmy z dwóch różnych światów, to staramy się je mądrze łączyć i uzupełniać. Wszystko po to, by budować relacje, ciekawie spędzać czas, rozwijać talenty i brać odpowiedzialność za to, co się robi – opowiada pani Magda i zaprasza do centrum tych, którzy jeszcze nigdy tu nie byli.

Jak wyliczyli twórcy akcji „Zrób z nami pokój burrito”, remont i wyposażenie tego miejsca marzeń będą kosztowały ok. 25 tys. zł – trzeba pomalować ściany, wymienić drzwi, położyć cieplutką wykładzinę, kupić koce, poduchy, poduszki i rozświetlić wszystko lampkami. Później przyjdzie czas na to, by i małe podwórko stało się bardziej przyjazne – na zabudowę czekają więc śmietniki, trzeba też kupić pergolę i stół oraz posadzić rośliny. Jeśli jednak 833 osoby wpłacą na rzecz akcji jedyne 30 zł, to sukces będzie gwarantowany. 30 zł można bowiem przeliczyć na zakup koca, kawałka poduszki, dwóch litrów farby, kawałka framugi drzwi lub wykładziny, lampki albo dwóch godzin pracy fachowca.

Centrum przy ul. Izaaka 5 jest otwarte w poniedziałki i piątki od 13.30 do 17.30, a w środy od 14.00 do 18.00. Szczegóły akcji można znaleźć na: pokojburrito.pl

Jak działa „Parasol”?

Stowarzyszenie Centrum Profilaktyki i Edukacji Społecznej „Parasol” powstało w 2004 r. po to, by towarzyszyć ludziom potrzebującym wsparcia, motywować ich do zmian w życiu i odpowiedzialnie ich wspierać, szanując godność każdego człowieka. Centrum współpracuje z dziećmi, rodzinami i instytucjami, realizując m.in. Program Rakowicka 10 (w ramach którego działa Centrum Izaaka 5), odnawiając tzw. przestrzeń publiczną (tak powstał np. Ogród Zabaw przy ul. Piekarskiej), wypracowując nowoczesne metody streetworkingu czy prowadząc podmiot ekonomii społecznej (restaurację Sezony Bistro Cafe, gdzie dzięki programowi „Parasol Praca Przyszłość” pracę kucharza, cukiernika i fundraisera znalazła grupa młodych i ciekawych świata ludzi). Szczegóły na: www.parasol.org.pl i www.rakowicka10.pl.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama