Maratonka

Do biegania na 43 km ani do bycia matką 14 dzieci nie można się przygotować. Ale można wykonać zadanie.

Reklama

Relaks w biegu

Bieganie jest dla Małgorzaty relaksem. – Bardzo lubię sport. Ruch to podstawa zarówno dla mnie, jak i męża oraz dzieci. A kiedyś po prostu do takiego zwyczajnego biegania od czasu do czasu, dla zdrowia i przyjemności, dodałam udział w maratonach i półmaratonach.

Biegów tych nie traktuje jako „być albo nie być”. – Po prostu startuję z zamiarem pokonania tego dystansu. Znam swój organizm, wiem, jak reaguje. Nie spinam się, nie wymuszam na swoim ciele kolejnych rekordów. Nie kupuję butów do biegania „najlepszych na świecie”. Po prostu biegnę, bo lubię. Gdybym na trasie poczuła się źle, nie dokończyłabym biegu. Na razie jednak zawsze dobiegam do mety.

Nawet wtedy, w drugim miesiącu ciąży z Rachelą. Dla jednych to szaleństwo i nieodpowiedzialność. Dla Małgorzaty – zadanie do wykonania. „Mamaratonka” taka. – Zdaję sobie sprawę, że dla większości to może być kosmos: maraton w ciąży. Tymczasem to moje życie, ja znam siebie i swoje ciało. Bywają kobiety, które w drugim miesiącu czternastej ciąży nie mają mdłości i przebiegają maratony. To nie jest jakaś moja wielka zasługa, tylko otrzymane dary i predyspozycje, które wykorzystuję.

Niedawno starsze córki zrobiły Małgorzacie prezent: wykupiły jej lot i kilkudniowy pobyt w Barcelonie. I oczywiście start w tamtejszym maratonie. – Wyjątkowe przeżycie i radość. Po pierwsze, ze startu w tak wyjątkowym miejscu. Po drugie, że to właśnie córki wymyśliły mi taki prezent. Najstarsza była ze mną w Hiszpanii i kibicowała. Przyznam, że biegłam dość (jak na mnie) powoli. I gdy nie pojawiałam się na mecie przez dłuższy czas, córka była zaniepokojona. W końcu dobiegłam, szczęśliwa i zmęczona. A do końca możliwego czasu zostały mi dwie godziny.

Coraz częściej Małgorzata biega z dziećmi. Zarówno rekreacyjnie, jak i maratonowo. Jeden z synów ma doskonałe predyspozycje fizyczne, wielką wytrzymałość i siłę w nogach. – Jakiś czas temu, podczas półmaratonu, powiedziałam mu wprost: biegnij i nie czekaj na matkę – śmieje się Małgorzata. – Dobiegliśmy oboje. Chociaż on szybciej.

Tylko z mężem Małgorzata raczej nie biega. Czasem Sławomir jedzie rowerem (cała rodzina uwielbia dwa kółka), a ona biegnie obok. – Gdy biegniemy razem, ja jestem szybsza. Oboje się frustrujemy. A co to za przyjemność wciąż wygrywać z własnym mężem? – Małgorzata mówi pół żartem, pół serio. – Zresztą na małżeńskie randki, bycie tylko we dwoje, rozmowy i spacery nie zakładam butów do biegania, tylko sukienkę.

A czy przy czternaściorgu dzieciach jest czas na małżeńskie randki? – A skąd by się te dzieci brały, gdybyśmy nie mieli czasu dla siebie? – odpowiada pytaniem na pytanie Małgorzata. I mruży błękitne oczy.

Reakcje na wielodzietność

Rodziny wielodzietne, matki szczególnie, skarżą się na negatywne reakcje otoczenia na wieść o kolejnym potomku. Opisują niedelikatne uwagi, nawet nieznanych osób, gdy spacerują albo wchodzą do sklepu z kilkorgiem dzieci. Jak jest i było u Małgorzaty? – Właściwie nigdy nie spotkałam się z negatywnymi komentarzami. Czasem ktoś pyta, „czy wszystkie planowane”. Są też po prostu ciekawi naszej rodziny. Jednak ogromna większość reakcji jest pozytywna lub bardzo pozytywna.

Często mamy, zwłaszcza jedynaków, tłumaczą się przed Małgorzatą ze swojej decyzji. – Nie bardzo wiem, po co to robią. Ja wybrałam i wybieram. One wybrały i wybierają. Życie każdej z nas jest różne, wybory są różne. Mnie nie interesuje, dlaczego ta kobieta ma jedno dziecko, tamta dwoje, a ktoś inny siedmioro. Dobrze więc by było, gdyby i decyzja o urodzeniu 14 dzieci była szanowana. Poza tym nigdy nie zaczynam znajomości od zdania: „Dzień dobry, mam 14 dzieci” – mówi Małgorzata. Choć część znajomych właśnie w ten sposób przedstawia ją innym… – Jestem Małgorzatą, która nie zrobiła światowej kariery, a według części mediów jest kobietą nic nierobiącą, bo od urodzenia dzieci nie pracuję zawodowo. A ja wiem, że dostałam zadanie do wykonania. Dlatego muszę wychować dzieci najlepiej jak potrafię, ukształtować na dobrych Polaków.

Niedawno 17-letnia córka Małgorzaty powiedziała: „Wiesz, mamo, wyglądasz dobrze, czujesz się dobrze. Dostałaś to wszystko w gratisie, bo taki był dla ciebie plan”. Maratoński plan. Do wykonania. 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama