Pociąg do kolei

Można powiedzieć, że ruch turystyczny na trasie kolejowej 104 kwitnie. Czy jest szansa na więcej?

Reklama

Stacja Dobra, połowa trasy kolejowej 104 z Chabówki do Nowego Sącza. Wjeżdża na stację, oznajmiając to przeciągłym gwizdkiem, pociąg retro. Cztery wagony wypełnione są w całości. Tłum czeka też na stacji. Zaczyna się piknik kolejowy. – Świetnie pamiętam, jak ta linia jeździła regularnie. Pociągi pędziły na okrągło. Głównie towarowe, ale i osobówki. Trudno było przejść 200 metrów torami do pracy bez konieczności schodzenia – wspomina Piotr Golonka, pochodzący z pobliskiego Piekiełka.

– Kiedy w XIX wieku budowano ten szlak, pradziadowie wspominali, że dziewczyny pomagały wozić podsypkę na taczkach, cała społeczność pracowała, bo wiedziała, że robi to dla siebie – tłumaczy Maria Stokłosa, prezes Towarzystwa Miłośników Regionu Dobrzańskiego. Ludzie chętnie korzystali z pociągów – były ich oknem na świat. Co więcej, Dobra należała do miejscowości kolejarskich. – W połowie rodzin był kiedyś ktoś, kto pracował na kolei. Dobra była jak Ptaszkowa czy Stróże – dodaje prezes Stokłosa. – Być kolejarzem w międzywojniu to jak wygrać na loterii. W jeden dzień kolejarz zarabiał tyle, ile chłop, rolnik przez tydzień. Nie dziwota, że każdy szanował tę pracę. Kolejarz był również szanowany w społeczeństwie, przed wojną to był zawód o wysokim statusie społecznym – opowiada Maciej Fijak z Nowosądeckiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei.

Dziś podupadł etos kolejarza, linia 104 – także. – Cieszymy się, że ta linia ożyła i regularnie jeżdżą na niej pociągi retro – przyznaje Maria Stokłosa. To jedna z piękniejszych w Polsce – może nawet w Europie – tras kolejowych. – Na linii Nowy Sącz–Chabówka zachowano infrastrukturę w zasadzie w niezmienionym kształcie – jest taka jak w 1884 roku, gdy oddano ją do użytku jako fragment Galicyjskiej Kolei Transwersalnej. Niezelektryfikowaną linię poprowadzono malowniczo, krętą linią przez górski teren Beskidu Wyspowego – zachwala Łukasz Wideł z NSMK.

Od lat w planach jest wybudowanie nowej linii. – To szansa na rozwój, na dogodną komunikację – mówi prezes Stokłosa. To także linia strategiczna. Austriacy budowali ją jako alternatywę dla trasy Kraków–Lwów. – Dziś trasa przez Szczyrzyc i Piekiełko może szybko skomunikować Kraków z granicą państwa, być alternatywnym połączeniem Krakowa z Nowym Sączem – zauważa Maciej Fijak. Dziwnie wygląda, kiedy koleją z Zakopanego do Nowego Sącza trzeba jechać przez Kraków. – Jeśli dojdzie do budowy, musimy mieć świadomość, że dotychczasowa, piękna turystyczna trasa retro straci swój rekreacyjny charakter. Coś za coś – mówi Łukasz Wideł.

Austriacy trasę 104 wybudowali w dwa lata. Bez komputerów, iPhonów, skomplikowanych maszyn. – To jest paradoks, że mamy XXI wiek i nie potrafimy zrobić czegoś szybko i solidnie. To jest jakaś przepaść technologiczna. Nie mam jeszcze pięćdziesiątki, ale do mojej emerytury ta nowa linia tu nie powstanie – przypuszcza Piotr Golonka. Najtrwalsza jest prowizorka. – Pociągi jeżdżą tu teraz 30 km na godzinę. Widzi pan lokomotywę? To BR52, niemiecka konstrukcja na fronty II wojny, u nas oznaczona symbolem Ty2. Ich żywotność obliczono na 5 lat. Jeżdżą do dziś – pokazuje P. Golonka.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama