Dziecko uratowało matkę

Leżąc na szpitalnym łóżku, zaczęła obserwować ruchy dziecka, wsłuchiwać się w bicie serca. Powoli przekonywała się, że w jej brzuchu nie rośnie „coś”, ale Piotruś.

Reklama

– Dla kobiet o skomplikowanych życiorysach poczęcie dziecka jest wybawieniem – uważa Anna. Potwierdza to jej podopieczna Magda – gdyby nie Piotruś, nigdy bym nie wyszła z agencji towarzyskiej. Najtrudniejszym momentem dnia był powrót ze szkoły do domu – wspomina Magda. Awantura i kłótnia gwarantowane, nie wiedziała tylko, co tym razem stanie się pretekstem. Zbyt długa, zdaniem ojca, droga do domu? Przelotna, a zauważona przez ojca, rozmowa Magdy z chłopakiem?

„Miłość” i miłość

To, że rodzice mogą przytulać, głaskać dziecko, wiedziała ze zdjęć. Magda z niedowierzaniem oglądała rodzinne fotografie, na których mama trzyma na kolanach jej starszego brata, wówczas kilkuletniego Pawła. Dlaczego rodzice potrafili zaopiekować się Pawłem, a nią już nie? Magda tego nie wie. Przypuszcza tylko, że jedną z przyczyn mogła stać się aborcja, dokonana przez mamę niedługo po urodzeniu Pawła. Tylko co było skutkiem, a co przyczyną? Brak miłości i odpowiedzialności doprowadziły do aborcji, czy aborcja spowodowała wypalenie uczuć w rodzicach? Magda nie lubi wracać do rodzinnej historii, gubi się w plątaninie uczuć i emocji, żalów i strat. Łatwiej jej powiedzieć za to o dniu, kiedy ojciec wyrzucił z domu matkę, ponieważ ta wydała pieniądze na zakup lekarstw dla młodszego z braci. Zbyt drogich – zdaniem ojca. Dla Magdy matka to wieczna ucieczka, skulone plecy, głowa wciśnięta w ramiona, uciekający wzrok. Jednak najgorsze było odrzucenie przez rówieśników. – Czym ich mogłam zainteresować? – pyta Magda. – Byłam zalękniona, nie miałam ciuchów, gadżetów. Takie byle co.

Smak dorosłości

Gdy Magda miała 20 lat, koleżanka namówiła ją na podjęcie „pracy”. Razem poszły do fotografa. Tam czekali już jego koledzy i z nimi Magda straciła dziewictwo. – To był smak dorosłości – wspomina. Dziewczyna po raz pierwszy w życiu poczuła, że ktoś jest nią zainteresowany. Chce spotykać się właśnie z nią, dotykać właśnie ją. A że przy okazji daje za to pieniądze? – tym lepiej. Po kilku miesiącach koleżanka podpowiedziała jeszcze lepszy sposób zarobkowania – agencja towarzyska. Większe pieniądze, mieszkanie, jedzenie. – Nareszcie mogłam wyprowadzić się z domu – wspomina Magda. Jednak z pierwszym klientem nie wyszło. – Nie dałam rady. Był obleśny – relacjonuje. – Poprosiłam jedną z dziewczyn o zastąpienie. Drugi był już przystojniejszy, bardziej uprzejmy, delikatniejszy. Przełamała się. Znaczącą rolę odgrywały pieniądze. – Duże – mówi oględnie Magda. – Teraz nie mam szansy takich zarobić – dodaje. Ważne też było to, że cieszyła się względami klientów. Mężczyźni często wybierali jej „usługi”, byli tacy, którzy przychodzili specjalnie dla niej. – Czułam się kimś – wspomina. Powiedzenie, że ciąża była dla niej zaskoczeniem, to mało. – To był szok i jednocześnie poczucie nierealności. Dziecko? Moje? We mnie? Takie rzeczy zdarzały się innym, ale nie mnie. Pracowała do szóstego miesiąca. Spory już brzuch nie przeszkadzał klientom i szefom, więc Magda nie widziała potrzeby, by przestać. Właściciele agencji zaproponowali pieniądze na zabieg. – Tego jednak nie chciałam – mówi stanowczo Magda. – Wiedziałam już, że nie wypłaciłabym się do końca życia. Może już wtedy przeczuwałam, że dziecko jest szansą na wyrwanie się z tego środowiska? Z koleżanką poszła do ośrodka pomocy rodzinie. Dostała skierowanie do wrocławskiego domu dla samotnych kobiet. W placówce zamieszkała jeszcze tego samego dnia. Nie miała planów na przyszłość, pomysłów, nawet marzeń. – Wiedziałam tylko, że muszę czekać do dnia porodu – mówi.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama