Furtka dla Bożej łaski

Kiedy małżonkowie modlą się wspólnie, budują nie tylko więź z Bogiem, ale i z sobą. Gdy rodzice modlą się z dziećmi, dają im więcej niż najlepsi katecheci.

Reklama

Najtrudniejszy jest pierwszy krok. Można zacząć od prostego „Ojcze nasz”.

Bożena i Tadek (25 lat po ślubie, trójka dzieci): „Kiedy się modlimy, jest lepiej między nami. Najczęściej to dziesiątek Różańca wieczorem. Modlitwa to furtka, przez którą może spłynąć łaska Boża. A bez Boga w małżeństwie ani rusz”. Elżbieta i Jacek (23 lata po ślubie, dwójka dzieci): „Już w narzeczeństwie modliliśmy się razem, żeby nam się udało. Wzięliśmy na serio obietnicę Jezusa »Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie«. Uwierzyliśmy w moc tych słów. Po ślubie modliliśmy się razem, ale nieregularnie. Aż jakieś 10 lat temu kupiliśmy książeczkę na Adwent z propozycjami codziennych rozważań i modliliśmy się codziennie z jej pomocą. Tak się nam to spodobało, że zostało do dziś”.

Módl się, mniejsza o to, jak

Dlaczego modlitwa w rodzinie jest ważna? Bo modlitwa w ogóle jest ważna. Jeśli się modlę, to znaczy, że traktuję Boga na serio, jako Kogoś, komu na mnie zależy i dlatego mogę Mu się zwierzyć ze wszystkiego. Bez modlitwy, wiara stygnie, w końcu umiera. Modlitwa nie jest celem samym w sobie, jej celem jest zawsze Bóg, a owocem – lepsze życie, siła w zmaganiach ze słabością. Ludzie często pytają: „Jak się modlić?”. Najprostsza odpowiedź: „tak, jak potrafisz”. Różańcem, litanią, koronką, Psalmami, słowem Bożym, ale też swoimi słowami, milczeniem, zmęczeniem, powtarzanymi wezwaniami: „szukam Cię”, „Jezu, przyjdź, pomóż, ratuj”, „Dziękuję, za to, że…”, a nawet zaśnięciem na adoracji. Pan Bóg nie czeka na piękne słowa, raczej na znak, że o Nim pamiętamy, że nie chcemy wszystkiego załatwiać sami. Szczerość i wierność (wytrwałość) – to dwie najważniejsze cechy modlitwy.

– Podstawą jest zawsze modlitwa osobista. To jest punkt wyjścia dla wspólnej modlitwy małżonków i modlitw z dziećmi – podkreśla ks. Jarosław Ogrodniczak, prowadzący rekolekcje dla rodzin. – Zauważyłem, że małżonkowie najlepiej uczą się modlitwy od innych małżonków. Na naszych rekolekcjach w czasie adoracji jest taki moment, kiedy mężowie dziękują Bogu za żony, żony dziękują za mężów. Dla niektórych to nic dziwnego, ale niektórzy małżonkowie przeżywają to jak objawienie, że tak można. Następuje przełamanie bariery jakiegoś skrępowania. Warto zacząć od prostego wspólnego „Ojcze nasz”, np. na kolanach przy łóżku, to otwiera drogę do przebaczenia, czasem do rozmowy na duchowe tematy.

Ale dlaczego razem w rodzinie?

Zacznijmy od argumentów, powiedziałbym empirycznych. Małżeństwa, które się modlą razem, są mniej narażone na rozpad. Badania wykonane parę lat temu w USA pokazują, że 50 proc. małżeństw cywilnych kończy się rozwodem, małżeństw sakramentalnych rozpada się 33 proc. W przypadku kościelnych małżonków, którzy chodzą razem regularnie do kościoła, to już tylko 2 procent. Spośród małżeństw kościelnych, które chodzą do kościoła i wspólnie się modlą, rozwodzi się tylko jedno na tysiąc. Nie trzeba z tych danych wyciągać naiwnych wniosków w stylu „zacznijcie się modlić, a to rozwiąże wszystkie wasze problemy, rozwód wam nie grozi”. Modlitwa nie jest jakimś cudownym antidotum na kryzys małżeństwa, modlitwa nie zastępuje życia, zmagania się problemami czy dobrej rozmowy.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama