My też mówimy Bogu 'nie'

Sami tę odmowę wiele razy rzucaliśmy w stronę Boga, ale gdy ją słyszymy jako rodzice, pytamy: „dlaczego, skoro tak się staraliśmy?”

Reklama

Tego się nie spodziewaliśmy. Syn skończył studia i oświadczył, że zamieszkał z dziewczyną. Planują tylko ślub cywilny. Twierdzi, że zgubił Boga, więc nie będzie udawał, że jest inaczej i nie wezmą ślubu kościelnego.Tym bardziej że narzeczona jest prawie całkiem niewierząca. Rozmowy były bardzo trudne, a ja teraz jestem w rozterce. Mąż nie chce na ten ślub nawet iść. Część rodziny też. Kompletnie nie wiemy, czy wspomóc młodych finansowo. Bo to tak, jakbyśmy popierali tę decyzję.

Nie chcę stracić z synem kontaktu. Nie da się go przekonać do zmiany decyzji. Nie takie wzorce wyniósł z domu, w którym panuje teraz rozdrażnienie. Mąż, człowiek zasadniczy i prawy, nie potrafi się odnaleźć w tej sytuacji, ma też bardziej radykalne pomysły. Ale wsłuchuje się w moje argumenty. Dlatego piszę, prosząc o wsparcie i rady.
Zmartwiona mama


Tym razem, udzielając odpowiedzi, poprosiłam o pomoc kapłanów. Zaskoczyli mnie trochę, bo mniej radykalnie ocenili sytuację, a nawet spojrzeli nieco inaczej niż świeccy. Uderzyła mnie szczególnie taka ich refleksja, że oto rodzice czują się jak Pan Bóg, który tak często słyszy z naszej strony słowo „nie”. Sami tę odmowę wiele razy rzucaliśmy w Jego stronę, ale gdy ją słyszymy jako rodzice, pytamy: „dlaczego, skoro tak się staraliśmy?”. Życie pisze bardzo różne scenariusze i obecna sytuacja może się jeszcze radykalnie zmienić. Tu właśnie księża potrafią podawać wiele zdumiewających przykładów.

Przecież „Duch tchnie, kędy chce”. Sakramenty, które syn i jego przyszła żona przecież przyjęli, zostawiły swój ślad, nie zostały zatarte. Pod wpływem świata, który ich zafascynował, zmanipulował, popadli w kryzys wiary. To jest właściwy problem syna. Decyzja o ślubie to sprawa wtórna. Wszyscy wiemy, że wiele ślubów kościelnych to raczej sprawa tradycji, a nie wiary. Rodzice bywają też urażeni w dumie, że nie udało się dziecka doprowadzić „do ołtarza”. W całkowitej szczerości należałoby się zastanowić, co bardziej rani – utrata wiary, czy decyzja o ślubie cywilnym? Ta druga psuje obraz idealnej rodziny. Rodzice młodszych dzieci powinni zastanawiać się, jak przekazują wiarę, jakie dają świadectwo, co robią, by uchronić swoje dzieci przed takimi problemami. Lecz może być i tak, że niczego rodzinie nie można zarzucić, a jednak dziecko wiarę utraci. To jest przecież łaska.

„Rodzice są przy dziecku zawsze” – podkreślali księża. Rodzice mówią, co myślą, co czują, co ich boli. Nie udają, że wszystko jest w porządku, wyrażają jawnie swoje opinie, ale idą do dziecka z miłością. Dorosłe dziecko podejmuje samodzielne decyzje, na które już się nie ma wpływu. Można mimo odejścia syna od Kościoła wspomóc go finansowo. Wyjaśnić to stanowisko, że nie oznacza ono poparcia jego decyzji, lecz jest wyrazem troski o niego. Ważne, by nie rzucać oskarżeń. Może być i tak, że dla ojca obecność na ślubie cywilnym będzie za trudna. Ale warto mu pomóc i powiedzieć, że przez obecność nie sprzeniewierzy się swoim przekonaniom. Wbrew pozorom każda sytuacja jest inna. Dlatego niekiedy warto młodych przekonywać, a niekiedy zostawić na jakiś czas. A nade wszystko zaglądać w głąb siebie, ile było kiedyś zaniedbań lub błędów, o których można by powiedzieć, by pomóc innym.

artykuł z numeru 21/2010 GN

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama