Męskość to wizja

O kryzysie tożsamości oraz sposobach na jego przezwyciężenie z dr. Markiem Wojtowiczem rozmawia Marta Paluch.

Reklama

Marta Paluch: Jaki Pana zdaniem jest współczesny mężczyzna?

Marek Wójtowicz: – Dużo mówi się o kryzysie męskości. W pewnym sensie jest to skutek braku wyraźnej roli społecznej, jaką mężczyzna ma pełnić. W średniowieczu to było jasne – kiedy młodzieniec osiągał pewien wiek, dokonywał wyboru: rycerz albo duchowny. Gdy podjął decyzję, wiedział, czego od niego się oczekuje, jakie cechy ma rozwijać.

Można określić przyczyny takiego stanu rzeczy?

– O tym decydują różne czynniki, m.in. emancypacja kobiet. Mężczyźni zaczęli odczuwać jej skutek uboczny – część przestrzeni zarezerwowanej tradycyjnie dla nich zajęły kobiety. Panowie czują się wypchnięci i nie bardzo wiedzą, jak się zachować. Obserwujemy to na przykładzie podziału obowiązków małżeńskich, z którym wielu mężczyzn nie czuje się dobrze. Panowie nie umieją się odnaleźć w kuchni, przy praniu.

Napięcie pomiędzy oddaniem rodzinie, żonie a postrzeganiem siebie samego jako męskiego to niejedyna płaszczyzna kryzysu.

– Niestety, trzeba zwrócić uwagę, że związany jest on także z niewłaściwym odczytaniem chrześcijańskiej wizji mężczyzny. Wielu panom trudno jest zaakceptować, czego - jak im się wydaje - oczekuje od nich Kościół. Efekt jest taki, że w kościele widzimy coraz mniej mężczyzn.

Co budzi największy sprzeciw?

– Mężczyznom jest się trudniej odnaleźć w Kościele, ponieważ dominuje w nim kobiecy sposób kontaktu z Bogiem i tworzenie więzi. Co tu jest elementem tego wzoru? Przede wszystkim pokazanie chrześcijanina jako człowieka grzecznego: ułożonego i przewidywalnego. Generalnie zachęca się, by absolutnie nie przejawiać takich typowo męskich cech, jak gwałtowność czy agresywność. One są jednoznacznie interpretowane jako grzechy, czyli słabość ludzka. Mężczyznom może się wydawać, że premiowana jest pseudopokora, czyli uległość, udawanie własnej słabości, bezkrytyczne akceptowanie wszystkiego i wszystkich. Kobiety nawet jeżeli mają podobne spostrzeżenia, ponad to będą cenić wytworzone więzi międzyludzkie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • margeritta
    08.06.2011 08:45
    Trudno, obowiązkami domowymi trzeba się dzielić. Kobiety pracują zawodowo nie mniej od mężczyzn - jakoś potrafiły odnaleźć się w "męskich" rolach. A mężczyzna, który nie odnajduje się w kuchni, praniu - niech nawet nie myśli o zakładaniu rodziny.
  • @c
    08.06.2011 17:13
    @margeritta, tak samo jak kobieta, która nie ma zamiaru iść do pracy i zarabiać minimum 3 tysiące ;)
  • zraniona kobieta
    14.06.2011 13:08
    Kochać kobiety, to wasza męskość, nie szmaty. Na razie "kochacie" szmaty i ja nie widzę nagłego powrotu, nie w tym pokoleniu. Swoje dzieci chcę wychować by kochały żony, nie szmaty. Wtedy może coś się zmieni. Wy jesteście straceni. Widać wszędzie: na ulicy, w internecie, w tv.
  • KP
    23.03.2012 21:59
    podobnie kobieta, która myśli, że zadaniem mężczyzny jest kochać, szanowac kobiety, a ona już kochać ani szanować mężczyzn nie musi. Kobieta, która myślą, że w związku chodzi o to, że to mężczyzna ma się starać dla kobiety, a nie starać się dla siebie nawzajem on dla niej,a ONA DLA NIEGO. Panie jednak mają spore problemy ze zrozumieniem czym jest związek i myślą, że opiera się on na zasadzie- mężczyzna ma się starać- ja wymagać. Która kobieta tak myśli niech lepiej nie pakuje się w związek- niech nie rani i nie wykorzystuje, ale niech dojrzeje.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama