Raz cięcie, zawsze problem

Niegdyś – operacja ratująca życie matki i dziecka. Dziś – zabieg coraz częstszy. Cesarskie cięcie: czy zawsze jest potrzebne?

Historia cesarskiego cięcia sięga starożytnego Rzymu. To tam po raz pierwszy wykonywano zabiegi na... martwych kobietach, bo prawo zabraniało pochówku z dzieckiem w łonie. Natomiast pierwsze operacje na żyjących, w wiekach XVII i XVIII, prawie zawsze kończyły się śmiercią matki. Jeszcze pod koniec XIX w. cesarką kończono tylko skrajnie trudne porody. Prawie 60 proc. kobiet ich nie przeżywało.

W XX w., wraz z rozwojem medycyny, cesarskie cięcia przestały być dla kobiety śmiertelnym zagrożeniem. Zaczęto je wykonywać coraz częściej, gdy poród fizjologiczny przebiegał nieprawidłowo.

Obecnie zabieg ten staje się niemalże rutynowy. Liczba cesarek w całej Europie wciąż wzrasta. W Polsce niemal co trzecia ciąża kończy się cesarką. Czy rzeczywiście jest to konieczne, a dla kobiety i dziecka naprawdę dobre?

Na życzenie?

Podczas konferencji „Ratujmy życie – wspierajmy rodzicielstwo”, która odbyła się 21 marca w Szpitalu Świętej Rodziny w Warszawie, o wciąż wzrastającej liczbie cesarek mówił prof. Jerzy Leibschang, ginekolog i położnik.

– W ostatnich latach współczynnik umieralności okołoporodowej wciąż się zmniejsza. To cieszy. Jednak to zjawisko raczej nie jest powiązane ze wzrostem liczby cesarskich cięć. I prawda jest taka, że za wzrost częstości cięć cesarskich coraz częściej odpowiadają nie przesłanki medyczne, lecz w dużym stopniu życzenie rodzących – mówił prof. Leibschang.

Obserwacje profesora potwierdza życie. Cesarki na życzenie, w prywatnych klinikach, fundują sobie celebrytki i gwiazdy. A i mniej zamożne kobiety, które bez przyczyn medycznych chcą operacyjnego zakończenia ciąży, znalazły na to prosty sposób: – Mój prywatny lekarz zgodził się w państwowym szpitalu wykonać zabieg – mówi szczerze pani Katarzyna, która kilka miesięcy temu urodziła córkę. – Dlaczego? Nie chciałam cierpieć. Przy obecnym postępie medycyny uważam, że kobieta powinna mieć wybór: rodzić naturalnie czy nie.

Jednak cięcie cesarskie to nie zabieg kosmetyczny, ale poważna operacja brzuszna. – Wiążą się z nią różnego typu powikłania chirurgiczne, anestezjologiczne i ogólnomedyczne. Ponad połowa zgonów matek w Polsce dotyczy kobiet rozwiązywanych drogą cięcia cesarskiego – ostrzega prof. Leibschang. – Ryzyko zgonu matki związane z cięciem cesarskim przewyższa 2–4 razy ryzyko związane z porodem naturalnym. Matki, które twierdzą, że chcą cesarskiego cięcia, powinny być o operacji dokładnie informowane...

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • AdM
    15.04.2012 09:52
    Carskie ciecie, poza skutkami ubocznymi natury fizycznej mają też niestety skutki natury psychicznej. Podczas porodu bez cesarskiego cięcia wydziela się oksytocyna, która pomaga matce w nawiązaniu stosunku emocjonalnego z dzieckiem. Niestety cesarskie ciecie ten proce eliminuje.

    Wiele matek, niektóre statystki mówią, że jest to 15%, ma kłopot ze stroną uczuciową po porodzie. Własne dziecko odczuwają jako osobę zupełnie obcą, nawet intruza. Wiąże się to nieraz z bardzo poważnymi trudnościami, nieraz z tzw. depresją poporodowa. Znaczna część z tych matek rodziła poprzez cesarskie cięcie.
  • Ania
    14.07.2014 00:40
    Mói pierwszy poród do dzisiaj wywołuje u mnie stany lękowe ( wspomnienie tamtych chwil), przez 3 miesiące nie mogłam wytrzymać z bólu i różnych powikłań, miałam zaburzoną laktację ( skończyło się butlą) , nie potrafiłam nawiązać więzi z moim dzieciem ( bałam się go i traktowałam jak intruza) - rodziłam mając 24 lata w sposób naturalny. Minęło 15 lat i za parę miesięcy ma przyjść na świat moje kolejne dziecko, wybaczcie, że okażę słabość ale nie jestem nawet w stanie myśleć o porodzie naturalnym. Obawiam się cesarki i wiele czytam na ten temat ale nie potrafię , nawet po 15 latach uwierzyć, że kolejny poród nie będzie powtórką pierwszego. Proszę nie wrzucajcie wszystkich kobiet do jednego worka - jesteśmy tylko ludźmi. Dodam jeszcze, że po pierwszym porodzie przyrzekłam sobie, że nigdy więcej nie będę już mieć dzieci - na szczęście Bóg wie lepiej :-)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.