Nie oceniamy, walczymy o życie

Dowiedziała się, że jej dziecko urodzi się kaleką. Będzie wymagało stałej opieki. Lekarze doradzili aborcję. Mówili, że decydując się na poród, ukarze samą siebie.

Była zagubiona. Trafiła do ks. Jana Uchwata, członka Human Life International, pracującego w Poradnictwie Rodzinnym Archidiecezji Gdańskiej. Zapytała, co powinna w tej sytuacji zrobić. Dzisiaj mówi, że jej córka to największy skarb.

Dziecko jest niewinne

W Poradnictwie Rodzinnym Archidiecezji Gdańskiej pracują lekarze, psycholodzy, prawnicy, pedagodzy i duszpasterze. – Nigdy nie oceniamy. Pomagamy podejmować bardzo trudne, życiowe decyzje. Rozmawiamy z małżeństwami na temat antykoncepcji, in vitro, aborcji. Każdy może skorzystać z fachowej pomocy całkowicie za darmo – mówi Anna Mrozowicz, diecezjalna doradczyni życia rodzinnego. Do poradni trafiają m.in. kobiety, które zaszły w ciążę na skutek gwałtu. – To dramatyczna sytuacja wymagająca delikatności. Nie zapominamy, że są to osoby bardzo poranione. Zawsze jednak odradzamy aborcję. Nie można pozwolić, by do jednej ogromnej traumy, dodać kolejną – zabicie własnego dziecka. Ono nie jest niczemu winne, a odmawia się mu prawa do życia – podkreśla ks. Jan Uchwat. Zdarzają się również przypadki ciężko chorych, ciężarnych kobiet. Leczenie może doprowadzić do poronienia. W poradni szukają odpowiedzi, jak powinny postąpić. – Wówczas powołujemy się na teologię moralną, tzw. zasadę o podwójnym skutku, według której nadrzędnym celem jest ratowanie matki przy jednoczesnej trosce o dziecko. Jeśli jednak stanie się tak, że płodu nie da się ocalić i jest to następstwo niezamierzone, takie zachowanie jest dopuszczalne – wyjaśnia ks. Jan Uchwat.

Dali możliwość wyboru

Żona Bolesława Dobrowolskiego dwukrotnie poroniła. Razem poszli do Poradnictwa Rodzinnego Archidiecezji Gdańskiej, gdzie dowiedzieli się o naprotechnologii. Zdecydowali się spróbować. – Jest to metoda, która wymaga czasu i cierpliwości – przyznaje Bolesław Dobrowolski. Na trzy miesiące musieliśmy zrezygnować ze współżycia, stale konsultowaliśmy się z lekarzem, codziennie wypełnialiśmy specjalne karty z wynikami badań. Opłaciło się. Dzisiaj jesteśmy szczęśliwymi rodzicami Zosi – dodaje. Naprotechnologia, czyli technologia naturalnej prokreacji polega na szukaniu powodu niepłodności, stosowaniu odpowiedniej terapii i doprowadzeniu do poczęcia dziecka w sposób naturalny. – Skuteczność tej metody, w zależności od przyczyny, sięga od 40 do 80 proc. W przypadku in vitro statystyki pokazują zaledwie 30–40 proc. – wylicza Aleksandra Kicińska, dr nauk medycznych, konsultant naprotechnologii. W Polsce technologia naturalnej prokreacji jest mało rozpowszechniona. Do tej pory centra leczenia niepłodności tą metodą działały w Lublinie, Białymstoku i Warszawie. Dwa tygodnie temu w Gdańsku powstało NaProCentrum, gwarantujące pacjentom kompleksowe leczenie zgodne z nauką Kościoła i jednocześnie oparte na najnowszych osiągnięciach medycyny. – W Trójmieście istnieją trzy kliniki stosujące technikę in vitro. Zakładając NaProCentrum daliśmy ludziom możliwość wyboru – mówi Aleksandra Kicińska.

Od Władywostoku do Fatimy

Ruch pro-life od kilkunastu lat działa aktywnie na terenie archidiecezji gdańskiej. Co roku, 28 grudnia, w dzień Świętych Młodzianków Męczenników z kościoła św. Brygidy do bazyliki Mariackiej rusza procesja w obronie życia. Trzech edycji doczekał się Marsz dla Życia i Rodziny. Według różnych szacunków uczestniczy w nim od trzech do pięciu tysięcy osób. – Staramy się, by forma tego typu imprez była zawsze bardzo radosna. To nie tylko przemarsz, ale również koncerty, świadectwa, przedstawienia teatralne – mówi Antoni Szymański, członek Zespołu ds. Rodziny Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polski. W Gdańsku działa także Klub Przyjaciół Ludzkiego Życia, reprezentujący międzynarodową organizację Human Life International. – Wychodzimy z naszą ofertą poza granice archidiecezji gdańskiej, pamiętając o korzeniach. Wydajemy materiały edukacyjne, prowadzimy kluby dyskusyjne, organizujemy konferencje, szkolimy liderów pro-life z różnych krajów. We współpracy z gdyńskim stowarzyszeniem „Gaudium vitae” wspomagamy także rodziny w najtrudniejszych sytuacjach życiowych – mówi Ewa Kowalewska, szefowa Klubu. W Gdańsku zrodził się pomysł „Od Oceanu do Oceanu”. Jest to inicjatywa ludzi świeckich, zarówno katolików, jak i prawosławnych. Ikona Częstochowska przemierza trasę ze wschodu na zachód, od Władywostoku do Fatimy, w intencji obrony życia. – Modlą się przy niej setki tysięcy ludzi. Także i u nas, w Gdańsku i Wejherowie, kościoły były pełne – twierdzi Ewa Kowalewska, koordynator peregrynacji Ikony Częstochowskiej na Europę.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.