Edukowanie analfabetów

W ciągu sześciu lat rządów Platforma Obywatelska tak drastycznie obniżyła poziom edukacji, że istnieje realne zagrożenie kulturowej zapaści.

Początek roku szkolnego to dobra okazja do refleksji nad kondycją, niestety złą, naszej oświaty. Fatalny stan polskiej edukacji wynika przede wszystkim z błędnych założeń, jakie przy opracowaniu reformy systemu nauczania przyjęła pierwsza minister edukacji w rządzie Platformy Obywatelskiej Katarzyna Hall. Obecna minister Krystyna Szumilas wdrażanie tej fatalnej reformy kontynuuje. Realizacja zmian w praktyce prowadzi do drastycznego obniżenia poziomu wiedzy, w efekcie młodzież kończąca edukację na poziomie szkoły średniej to w dużym stopniu kulturowi analfabeci, pozbawieni wiedzy i umiejętności koniecznych do funkcjonowania w świecie, który stworzyła nie tylko polska, ale także światowa kultura.

Pała z wiedzy ogólnej

Niedawno byłem świadkiem wydarzenia, które wprowadziło mnie w konsternację. Grupa młodych ludzi – szkoła średnia, początek studiów – włączyła telewizję, gdzie akurat był wyświetlany film o opozycjoniście z czasów PRL. Z obrazu dowiedzieli się, że drukował w podziemiu niezależną prasę i książki. – Dlaczego nie zlecił tego jakiemuś wydawnictwu? – usłyszałem komentarz. Nikt nie zareagował, z czego wniosłem, że uwaga dla pozostałych była zasadna. Gdy z kolei pokazano, jak bohater filmu jest z ulicy wciągnięty do nieoznakowanego samochodu i wywieziony do lasu, gdzie został pobity, inny młody człowiek stwierdził, że powinien zgłosić to na policję. Poruszony poziomem ich wiedzy zacząłem tłumaczyć, co dzieje się w filmie – że stan wojenny, sowiecka dyktatura, podziemna działalność opozycyjna, Jaruzelski.

Sprawiali wrażenie, że słyszą te pojęcia po raz pierwszy i po prostu niewiele im one mówią. – Nie uczyliście się tego w szkole średniej? – spytałem. – Do najnowszej historii nie doszliśmy – odpowiedzieli. Ta sytuacja, pokazująca brak elementarnej wiedzy z historii Polski, jest dobrym punktem wyjścia do refleksji nad upadkiem polskiego systemu edukacji.

Kształcenie zawodowe

Proces reformowania polskiej szkoły rozpoczął się po odzyskaniu wolności w 1989 r. Kolejni ministrowie edukacji za punkt honoru przyjęli wprowadzanie nowych rozwiązań, często kontrowersyjnych albo cofających poprzednie. Do dziś bardzo mocno krytykowane jest wprowadzenie w 1999 r. przez ministra w rządzie AWS Mirosława Handkego gimnazjów. Można powiedzieć, że polska oświata od 1989 r. jest poddawana permanentnym eksperymentom. Także rząd Platformy Obywatelskiej postanowił wnieść swój wkład w reformowanie systemu edukacji, skupiając się na stworzeniu nowej podstawy programowej. Jak tłumaczyła min. Hall, celem zmiany jest lepsze przygotowanie do studiowania i wejścia na rynek pracy. Nowa podstawa programowa obejmuje edukację od przedszkola do szkoły ponadgimnazjalnej, stanowiąc spójny cykl nauczania. Chodzi o to, aby m.in. wyeliminować negatywne skutki wprowadzenia 3-letnich gimnazjów i liceów, które powodują, że w ciągu trzech lat nauczyciel nie nadąża przerobić całego materiału. Reforma PO zakłada, że trzyletni cykl z gimnazjum zostanie uzupełniony w pierwszej klasie liceum, dzięki czemu cały program zostanie przerobiony raz w ciągu czterech lat. Taka zmiana wydaje się sensowna, bowiem w trzyletnim cyklu część materiału, np. z historii najnowszej, w ogóle nie jest wykładana. Jednak min. Hall idzie dalej. Okazuje się, że pierwsza klasa liceum jest ostatnią, w której młodzież ma zdobywać wiedzę ogólną ze wszystkich przedmiotów. Już pod koniec pierwszej uczeń musi zadeklarować, jaki chce wykonywać zawód i w związku z tym, jakich przedmiotów rozszerzonych będzie się uczył w drugiej i trzeciej klasie, kosztem kształcenia ogólnego. Taka organizacja nauki ma poważne konsekwencje. Absolwent szkoły średniej będzie posiadał rozszerzoną wiedzę tylko z kilku przedmiotów, kosztem pozostałych, a jego ogólne wykształcenie będzie na poziomie szkoły gimnazjalnej, a więc na niskim. Edukacja w szkole średniej zostanie sprowadzona do przygotowania zawodowego. Ministerstwo nie ukrywa, że chodzi o to, aby maturę zdawało 80 procent młodych ludzi, a nie jak kiedyś 30. Tyle że aby to było możliwe, trzeba było dopasować egzamin do możliwości większości – czyli obniżyć jego poziom.

Kulturowi analfabeci

Reforma minister Hall została wprowadzona w 2009 r. i najpierw objęła przedszkolaków, uczniów klas pierwszych podstawówek i gimnazjów. We wrześniu ubiegłego roku weszła do szkół średnich. I zaczęły się ostre protesty. Okazuje się bowiem, że poza przedmiotami rozszerzonymi, których uczeń może wybrać od dwóch do czterech, pozostałe są w poważnym stopniu okrojone. Jak wyliczyli oświatowi eksperci, na przykład historia o 90 godzin (przed reformą było 150), język polski o 60, a przedmioty ścisłe o 120. Wiosną tego roku uczniowie pierwszych klas liceów, a więc dzieci w wieku 16 lat, decydowały, czy np. będą uczyć się przedmiotów humanistycznych, czy ścisłych. Jeśli tych ostatnich, to na przykład o powstaniu styczniowym usłyszeli w szkole po raz ostatni w wieku 13 lat. Środowiska naukowe i wielu nauczycieli nie ma wątpliwości, że taki system drastycznie obniży poziom wykształcenia uczniów. Szczególnie niepokojące są zmiany dotyczące przedmiotów humanistycznych: historii i literatury. Zwracają też uwagę, że człowiek w wieku 18 lat jest na dużo wyższym poziomie intelektualnym niż w wieku 14 lat, stąd łatwiej mu zrozumieć i przyswoić np. skomplikowane procesy historyczne, ale także wiedzę z przedmiotów ścisłych. Właśnie sprawa drastycznego okrojenia nauczania historii stała się w ubiegłym roku przedmiotem ostrych protestów w całej Polsce, łącznie z głodówkami. Protestujący rozbili nawet miasteczko namiotowe przed gmachem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W sprawę zaangażował się prezydent Bronisław Komorowski, który zorganizował w tej kwestii okrągły stół, jednak minister Szumilas zgodziła się jedynie na częściowe zmiany. Uczniowie, którzy od drugiej klasy liceum nie będą szli ścieżką humanistyczną, będą uczyć się przedmiotu: historia i społeczeństwo, który nie jest całościowym wykładem historycznym, lecz omawia wybrane zagadnienia, np. problem wojny i wojskowości w różnych epokach. W ramach tego przedmiotu można było wybrać różne wątki. Minister edukacji zgodziła się, aby wątek „Ojczysty Panteon”, który był zalecany, stał się obowiązkowy. Jest to oczywiście rozwiązanie niesatysfakcjonujące, gdyż wyrywkowa wiedza nie zastąpi systematycznego wykładu. Innym elementem obniżania poziomu nauczania jest drastyczne okrojenie kanonu lektur, np. na liście pozycji obowiązkowych z polskiej literatury XX-wiecznej są jedynie dwa opowiadania. Istotnym czynnikiem pustoszącym naszą edukację są testy maturalne. Przygotowując się do nich, uczeń nie przyswaja wiedzy, tylko szkoli się, według jakiego klucza interpretacyjnego (ustala go Centralna Komisja Egzaminacyjna) wpisać właściwe odpowiedzi.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg