Bez anty-koncepcji

Kilkanaście małżeństw w jednej książce opowiada, dlaczego zdecydowanie odrzuca środki antykoncepcyjne. Stosują naturalne metody planowania rodziny, których nie traktują jako „naturalnej” antykoncepcji.

  JAKUB SZYMCZUK /GN

Dorota i Tomasz Cieślińscy

Staż małżeński: 9 lat Zawody: stomatolog i ekonomista Dzieci: Mateusz (8 lat), Michał (7 lat), Marysia (4 lata), Małgosia (rok)

Tomasz: Nie próbowaliśmy żadnej formy antykoncepcji. Jako małżeństwo chcieliśmy się rozwijać w wierze. Czuliśmy, że naturalne metody są częścią tego „pakietu”. Że jeśli naprawdę chcemy się rozwijać, to nie możemy sobie wybierać, co nam się podoba, a co nie. Nie przemawiało do nas faszerowanie się chemią. Mamy znajomych, którzy przez wiele lat stosowali pigułki i dziś wprost mówią, że gdyby ktoś im powiedział, jakie będą tego skutki uboczne, to nigdy by tego nie zrobili. Widzą, jak antykoncepcja hormonalna przełożyła się na długie lata, podczas których starali się o dziecko. Nasza decyzja była wynikiem tego, jak postanowiliśmy układać wspólne życie. (…) Patrząc na to po ludzku, wiemy, ile wysiłku trzeba włożyć w wychowanie dzieci i wydaje nam się, że czworo dzieci to jest właśnie ta nasza granica. Ale to ludzkie patrzenie. Gdyby było więcej dzieci, to pewnie też dalibyśmy radę.

Dorota: Najmłodsza – Małgosia jest dla nas owocem dołączenia do Domowego Kościoła, rodzinnej gałęzi Ruchu Światło–Życie. We wspólnocie spotkaliśmy małżeństwa, których przykład życia bardzo nas zbudował i zachęcił do przyjęcia kolejnego dziecka. Mieliśmy troje dzieci i myśleliśmy sobie, że jesteśmy już dużą rodziną. Patrzymy teraz na Gosię i na to, jakim jest wyjątkowym członkiem naszej rodziny. Każde z naszych dzieci jest wyjątkowe! I tak się zastanawiamy, jakie wyjątkowe byłoby kolejne.

  zdjęcia JAKUB SZYMCZUK /GN

Aleksandra i Mateusz Filipiukowie

Staż małżeński: 5 lat Zawody: Teolog i fotograf Dzieci: Zuzia (4 lata), Bartosz (2 lata), Małgosia (4 miesiące)

Aleksandra: Z oczywistych powodów antykoncepcja nie wchodziła u nas w grę. Jest sprzeczna z nauką Kościoła, a skoro jesteśmy katolikami, to powinno to być dla nas naturalne. Antykoncepcja jest przeciwdziałaniem życiu. Jeśli przestrzegamy Bożych przykazań, to nie będziemy przeciwdziałać Panu Bogu, ale z Nim współpracować. A antykoncepcja tylko w tym przeszkadza, więc postanowiliśmy poszukać czegoś, co będzie otwarte na tę współpracę

Mateusz: Antykoncepcja jest niezgodna z sumieniem, bo zamyka otwartość na życie. Jeżeli ideą ludzkiej prokreacji jest otwartość na życie, to wykluczenie pewnego elementu, który może się zdarzyć, jest według mnie wypaczeniem aktu małżeńskiego. Seks staje się czysto hedonistycznym doświadczeniem, sprowadzaniem ciała drugiej osoby do poziomu przedmiotu. Obserwując to, co dzieje się na świecie, mam wrażenie, że bardzo łatwo jest zacząć przedmiotowo traktować siebie nawzajem, stosując środki antykoncepcyjne. Zakładając, że jesteśmy katolikami i stosujemy naturalne metody rozpoznawania płodności w małżeństwie, zawsze, bez względu na okoliczności, powinniśmy być otwarci na życie. Nie chodzi oczywiście o to, żeby robić „to” bezmyślnie i być maszynką do produkowania dzieci, ale z drugiej strony to nie my rządzimy światem. Pan Bóg jest tu siłą wyższą. Tak w ogóle zajście w ciążę wcale nie jest takie proste, jak by to się mogło wydawać. (śmiech) Nie jest to przecież możliwe w każdym momencie cyklu kobiety. Nie zakładam więc od razu, że gdyby do czegoś doszło, a my nie bylibyśmy pewni, co do tego, w jakiej fazie cyklu jest Ola, to od razu pojawi się dziecko. Ale nawet gdyby, to przecież nigdy nie potraktuję tego jako końca świata! Jako błędu w sztuce. Wpadki.

  zdjęcia JAKUB SZYMCZUK /GN

Małgorzata i Przemysław Chojnaccy

Staż małżeński: 3 lata Dzieci: Czekają na narodziny pierwszego

Przemysław: Zawodowo pracuję z młodzieżą ze szkół gimnazjalnych i liceów. Rozmawiam z nimi między innymi na temat naturalnych metod rozpoznawania płodności i doskonale wiem, jakie są korzyści i skutki NPR, a jakie antykoncepcji. Na sprawę patrzę, uwzględniając nie tylko argumenty Kościoła, ale także te racjonalne, i wychodzi mi, że to jest po prostu bardziej opłacalne. Ponadto im dłużej stosujemy NPR, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to jest piękne, wartościowe. Środki antykoncepcyjne bardzo zmieniają gospodarkę hormonalną, prezerwatywa natomiast odbiera komfort współżycia. To tak jakby lizać cukierek przez papierek.

Małgorzata: Nigdy nie stosowaliśmy żadnych metod antykoncepcyjnych, pigułek, prezerwatyw… Kiedy wchodziliśmy w NPR, byliśmy bardzo młodym małżeństwem, a z powodu mojej zaburzonej gospodarki hormonalnej musieliśmy dość długo czekać na współżycie. Mimo to, okresy abstynencji, a po nich wyczekane współżycie, dawało nam dużą satysfakcję i to utwierdzało nas w przekonaniu, że dobrze wybraliśmy. Ważne było również to, że po współżyciu nie mieliśmy wyrzutów sumienia, nie mieliśmy żadnych wątpliwości, czy to, co robimy, jest zgodne z nauką Kościoła. Jest o wiele więcej plusów niż minusów tego czekania, chociaż nie ukrywam, że okresowa wstrzemięźliwość nie należy do najprzyjemniejszych (śmiech). Gdyby skupić się na tym, że chcielibyśmy współżyć wtedy, kiedy będziemy mieć na to ochotę, to alternatywą byłyby pigułki albo prezerwatywy. A my ich nie chcemy. Może dlatego, że przez trzy lata stosowaliśmy naturalne metody, weszły one nam w krew, zaakceptowaliśmy je z wszystkimi plusami i minusami. Poza tym widzę czasem reklamy tzw. tabletek ochronnych, które bierze się podczas stosowania antykoncepcji hormonalnej. Czyli co? Jedna tabletka (z całkiem niepotrzebną dla organizmu dawką hormonów), a do tego kolejne – na działanie tych pierwszych, żeby nie przytyć albo żeby libido nie spadło… Całkiem bez sensu. 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja