Bez anty-koncepcji

Kilkanaście małżeństw w jednej książce opowiada, dlaczego zdecydowanie odrzuca środki antykoncepcyjne. Stosują naturalne metody planowania rodziny, których nie traktują jako „naturalnej” antykoncepcji.

 

Anna i Wojciech Dobkowie

Staż małżeński: 7 lat Zawody: Sinolog i prawnik Dzieci: Tadeusz (5 lat), Zygmunt (3,5 roku), Janinka (nowo narodzona)

Anna: Tak czy inaczej, każdy sobie układa współżycie według jakiegoś klucza. Może to układać według antykoncepcji, ale wtedy w ogóle ma się mniejszą ochotę na seks niż przy naturalnych metodach. Środki hormonalne działają w sposób obniżający potrzeby kobiet… W metodach naturalnych jest element oczekiwania na właściwy moment. Oczekiwanie może rodzić frustracje, ale może też mieć stymulujący charakter. Czekasz ten jeden dzień więcej, a w tym czasie apetyt na współżycie rośnie. To jest bardziej naturalne. Ten jeden czy dwa dni wyczekiwania bardziej Cię angażują i nastrajają. Większe jest w Tobie dążenie do tego, aby podejmować starania o małżonka. Jak masz czekoladę pod nosem, to często wcale jej nie jesz.

Wojciech: Decyzja była naturalna, nigdy nie zastanawialiśmy się, żeby postępować inaczej. Między innymi ze względu na naszą wiarę w Boga. My jesteśmy tylko narzędziami w Jego rękach. Poza tym naturalne rozpoznawanie płodności, to także wynik naszej postawy życiowej, by starać się żyć zgodnie z naturą. Dlatego na przykład odrzucamy wszelkie chemiczne ingerencje w organizm, które nie są konieczne. (…) Czas wstrzemięźliwości nie jest czasem straconym. Można go twórczo wykorzystać na bycie ze sobą, na rozmowę, na czułości. Przecież one nie są wtedy wykluczone! Paradoksalnie wspólne oczekiwanie zbliża nas do siebie w stopniu, na który często brakuje czasu, chęci czy woli, kiedy są dni niepłodne. 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja