Warto rozmawiać po ślubie

Czy po kilku latach małżeństwa żona może jeszcze czymś zaskoczyć męża? Czy mąż, który zawsze przytakiwał, a nigdy nie słuchał, może zacząć bezbłędnie odczytywać pragnienia żony?

Oboje mogą tego dokonać – jeśli tylko jest w nich pragnienie dialogu. Ci, którzy chcą, by ten dialog był coraz lepszy, mają teraz świetne narzędzie w postaci kwartalnika „Zbliżenia”.

Kłóć się, ale dobrze

Pomysł zrodził się wśród osób należących do Domowego Kościoła Ruchu Światło–Życie i Diakonii Życia. Jak mówią szefowie „Zbliżeń” Agnieszka i Jakub Kołodziejowie, inicjatywa była wynikiem wieloletnich doświadczeń pracy z małżeństwami poprzez warsztaty, rekolekcje, poradnictwo czy psychoterapię. To doświadczenie widać już od pierwszego numeru, poświęconego komunikacji między małżonkami. Okazuje się bowiem, że wiele problemów, które wydają się nie do przeskoczenia, można by bez problemu rozwiązać, gdyby mąż i żona nauczyli się sztuki rozmowy. I wcale nie chodzi o to, by się nie kłócić: „Okazuje się, że w związkach trwałych wcale nie ma mniej kłótni. Problem nie leży w ilości, tylko w sposobie kłócenia się” – przekonuje Jakub Kołodziej na łamach pisma w tekście o wymownym tytule „On mnie nie rozumie, ona ma pretensje – czyli jak rozmawiać”. „Częściej żony chcą, żeby mężowie się domyślali i odczytywali ich intencje. Ważne jest, żeby tak było, ale wiele tzw. braków starań wynika z braku wiedzy na temat natury kobiety czy mężczyzny” – czytamy w artykule. Kolejne numery „Zbliżeń” przynoszą nam solidną dawkę tej wiedzy. Ale nie tylko różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami są przedmiotem zainteresowania redaktorów. Warto prześledzić zawartość numerów na stronie: www.pismozblizenia.pl. „Mistyka seksu”, „Dzieci są najważniejsze?”, „To nie tak miało być… – kryzys”, „Teściowa”, „Między uległością a agresją”, „Współ-uzależnieni”, „Zarabianie/ wydawanie” to niektóre z tematów poruszanych w kwartalniku. A wszystko opisane przez specjalistów: psychologów, lekarzy, prawników, duchownych zaangażowanych w pracę dla dobra małżeństwa.

Chodzi o jedność

Częstym gościem na łamach „Zbliżeń” jest o. Ksawery Knotz, kapucyn, doktor teologii pastoralnej i duszpasterz małżeństw. Jego teksty dotykają najczęściej tematu seksualności małżonków. I bardzo dobrze, bo wielu katolików ma pytania dotyczące tej sfery, na które nie znajdują odpowiedzi.

Nie potrafią jej udzielić najbliżsi, nie zawsze też wsparcie daje spowiednik. Tabu istniejące wokół tego tematu sprawiło, że wytworzyło się wiele mitów dotyczących nauki Kościoła w sprawach seksu, np. taki, że sfera seksualna jest czymś bezbożnym. Stąd rodzą się lęki, wyrzuty sumienia – często niepotrzebne. Zamiast kochać, koncentrujemy się na grzechu. „Wpadamy znowu w starą uliczkę, stare myślenie polegające na tym, żeby dawać ludziom listę sytuacji, po których powinni pójść do spowiedzi” – stwierdza o. Knotz. „Jest to droga na skróty. W dzisiejszych czasach człowiek musi dojść do takiej wrażliwości swojego sumienia i takiej świadomości, żeby sam wiedział, kiedy wybrał zło. Droga jest inna. Nie chodzi o prostą odpowiedź i powiedzenie: »No, to już wiem, że zgrzeszyłem. Muszę pójść do spowiedzi«. Nic z tego tak naprawdę nie wyniknie poza tym, że będziemy mieć o jeden grzech więcej. Natomiast trzeba zadać sobie pytanie, o co chodzi we współżyciu seksualnym. We współżyciu seksualnym chodzi o budowanie więzi, o doświadczenie jedności. (…) Jeżeli za tym aktem idzie miłość, świadomość bliskości, bycia dla siebie mężem, żoną, kochania się, jest to pełny akt zjednoczenia się małżonków ze sobą, moment szczególny, wyjątkowo święty, w którym obecny jest Bóg, i Duch Święty przepływa przez ciała małżonków”.

Flirt małżeński

Ważne, by mąż i żona także i o tym ze sobą rozmawiali. Tymczasem często brakuje im języka, którym mogliby opowiedzieć o swoich pragnieniach, potrzebach, ale także o tym, co ich drażni, co chcieliby zmienić. Powodem może być wstyd, lęk przed byciem ocenianym albo przed zranieniem drugiej osoby. I tak rośnie sfera niedopowiedzeń albo wzajemnych oskarżeń, która sprawia, że małżonkowie stopniowo oddalają się nawzajem od siebie. Redakcja „Zbliżeń” pospieszyła więc z pomocą, wypuszczając na rynek „Małżeńską grę”. Trzeba przyznać, że pomysł, by zaadaptować „flirt towarzyski” dla potrzeb małżeństwa jest po prostu genialny. „Małżeńska gra” to po prostu zestaw z kart – na każdej z nich znajduje się wyznanie, opinia, prośba albo postulat, które mogą stać się początkiem poważnej rozmowy. Mąż i żona wybierają spośród propozycji to, co najbardziej chcą w danym momencie przekazać swojej drugiej połowie. Karty podzielone są na kategorie: „pozytywy”, „relacja”, „seks”, „dzieci”, „praca”, „teściowie”, a tematy do rozmów przygotowane są z dużą znajomością psychiki kobiety i mężczyzny. Odzwierciedlają one realne problemy występujące w małżeństwach. Oto kilka przykładów: „Nie wychodź w czasie kłótni. To mnie irytuje, rani i nie daje szans na rozwiązanie”; „Nie chodzi o to, żebyś nie zwracała uwagi na błędy, jakie popełniam, ale o łagodną formę mówienia o tym. To mnie motywuje”; „Nie dajesz mi oparcia ani poczucia, że mogę na Ciebie liczyć. Boję się”; „Kiedy nic nie mówię, to nie znaczy, że przestałaś być dla mnie ważna. Zaufaj mi. Nadal Cię kocham”; „Chciałabym spać z Tobą nago”; „Przywitaj mnie po pracy z radością”; „Jak jestem nieznośna i mam humory, to weź to na klatę. Potrzebuję Twojej stabilności”… Grę przetestowaliśmy z Żoną – pretekstów do rozmów było sporo, a i zabawa przednia. „Zbliżeniom” trzeba pogratulować pomysłu. To pismo i jego inicjatywy faktycznie mogą zbliżać do siebie małżonków!

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama