Szkoła 
pod lupą

„My kroczymy w świetle Boga”. 
Z białą laseczką lub pod ramię. 
A widać to światło nawet lepiej, 
niż gdyby miało się wzrok. 


Dzieci prawie z całej Polski. Legnica, Sejny, Gdańsk, Świdnica, Rzeszów. Kilkoro jest też z bliska, nawet z samej Rabki. Te ostatnie wracają na noc do domów. Pozostałe w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących im. św. Tereski prowadzonym przez Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, spędzają wiele dni i nocy. 


Jedyny taki


W ośrodku przebywają dzieci niewidome i słabowidzące z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim i umiarkowanym. To jedyny tego typu ośrodek w Polsce, w którym uczą się dzieci z wadą wzroku i z dodatkowymi dysfunkcjami. Każde dziecko traktowane jest tu indywidualne i otrzymuje niemal własny program nauki. A trudna to nauka, wymagająca wielokrotnego powtarzania i poprawiania. – To inny rodzaj pracy niż z dziećmi niewidomymi, które są w normie intelektualnej – mówi dyrektor ośrodka s. Irmina. – Nasi uczniowie objęci są Indywidualnym Programem Edukacyjno-Terapeutycznym. I to daje efekty!


Pobudka dzieci o godz. 6.30. Od rana nauka samoobsługi. 
– Wstajemy, wstajemy – s. Jana Maria, wychowawczyni grupy III dziewcząt, z pogodnym (mimo szarówki za oknem) uśmiechem, odsłania żaluzje. Jej dziewczynki mają od 11 do 20 lat. Ubieranie, mycie zębów, ścielenie łóżek. Toaleta poranna. I dziewczęcy image: bardzo ważna sprawa, żeby wszystkim podopiecznym upleść odpowiednią ilość warkoczyków, zrobić modne fryzurki i dobrać kolor gumek i kokardek do koloru bluzki.
 – A potem liczymy po osiem gumek na mysich warkoczykach – śmieje się dyrektorka szkoły i gimnazjum Elżbieta Radiowska. – I właśnie o to chodzi: nauka, wysiłek, ćwiczenia, ale w dobrej, rodzinnej, przyjaznej atmosferze. Wtedy dzieci naprawdę są szczęśliwe i wykorzystują swoje możliwości maksymalnie. 
A (obiektywne) możliwości są różne. Są dzieci, które czytają druk powiększony i uczą się dość sprawnie. Są dzieci, które nie widzą zupełnie, a od lat próbują zapanować nad liczeniem do pięciu. Czasem, gdy się to udaje, dość szybko... trzeba zaczynać od początku. Nie szkodzi.

Dla dzieci z upośledzeniem umiarkowanym szkoła w Rabce jest szkołą życia. 
Wspólne śniadanie. Kanapeczki, kolorowe warzywka, dżemik. Panie w kuchni podstawiają smakołyki. I nawet własne przetwory są! – Dbamy, by dzieci jadły nie tylko smacznie, ale i zdrowo – śmieje się s. Irmina. Te przetwory, pyszne ogóreczki kiszone, za chwilę staną się zresztą wyjątkową pomocą naukową. W klasie pierwszej. 


Pierwszaki i starszaki


Klasa pierwsza. Dwuosobowa. Szymonek i Marysia. Uczą się o jesieni. Wszelkimi możliwymi sposobami. Warzywa, owoce, listeczki. Słój ogórków kiszonych jako pomoc naukową można nie tylko obejrzeć, ale i... napocząć. Wcześniej te ogórki rosły w przyszkolnym ogródku. 
A teraz K jak kapusta. Marysia, by zobaczyć kapustę, musi jej dotknąć. „Ogląda” więc skwapliwie zieloną kulę sprawnymi paluszkami. Te paluszki uczą się też i czytać. Oczywiście brajlem. – Zobacz, dotknij, to literka „K”. „K” jak kapusta – nauczycielka Marysi cierpliwie pokazuje zarówno warzywo, jak i kilka tajemniczych kropek, które tworzą literę. Za lat kilka, jeśli dobrze pójdzie, Marysia będzie mogła już czytać sama. A na razie pięknie śpiewa. Też o jesieni: „Idzie jesień. Do snu szykuje się jeż. Zima tuż, tuż, tuż. Do snu szykuje się jeż” – śpiewa cicho i ładnie Marysia, kołysząc się delikatnie na boki. A kolega Szymon, który nie potrafi mówić, ale potrafi deklamować, też pomaga. Paluszkami. Pokazuje kroczącego przez liście jeża, niewidocznego dla dorosłych zwierzaka układa delikatnie na swojej dłoni, bo przecież zima tuż, tuż. I zimno... Brr... Szymon ma zespół Downa i prawdziwy aktorski talent.


Klasa gimnazjalna. Pani Bogusia pochyla się nad Zuzią. A jednocześnie nad dużą plastikową mapą brajlowską. Czyli mapą wypukłą – taką, którą mogą doskonale obejrzeć palcami dzieci niewidome i słabowidzące. Niedowidzi właśnie Zuzia. 
– Układaj, Zuziu, kierunki pośrednie – prosi pani Bogusia, a Zuzia, po zastanowieniu, bezbłędnie odnajduje kierunek północno-wschodni. Zuzia mapę Europy zna doskonale. A najlepiej chyba wie, gdzie leży Polska. Tam, pośrodku, „wybrajlowiona” plasteliną – otoczona plastelinowym kółeczkiem. Żeby wszyscy mogli zobaczyć. 


A tu już plastyka. Sympatyczny 17-letni Emilek na wózku wita wszystkich szarmancko. Obok pracuje subtelna blondynka Ania. Pani Maria robi z nimi warzywne prace: kolorowe pieczątki z przekrojonych jarzyn. Ale najpierw małe przypomnienie: – Co to jest? – pyta pani Maria, podając Emilowi tajemnicze warzywa.
– Mal-kew-ka. – Dobrze. A to? – Bulak! – Świetnie. A to? – Tlawa. – No nie. To nie trawa. Powąchaj, to poznasz. – Cypiolek! 
Brawo, Emilku! 


«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.