Bardzo mali maturzyści


Rodzicu, uczniu, nauczycielu! Dwunastolatek, to... dwunastolatek. Nie mały maturzysta.

Bardzo mały maturzysta ma lat 13, a coraz częściej i 12. Szczególnie, gdy poszedł do szkoły – jak zalecało ministerstwo – w wieku 6 lat. Bardzo mały maturzysta bardzo poważnie czeka na początek kwietnia, gdy zdaje najważniejszy egzamin swojego życia. By wypaść jak najlepiej, już niemal od roku ambitnie ćwiczy przeróżne testy. Dodatkowo chodzi na korepetycje, żeby uzupełniać szkolne braki, ale i szkolić się ponadprogramowo. Od postawy naukowej bardzo małego maturzysty zależy niemal wszystko: dobre samopoczucie rodziców, zaspokojone ambicje tychże oraz notowania całej szkoły. Bo wiadomo: od bardzo małej matury (czytaj: sprawdzianu szóstoklasisty) zależy reputacja i placówki wychowawczej, i całej rodziny ucznia.


Przesadzam? Ja raczej nie. Ani szkoła mojej szóstoklasistki. Przygotowania do sprawdzianu szóstoklasisty upływają więc u nas spokojnie. To raczej zwykłe, regularne i harmonijne zdobywanie wiedzy na poziomie klasy szóstej, a nie jakieś szalone przygotowania do konkretnego sprawdzianu. Innymi słowy – nie jest to „uczenie się, jak dobrze napisać testy”. Wydaje się jednak, że jesteśmy w mniejszości. Testy! Miliony testów! Trzeba robić testy! Dużo, regularnie i ofiarnie. Stresująco. Robienie testów – zręczna umiejętność wypełniania rubryczek pozwoli (podczas testu alfa) wypaść znacznie lepiej niż dzieci, które testów nie ćwiczą. Testy można znaleźć w internecie, testy można kupić. Co z autentyczną wiedzą? Co z pobudzaniem pasji do niej? Co w końcu z przyszłością dziecka, które od maleńkiego uczy się rywalizacji na poziomie stawiania krzyżyka przy właściwej odpowiedzi?

Oczywiście, nauczyciele i rodzice odpowiadają zgodnie z prawdą: tego się wymaga, taki jest program. To przyszło z góry. Owszem, przyszło. Ale co z tego? Czy góra będzie odpowiedzialna za autentyczną wiedzę naszych dzieci? Czy góra będzie miała problem z tym, że dziecko – wyuczone mądrości na poziomie testowym – w prawdziwym życiu może sobie po prostu nie poradzić? Skutki braku umiejętności uczenia się dla siebie i braku czasu na kształtowanie pasji (!) z definicji nie mogą być pozytywne. Nie jest dobrze, że dwunastolatek z dziką pasją rozwiązuje testy, a własnych, prawdziwych pasji nie ma kiedy odkrywać.
Rodzicu, uczniu, nauczycielu! Dwunastolatek, to... dwunastolatek. Nie mały maturzysta.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg