Młode wilczki

– Jaki powinien być mężczyzna? – pytam wilczka, czwartoklasistę Dominika Sikorę. – Dzielny i samodzielny – odpowiada. – Dzielność jest wtedy, gdy tak jak ja, zaciąłeś się scyzorykiem, ale nie płaczesz.

Biały Wilk zamiast taty

Ryszard Nieśpiałowski jest Akelą, czyli po skautowsku – drużynowym I Gromady Gliwickiej im. św. Jerzego. Jak każdy „stary wilk” nosi imię jednego z bohaterów „Księgi dżungli” Kiplinga, która według założyciela skautingu Baden-Powella dla wilczków jest najlepszym punktem odniesienia do wprowadzenia w świat zasad obowiązujących w harmonijnej wspólnocie. Akela w powieści to przywódca Wilczego Plemienia, stojący na straży Prawa Dżungli. Do Piotra Gawinka, który w czasie roku szkolnego jest dyrektorem Liceum Ogólnokształcącego w Zawierciu i prowadzi zajęcia z angielskiego, zwracają się Biały Wilku. Mówi tak do niego nawet jego syn, 9-letni Mikołaj. – Tu jestem dla niego Białym Wilkiem, a nie tatą – wyjaśnia Gawinek. – Nie mogę go wyróżniać, nawet kiedy przychodzi, żaląc się, że nie umie zasnąć beze mnie. Kiedy raz tak przyszedł okazało się, że w jego namiocie jest kolega, który też tęskni za rodzicami. Powiedziałem mu, że ma za zadanie go pocieszyć, przyznając się, że też ma z tym problem. Potem mi się chwalił, że dał radę sam zasnąć – cieszy się.

Ryszard Nieśpiałowski już prawie skończył II rok na Politechnice Śląskiej i pracą na obozie zainaugurował swoje wakacje. W ciągu roku raz w tygodniu w Gliwicach prowadzi zbiórki wilczków i zawsze stara się wygospodarowywać na to czas. Sam został skautem dopiero jako 16-latek. – Byłem zastępowym, spodobała mi się przygoda – wspomina. Ma czworo młodszego rodzeństwa – trzy siostry i brata. – Siostry inaczej patrzą na takie życie w lesie, które nam, chłopakom, tak się podoba – mówi.

Do plecaka i beretu

Ryszardowi Nieśpiałowskiemu nie żal poświęcić kawałka studenckich wakacji na pobyt z podopiecznymi. – Kiedy jako nastolatek zostałem skautem, to ktoś starszy coś dla mnie robił, a teraz ja mam okazję to oddać – mówi. Cieszy go, gdy widzi, jak kształtują się charaktery chłopaków. – Robi mi się ciepło na sercu, kiedy pomagają sobie wzajemnie, nie jest im obojętne, co czuje kolega – przyznaje. Jednak stara się ich nie idealizować: – Mają niespożytą energię, stale wyprzedzają nas o pięć kroków, trzeba na nich uważać. Czasem budzą się bardzo wcześnie i nie dają starym wilkom spać. Bartek Jastrzębski, 12-latek z Katowic, na obozie trzeci raz, podkreśla, jak to dobrze, że nie używa się tu telefonów komórkowych i internetu, które powodują, że trudno się skupić. Bartłomiej Miczka chwali się, że on i jego młodszy brat Mikołaj nie korzystają z nich na co dzień.

– Za to mamy dużo czasu, żeby czytać i grać w piłkę – wyjaśnia. „Szóstkowi”, stojący na czele pięciu kolegów muszą dbać o spokój i porządek w przydzielonych im namiotach. – Zwłaszcza rano trzeba się starać, żeby kolegów ogarnąć – mówi jeden z nich, Franek Młody. – A jak nie chcą robić porządku, to się wrzuca ich wszystkie rzeczy do plecaka albo beretu – zdradza radykalniejsze metody działania. Bartłomiej Miczka, zawsze kiedy jego szóstka wychodzi z namiotu, starannie go zamyka. – Gdyby go zostawić otwarty, zaraz zamieni się w mrowisko – mówi. – Tak uczymy się odpowiedzialności. Dodaje też, że zimna woda w prysznicach, stada much, to, że trzeba uważać na kleszcze, uczy ich rozwagi i męstwa. Bo tu, w gromadzie, wszystko, nawet mycie naczyń, nabiera innego wymiaru. – Będę mógł opowiedzieć mamie, że nauczyłem się sam myć kubki – chwali się Dominik Sikora. A Akela Ryszard Nieśpiałowski uśmiecha się dumny ze swojego wilczka. 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg