Maria i Stanisława

Stanisławo Leszczyńska, módl się za nami!

Ostatnio czytałam o niejakiej Marii Mandel, Niemce, która w obozie w Auschwitz posłała na śmierć pół miliona kobiet i dzieci. Bestia – mówili o niej. Zabijała, skazywała na śmierć przez spalenie żywcem również maleństwa, noworodki. Co się stało z młodą, zapewne niegdyś wrażliwą kobietą, że przeistoczyła się w bestię? Podobno lubiła pieniądze i władzę. „Zauroczyła się Adolfem Hitlerem” – piszą. Jak nie urok… I w zasadzie można by się już załamać. Dość prosto bowiem, czytając jej biografię, dojść do wniosku: „Człowiek jest zły. Z gruntu zły. Gdy pojawiają się takie lub inne okoliczności, idzie złą drogą”.
Ale gdy poznaje się życie i „działalność” Marii Mandel, od razu przypomina się inne życie. I inna działalność. Również z Auschwitz. Stanisława Leszczyńska – położna, która trafiła do obozu. Narażając swoje życie, właściwie codziennie, czy raczej co chwilę, przyjmowała na świat dzieci, w sumie kilka tysięcy. Oczywiście przeżyło niewiele z nich, bo już na świecie groził im głód, choroby, esesmani i esesmanki, choćby takie jak Maria Mandel. Jednak żadna z kobiet, którym Stanisława Leszczyńska towarzyszyła przy porodzie, nie zmarła. Wszystkie porody, mimo fatalnych warunków, zimna i brudu, kończyły się pomyślnie. Stanisława Leszczyńska wielokrotnie musiała wstawiać się za rodzącymi u esesmanów. Czy zetknęła się kiedykolwiek z Marią Mandel, nie wiadomo.
Dwie kobiety. Zbrodniarka i bohaterka. Jedna niszczyła życie, a druga je ratowała. Jak to się dzieje, że w tych samych niemal okolicznościach ludzie reagują skrajnie różnie?
Obie kobiety wyszły z Auschwitz. Jedna, Stanisława, wróciła do domu, do rodziny, do pracy jako położna. Mieszkała i przyjmowała porody w Łodzi. Obecnie jest sługą Bożą, trwa jej proces beatyfikacyjny. A druga, Maria? Trafiła do więzienia w Krakowie. Została stracona. Choć sama siebie straciła długo wcześniej.
Może to porównanie jednej i drugiej kobiety jest za mocne, szokujące, wyjątkowo czarno-białe. Niemniej, zawsze i wszędzie są i Marie, i Stanisławy. Oczywiście nie aż na taką skalę, nie żyjemy wszak w czasach wojny, obozów, ciągłego wyboru życia i śmierci. Ale codziennie, każdego dnia, podejmujemy wybory. Wybierajmy dobro i życie.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Maluczki
    14.01.2016 10:56
    "Niemniej, zawsze i wszędzie są i Marie, i Stanisławy. Oczywiście nie aż na taką skalę, nie żyjemy wszak w czasach wojny, obozów, ciągłego wyboru życia i śmierci."

    Oj pani Agato! Chyba jest Pani oderwana od rzeczywistości. Dzisiaj tak samo trwa ten proceder, tylko innymi metodami i perfidniej. Dzisiaj przez odpowiednie wychowanie dzieci prowadzone przez dzisiejsze Marie Mandel, sprawia to, że same matki przy pomocy zbrodniarzy w białych kitlach, dają rozrywać na kawałki swoje dzieci. Sprawiają też, że przyszłe matki nie są w stanie dobrze wychować swoich dzieci i wychowują je na odczłowieczone monstra.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.