Maraton dorosłości

Dlaczego współcześni rodzice tak niechętnie pozwalają dzieciom na dorastanie?

Znalazłam ciekawą sentencję. Brzmiała mniej więcej tak: „Dorastanie jest jak maraton. Możesz stać na trasie, kibicować, machać rękami i wołać: dasz radę, ale dziecko trasę ku dorosłości musi pokonać samo”. A ja mam wrażenie, że coraz więcej rodziców, zamiast kibicować i zagrzewać do walki, próbuje biec obok dziecka lub co gorsza – za dziecko. Przykład: matura. Ważna sprawa i moment w życiu, to prawda. Jednak czy na tyle ważna, by podporządkowywać maturze dziecka funkcjonowanie całej rodziny? By wozić maturzystę na egzamin i wystawać w oczekiwaniu na koniec egzaminu? By reagować histerycznie i niewspółmiernie do wydarzenia? Czy naprawdę od tego maturalnego czasu i egzaminów zależy cała przyszłość dorosłego (!) dziecka i całej rodziny? Jeśli egzamin dojrzałości ma być egzaminem dojrzałości, to może warto potraktować dziecko poważniej? I przestać patrzeć na człowieka idącego za chwilę na studia jak na przerosłego dzidziusia w emocjonalnym pampersie?

Być może sami budujemy pokolenie przyszłych nieudaczników życiowych, którym trzeba usługiwać do czterdziestki, za których trzeba decydować, gotować im i prać. Może tak jest niektórym rodzicom wygodniej? Może sami boją się... dorosnąć do dorosłego rodzicielstwa, więc nie mogą się pogodzić z tym, że maluszek najpierw się rodzi, potem uczy się chodzić, potem zdaje prawo jazdy, a następnie tworzy własny świat? A może raczej powinien tworzyć... Dlaczego współcześni rodzice tak niechętnie pozwalają dzieciom na dorastanie? Dlaczego trzęsą się nad dorosłym facetem, a dorosłej babce – swojej córce – siłą próbują pleść życiowe warkoczyki? Oczywiście, proces dojrzewania, dorastania trwa. To nie krótki moment tuż przed maturą. Jednak to od rodziców zależy, jak potraktujemy ten proces, i jak przeprowadzimy (wspierając, pomagając i kibicując) przez niego nasze dzieci.

Strach o dziecko jest jakoś wpisany w rodzicielstwo. Jednak chyba większy strach powinno się mieć bardziej przed niedojrzałym dorosłym, który i tak musi sobie poradzić w pewnym momencie sam, niż przed stopniowymi trudnościami, które dojrzewające dziecko powoli, systematycznie pokona. Lepiej być zaprawionym w życiowych bojach, lepiej, gdy rodzice umiejętnie wskazują sposoby wyjścia z trudnych sytuacji, niż gdy „zakochują” nadopiekuńczością i przerośniętej latorośli próbują usuwać pyłki spod nóg.

Maraton do dorosłości, czas start. To się trenuje przez lata. Droga na skróty i przebieganie za dziecko nigdy i nikomu nie wychodzi na dobre. Ani rodzicom, ani dorosłemu dziecku. Zresztą... kondycyjnie nie damy rady. Własny życiowy maraton wystarczająco był wyczerpujący.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • gość
    17.05.2018 11:25
    Inną sytuacją ograniczania dorosłości jest ta, gdy rodzice uważają, że jest za wcześnie na ślub, na dziecko. Zresztą nie tylko rodzice, ale również państwa ograniczają dzieciom dorosłość. Dawniej osoby 13-letnie mogły zakładać rodziny, a teraz wymyślono pedofilię. Zostawały władcami państw, a teraz mają ograniczenia i muszą mieć "prawnego opiekuna" (ewentualnie kuratora), który w ich (za nich) imieniu o wszystkim decyduje. Powinniśmy obejrzeć się wstecz i uczyć od "zacofanej" Afryki. Również za przykład mogą nam służyć Orlęta Lwowskie i Powstańcy Warszawscy, którzy w świetle prawa byli nieletni i dzisiaj nie mogliby (nawet gdyby chcieli) walczyć, bo "prawo nie pozwala". Inną sprawą jest to, że gdyby teraz przyszło walczyć w jakimś powstaniu, to nastolatki (dorosłe dzieci) nawet nie potrafiłyby tego robić, obsługiwać broni itd.

    Bodaj w Australii, czy w niektórych stanach Ameryki jest taki zwyczaj, że gdy dziecko nogami sięga do pedałów, to może prowadzić samochód. A gdy ma 10 lat to dostaje własny samochód (powiedziała tak aktorka Margot Robbie w jednym z odcinków "Top Gear"). Uważam, że właśnie taka postawa rodziców pozwala dzieciom rozwijać skrzydła życiowego doświadczenia.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.