Lepka podłoga

To jasne, że życie dziecka w dużej mierze zależy od rodziców. To jasne, że naszym obowiązkiem jest zapewnić mu optymalne warunki rozwoju. Ale czy rzeczywiście to robimy?

Aby społeczeństwo mogło funkcjonować, potrzebni są i mechanicy, i lekarze, i robotnicy, i managerowie. Nauczyciele, sprzedawcy, taksówkarze i prawnicy. To wszystko truizmy. Myślę jednak, że ważny jest nie tylko pewien balans, ale także to, że każdy w tej układance zajmuje miejsce, które chce zająć. Czy można wykonywać dobrze swój zawód, nie będąc zadowolonym ze swojej pracy?

Kilka tygodni temu ukazał się raport OECD na temat mobilności społecznej. Przedstawiono w nim wyniki badań, jakie przeprowadzono w 35 najbogatszych krajach świata. Wynika z nich np., że mniej więcej od połowy lat 80. XX wieku zmniejsza się mobilność społeczna. Ci, którzy mają rodziców bez wykształcenia, coraz częściej sami go nie zdobywają. Coraz większy wpływ na przyszłość dzieci mają pieniądze i wpływy (pozycja) rodziców. Z różną intensywnością tak było zawsze, ale dzisiaj ma to większy wpływ niż 10 czy 20 lat temu.

Dziwne, prawda? Pod tym względem Polskę trudno porównywać z innymi krajami z powodu naszej dość skomplikowanej historii najnowszej. Naukowcy sprawdzali np., jak długo trwa przejście rodziny z pułapu niskich dochodów do dochodów średnich. W najbogatszych krajach świata trwa to mniej więcej przez pięć pokoleń. Ale już np. w Danii – tylko przez dwa.

Ile w Polsce? Podobnie jak w Danii, ale tylko dlatego, że w ostatnich dziesięcioleciach diametralnie zmieniliśmy kurs polityczny i gospodarczy. Bogacenie się społeczeństwa jest więc wynikiem nie tyle mobilności społecznej, ile przemian gospodarczych. Ale już inna analiza nie jest dla nas tak optymistyczna.

Polska należy do krajów, w których dziedziczenie pozycji społecznej występuje najczęściej. Odwrotnie jest w Islandii. Tam tylko niewielki procent dziedziczy po rodzicach poziom wykształcenia czy zajęcie. Podobnie jak w Islandii jest w Holandii czy Szwajcarii. Autorzy raportu nazwali to zjawisko lepką podłogą.

Ci, którzy są najubożsi, którzy wykonują najmniej płatne zajęcia, przekazują swoją pozycję i miejsce na drabinie społecznej swoim dzieciom. Odkleić się od tej podłogi potrafią nieliczni. W Polsce zaledwie 2 proc. dzieci rodziców, którzy nie ukończyli szkoły średniej, kończy studia. To jeden z najgorszych wyników w Europie, choć i tak lepszy niż w USA (powiedzenie, że Ameryka to kraj karier od pucybuta do milionera, jest bzdurą).

Obok lepkiej podłogi pojawia się klejący sufit. Dzieci tych, którzy zarabiają najwięcej, którzy wykonują najlepiej płatne zawody, mają łatwy start w dorosłe (zawodowe) życie. Muszą się bardzo postarać… żeby spaść z miejsca, w którym ustawili ich rodzice. I choć czasami są bez kompetencji i odpowiednich zdolności, utrzymują się… jak przyklejeni do sufitu.

Każdy jest kowalem swojego losu? W Polsce to raczej rodzice są kowalami losu dzieci. Dlaczego taka sytuacja nie jest korzystna? Bo utrzymuje potężny potencjał przy podłodze. Oraz daje głos tylko tym, którzy są przyklejeni do sufitu. 

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.