Będziemy żyć coraz krócej?

„Jeśli nie znajdziemy systemowych rozwiązań, to ci którzy właśnie się rodzą, będą żyli krócej niż ich rodzice”. Rozmowa z Anną Rulkiewicz, Prezes Grupy LUX MED i Wiceprezydent Pracodawców RP

Bartosz Bartczak: Badania wskazują, że przestała rosnąć nasza długość życia. Czy perspektywy Polaków zaczynają być nieciekawe? I czy można coś z tym zrobić?

Anna Rulkiewicz: To bardzo niepokojące zjawisko. Nie mamy jeszcze dokładnej analizy przyczyn, ale rozmawiając o długość życia trudno nie nawiązywać do sytuacji zdrowotnej. Jeśli ten trend się utrzyma, to ci którzy właśnie się rodzą, będą żyli krócej niż ich rodzice. Potraktujmy to jako sygnał alarmowy. Uważam, że jedną z najważniejszych kwestii mających wpływ na długości i jakości naszego życia jest odpowiednia profilaktyka i edukacja zdrowotna. Dziś niewystarczająco dużo mówi się o zdrowym stylu życia i nie promuje się właściwych postaw. Powszechne jest występowanie czynników ryzyka - brak aktywności fizycznej, palenie tytoniu, spożywaniu alkoholu. Najgorsze, że negatywne nawyki są nabywane już od najmłodszych lat. Powszechnie znanym przykładem jest zjawisko opuszczania przez dzieci zajęć sportowych. Kolejnym problemem, mającym bezpośredni wpływ na nasze zdrowie, jest rosnące zanieczyszczenie środowiska. Nie można też zapominać o tym, że nakłady na ochronę zdrowia w Polsce są po prostu niewystarczające. Na publiczną ochronę zdrowia wydajemy 4,6 proc. PKB a z sektorem prywatnym to zaledwie 6,7 proc. PKB. To o wiele mniej niż w innych krajach Unii Europejskiej, gdzie średnia to ponad 8-9 proc. PKB. Wydajemy za mało, a potrzeby rosną.
 
Bartosz Bartczak: Nasz system ochrony zdrowia. Pani prezes zauważyła, że duże znaczenie ma dbanie o zdrowie jeszcze przed zachorowaniem. Jak więc zwiększyć rolę profilaktyki w systemie?
 
Anna Rulkiewicz: Polski system ochrony zdrowia jest w dużej mierze scentralizowany i nastawiony na wysoką specjalistkę. Większość środków wydawanych jest na szpitalnictwo, znacznie mniej na opiekę ambulatoryjną. Bardzo mało inwestujemy w profilaktykę. Dzisiaj wydajemy na nią zaledwie 1 proc. wszystkich wydatków przeznaczonych na zdrowie. Nie dość, że przeznaczamy na nią bardzo mało, to jeszcze dzieje się to w sposób mało skoordynowany. To trzeba poprawić. Ale kiedy już nam się uda zbudować dobry system wsparcia profilaktyki, będziemy musieli uzbroić się w cierpliwość, gdyż jest to inwestycja, której efekty widać za wiele lat. Niestety nie będzie łatwo przekonać do tego decydentów, działających często na zasadzie akcja-reakcja czy gaszenia pożarów.
 
Bartosz Bartczak: A jak wyglądają zwiększenie udziału profilaktyki w prywatnej służbie zdrowia. Czy prywatny sektor mógłby się włączyć ze swoim doświadczeniem w zmianę całego systemu?
 
Anna Rulkiewicz: W kontekście współpracy prywatnego sektora ochrony zdrowia z sektorem publicznym trzeba powiedzieć przede wszystkim, że jest ona dziś słaba. Bez niej trudno jest wykorzystać dobre doświadczenia prywatnych podmiotów. A szkoda, gdyż sektor prywatny jest sektorem dynamicznym, innowacyjnym, dobrze zarządzanym, efektywnym i stawia na jakość. Jako pierwszy się zinformatyzował i zaczął wdrażać skoordynowany model opieki i plany leczenia dla swoich pacjentów. Nam, sektorowi prywatnemu zależy by odgrywać należytą, adekwatną do posiadanego potencjału rolę w systemie ochrony zdrowia. Chcemy pomagać polskim pacjentom. Zamiast stawiania barier, zastanówmy się, jak je burzyć. Po co np. inwestować w nowy sprzęt, jeśli można wykorzystać ten posiadany już przez prywatne placówki? Pomyślmy, jak lepiej wykorzystywać posiadaną już infrastrukturę i technologie. Podmioty prywatne mogą świadczyć usługi na zasadach oustourcingu. Jest też wiele wariantów partnerstwa publiczno-prywatnego w ochronie zdrowia. Możemy też być podwykonawcami dla placówek publicznych, które nie świadczą wszystkich usług. Ponieważ środków w systemie jest mało i nie wystarcza ich na wszystkie potrzeby, warto wprowadzić nowe źródła finansowania, np. współpłacenie czy dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne. Wtedy sektor prywatny mógłby się rozwijać szybciej, a pacjenci mieliby większą możliwość wyboru i dostęp do świadczeń lepszej jakości. W tym wszystkim trzeba też pamiętać, że dla pacjenta forma własności jest bez znaczenia. Ważna jest jakość opieki i to przez ten pryzmat będzie on oceniał cały system ochrony zdrowia.
 
Bartosz Bartczak: Właśnie w kwestii finansowania gwarantowanego i dodatkowego pojawiają się problemy. Wciąż nie możemy się doczekać konkretnego koszyka świadczeń gwarantowanych. Z czego mogą wynikać te problemy?
 
Anna Rulkiewicz: Temat jest trudny politycznie. Bezpłatna opieka medyczna jest pozorna, bo płacimy przecież na nią w ramach składek na NFZ. Zdrowie często staje się kartą przetargową w sporach politycznych. Fakty są jednak takie, że zdrowie po prostu kosztuje i będzie nas kosztować coraz więcej, bo społeczeństwo się starzeje i nowe technologie to przecież też inwestycja. Wydaje się wiec koniecznym, by zdefiniować co jest w koszyku gwarantowanym przez NFZ, a za co pacjent może dopłacić. Aktualna sytuacja, kiedy głównym finansowaniem jest tylko finansowanie publiczne, a potrzeby rosną, nie tworzy pozytywnej perspektywy dla polskiego pacjenta.
 
Bartosz Bartczak: Jak już mówimy o finansowaniu służby zdrowia, nie można nie wspomnieć o pomysłach na zdobycie dodatkowych na nią środków. Skoro już mówimy o odpowiedzialności za swoje zdrowie, może wprowadźmy dodatkowy podatek od zbyt słodkich napojów czy zbyt słonej żywności? Są przecież podobne precedensy w innych krajach.
 
Anna Rulkiewicz: To dobry kierunek zmian. Badania naukowe jasno wskazują, że przesłodzone napoje i przesolone potrawy negatywnie wpływają na jakość i długość naszego życia.
 
Bartosz Bartczak: W temacie ochrony zdrowia coraz częściej podkreśla się znaczenie polityki socjalnej. Szereg badań wskazuje, że biedniejsi ludzie gorzej jedzą. Trudno jest edukować ludzi w kwestii zdrowego trybu życia, jeśli ich na taki tryb po prostu nie stać.
 
Anna Rulkiewicz: Ważne by podejść do tematu zdrowia kompleksowo i w taki sposób, by polityka socjalna faktycznie wspierała również cele zdrowotne.
 
Bartosz Bartczak: Dużo mówimy o finansowaniu służby zdrowia. Ale czy zwiększenie finansowania jest jedyną zmianą, która musi się dokonać? Może zmienić się musi też sama organizacja pracy lekarzy, np. jej odbiurokratyzowanie?
 
Anna Rulkiewicz: Kwestia wzrostu finansowania ochrony zdrowia jest bardzo ważna. W ostatnich latach wzrastają płace lekarzy i pielęgniarek, których na rynku brakuje, ale też innych zawodów medycznych. Roszczenia rosną w wielu obszarach, ale to jest jedna strona medalu. Lekarz wciąż ma mało czasu dla pacjenta. Wszystko przez biurokrację, masę dokumentów do wypełnienia, dużą odpowiedzialność w stosunku do NFZ. W tym obszarze mogłyby pomóc nowe zawody, np. asystent medyczny, który przejmie na siebie część związaną ze sprawami administracyjnymi. Część obowiązków lekarza mogłaby przejąć pielęgniarka, a cześć obowiązków pielęgniarki opiekun medyczny. Konieczne jest więc przedefiniowanie zawodów w Polsce. Powoli już to się dzieje. Ale system w jego tradycyjnej formie może też realnie odciążyć cyfryzacja i telemedycyna.
 
Bartosz Bartczak: Kwestia cyfryzacji i telemedycyny jest niezwykle ciekawa w dyskusji o służbie zdrowia. Jakie w Polsce mamy z nimi doświadczenia, np. w obszarze prywatnej służby zdrowia, która dotychczas szybciej przyswajała tego typu zmiany?
 
Anna Rulkiewicz: Wszelkie innowacje w medycynie zaczynają się w sektorze prywatnym. Gabinety prywatne są już dobrze zinformatyzowane. Takie udogodnienia jak potwierdzanie wizyt smsami, e-czaty z lekarzami, videokonsulatcje, zamawianie i odbiór recepty przez Internet, komunikacja z personelem medycznym już na poziomie portalu internetowego są standardem. Bardzo szybko rozwijają się innowacyjne technologie medyczne, które pomagają monitorować stan zdrowia. Coraz częściej mówi się też o roli, jaką w ochronie zdrowia odegra sztuczna inteligencja. Sektor prywatny potrafi elastycznie dostosowywać swój model działania w zależności od zmieniających się warunków i szybko uczy się nowoczesnych rozwiązań. Ten potencjał warto wykorzystać. Powinniśmy dążyć do tego, żeby współpraca między sektorem prywatnym i publicznym była coraz lepsza. To przyniesie korzyść przede wszystkim polskim pacjentom.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • ism
    21.05.2019 10:39
    Informatyzacja to więcej czasu straconego na produkowanie dokumentacji: odnajdywanie wyników, poprzednich wizyt, otwieranie kolejnych okien, logowanie się do kolejnych programów a w każdym inny login i hasło zmieniane co parę miesięcy. Ale ktoś na tym korzysta: łatwiej jest się rozliczyć -zysk dla właściciela (np. LUXMEDu), łatwiej sprawdzić lekarza i pacjenta i np. cofnąć zwolnienie, nakazać zwrot refundacji wraz z karą finansową- zysk dla ubezpieczyciela czyli m.in. NFZetu i ZUSu.
  • Marek
    21.05.2019 12:38
    W prywatne ręce oddano już sektor żywienia w szpitalach, i co? Efekt taki, że gdyby nie rodziny donoszące obiady dla chorych, to większość trzeba byłoby leczyć na jeszcze dodatkowe choroby.
  • elle
    22.05.2019 16:55
    Jasne tyle, ze zanim zaczniemy outsorsować do sektora prywatnego to najpierw trzeba by rozbic oligopol: Luxmed, Enelmed, Medicover, bo jest tam drogo, byle jak, na drugim koncu miasta i za trzy miesiące. Nalezy postawic na male spółdzielnie lekarskie, wtedy zyskiem zagranicznego inwestora podzililby sie pacjent (lepsza jakość i dostęp do usługi) z lekarzem. Nigdzie poza Polską nie ma pośrednika między lekarzem a pacjentem. Jak to zrobić? Wystarczy zakaz łączenia usługi ubezpieczeniowej i medycznej w jednym podmiocie gospodarczym.
  • ISM
    23.05.2019 20:04
    Uczniów w szkole oducza się biegać i ruszać, bo za każdy uraz odpowiada dorosły przed sądem. A brak ruchu to otyłość, choroby krążenia i psychiczne w efekcie krótsze życie.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.