Wola nieba

O przerwanej karierze, chorobie syna i zaufaniu mówi Marek Citko.

Patrzy Pan na to, co się wydarzyło, w kategoriach cudu, Bożej interwencji?

Na pewno tak, bo wszystkie operacje przebiegły idealnie. A diagnoza była poważna: niedorozwój lewej komory serca, HLHS – tak się ta choroba nazywa. Tak naprawdę pół serca wtedy nie funkcjonuje. A mimo to syn rozwija się dziś idealnie – wyniki co roku są lepsze. Pan Bóg wysłuchał naszych modlitw. Może to doświadczenie było potrzebne naszej rodzinie, żeby dać świadectwo innym rodzicom. A przede wszystkim lekarzom, żeby w Pana Boga się nie bawili i nie wydawali wyroków.

Pracuje Pan dziś jako menedżer piłkarski. Żałuje Pan współpracy z Jakubem Meresińskim, który o mały włos nie pociągnął na dno Wisły Kraków?

Na pewno tak. Każdy popełnia błędy – mój błąd był taki, że zaufałem; nie sprawdziłem człowieka do końca. Ale czasu nie cofnę. Nie będę się codziennie biczował ani szukał winnych dookoła. Myślę, że udało mi się to ponaprawiać. Na szczęście klub funkcjonuje nadal i jest w Ekstraklasie.

Trudno w środowisku piłkarskim przyznawać się do wiary?

Zacząłem to robić, kiedy grałem w Widzewie, a więc w wieku 20–21 lat. Każdy, kto mnie zna, wie, że nie boję się o tym mówić. Znajomi czasami pytają o to, rozmawiają ze mną o wierze. Niektórzy szydzą, zaczepiają, ale kiedy zaczniemy rozmowę na argumenty, to nie mam z tym problemu.

I nie czuje się Pan z tym osamotniony?

Nigdy nie patrzyłem w tych kategoriach. W każdym środowisku trzeba mieć trochę odwagi, żeby się publicznie przyznać do wiary. To dziwne, bo przecież żyjemy w kraju katolickim. Może niektórzy boją się przyznać, bo za tym powinny także pójść czyny. A kiedy zgrzeszą, popełnią błąd, będą wyśmiewani. Ale ostatnio także sportowcy nie boją się przyznawać do wiary. Robert Lewandowski brał udział w akcji „Nie wstydzę się Jezusa”, Kamil Stoch też otwarcie mówi o swojej wierze. Dotyczy to także zagranicznych sportowców, np. Jürgen Klopp wyznał ostatnio, że jest chrześcijaninem i najważniejszą dla niego osobą jest Jezus Chrystus. W czasach, kiedy grałem, to faktycznie należało do rzadkości. Ale być może teraz więcej osób będzie się musiało przyznać, po której jest stronie, bo widzimy coraz większą walkę duchową – z wartościami, z rodziną.

A Pan gdzie szuka oparcia w tej walce?

W modlitwie, Eucharystii, Komunii Świętej. Staram się chodzić do kościoła nie tylko w niedziele, ale codziennie. A jak mi się nie uda, to przynajmniej co drugi, trzeci dzień. Także Różaniec, Koronka do Miłosierdzia Bożego – to jest to, co daje siłę.

Jakie ma Pan teraz marzenia?

Żeby osiągnąć zbawienie. Modlę się też o to dla mojej rodziny. •

Marek Citko

Były piłkarz, w latach 1996–1997 reprezentant Polski. Największe sukcesy odnosił z Widzewem Łodź, z którym m.in. dwukrotnie zdobywał mistrzostwo Polski i występował w Lidze Mistrzów. W 1996 r. zwyciężył w plebiscycie na najlepszego sportowca kraju. Obecnie pracuje jako menedżer.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg