Pieniądze nie wystarczą

Po dwóch latach wzrostu liczba urodzeń znowu zaczęła spadać. Czy to oznacza, że program Rodzina 500 Plus okazał się nieskuteczny?

Oddział położniczy jednego z warszawskich szpitali. W lipcu urodziło się tutaj 35 dziewczynek i 36 chłopców. Wszystkie sale są zajęte, a po korytarzach snują się niewyspani ojcowie. Personel ma dużo pracy, ale nie narzeka na jej nadmiar. – W wakacje zawsze przychodzi na świat trochę więcej dzieci, jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Podobnie było w poprzednich latach, na długo przed wprowadzeniem programu 500 Plus – mówi mi jedna z pielęgniarek.

Światełko w tunelu

Zdarza się, że na porodówkach brakuje miejsc, choć nie oznacza to, że sytuacja demograficzna naszego kraju jest dobra. Statystyki pokazują, że Polaków ubywa w tempie kilkudziesięciu tysięcy rocznie. Eksperci biją na alarm. „Nigdy dotąd nie odnotowano tak masowego, radykalnego starzenia się struktur wieku ludności. Już teraz zaczynamy odczuwać pierwsze konsekwencje tych zmian, a w pełni doświadczymy ich w najbliższych dekadach” – pisała dr Marta Kiełkowska we wstępie do wydanej w 2013 r. publikacji „Rynek pracy wobec zmian demograficznych”.

W 2016 r. pojawiło się światełko w tunelu. Po raz pierwszy od kilku lat liczba urodzeń nieznacznie wzrosła: z 369 tys. do 382 tys. Rok później na świat przyszło już 402 tys. dzieci. Tymczasem z prognoz GUS wynikało, że roczna liczba urodzeń w latach 2016–2018 będzie kształtować się na poziomie ok. 350 tys. – Niespodziewany wzrost należy wiązać z programem 500 Plus. Pewne znaczenie miały także działania podjęte przez poprzedni rząd, m.in. wydłużenie urlopów macierzyńskich oraz wprowadzenie Karty Dużej Rodziny i tzw. kosiniakowego (świadczenie rodzicielskie w wysokości 1000 zł – przyp. red.) – mówi „Gościowi” dr Witold Śmigielski z Zakładu Demografii i Gerontologii Społecznej UŁ.

Nasz rozmówca podkreśla, że w latach 2016–2017 zanotowano kilkuprocentowy wzrost urodzeń drugich i dalszych. Jego zdaniem to jedna z najistotniejszych pozytywnych zmian, wywołanych pośrednio przez sztandarowy program rządu.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • Anonim (konto usunięte)
    11.09.2019 08:50
    Problem leży w tym jak dzieci wychowane na "mnie się należy" 500+ i 300+ będą w stanie zrozumieć, że podstawą utrzymania w dorosłości jest praca, a nie pomoc społeczna.
    Redystrybucja podatków która zamiast wędki daje ryby jest obarczona ryzykiem, że za parę lat nie będzie komu pracować, ale będzie wielu tych, co ma im państwo zapłacić.
    Za urodzenie się dziecka, za to ze pójdzie do szkoły, za to, że pójdzie łaskawie do pracy. Itd.
    A dzieje się to kosztem uczciwie, ciężko pracujących, których zmusza się do łożenia na cudze dzieci. Szczególnie że nie jest prawdą że te dzieci będą pracować na emerytury, bo pokolenie roszczeniowe co najwyżej będzie pracować dla siebie (choć raczej wybierze sferę zasiłków i pomocy społecznej).
    Zresztą kolejne po 500+ propozycje idą wprost w kierunku zaspokajania kaprysów najmniej zaradnych życiowo.
  • velario-new
    11.09.2019 10:45
    Mam wrażenie, że w dyskusjach na temat sytuacji demograficznej Polski nikt nie ma odwagi powiedzieć rzeczy najistotniejszej: że istnieje i stale się powiększa grupa Polaków, która po prostu nie chce mieć dzieci albo nie chce mieć ich więcej niż np. jedno czy dwoje. Tych ludzi nie skuszą żadne pieniądze, przedszkola koło pracy ani odpis podatkowy na zatrudnienie opiekunki. W konsekwencji nikt też nie ma odwagi powiedzieć wprost, że jedyne, co może zrobić rząd, by stworzyć REALNĄ szansę uniknięcia zagrożeń dla życia gospodarczego i społecznego, które wynikają ze starzenia się społeczeństwa, jest wdrożenie dobrej, przemyślanej polityki migracyjnej.
  • spe
    11.09.2019 13:13
    Pokolenia egoistów, którzy zachłysnęli się "wolnością", którzy wybrali wycieczki zagraniczne, hotele spa, życie lekkie i przyjemne, wyginą śmiercią naturalną. Takie ich prawo, by wybrać to, zamiast ponoszenia ciężarów z miłości do dzieci. Zastąpią ich potomkowie tych, którzy wybrali pieluchy, porozlewane zupki, niewsypanie i przemęczenie oraz finansową nierówność, gdy trzeba podzielić budżet domowy na 4, 5, 6... czy więcej osób. Bo 500+ tych znacznie większych nakładów nie rekompensuje, choć jednak daje przynajmniej jakieś zabezpieczenie. Tak również dokonuje się na naszych oczach sąd nad współczesnym światem.
  • Drem00r
    12.09.2019 16:17
    Drem00r
    Ale przecież to, że 500+ nie wpłynie na dzietność było wiadome od samego początku. Tylko naiwni wierzyli, że socjal cokolwiek zmieni. W Polsce brakuje kobiet w wieku rozrodczym, można dać i 10000+, a niczego to nie zmieni, bo żeby osiągnąć wynik pełnej zastępowalności pokoleń trzeba by było zmusić wszystkie dziewczyny od 16 roku życia do urodzenia piątki dzieci. I demografowie o tym mówili, tylko wyborcy bardziej wierzą w kłamstwa polityków, niż w wypowiedzi ekspertów.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .