Na otwartym nurcie

Zwodował się jeszcze w lipcu. Zabrał ze sobą tylko to, co najpotrzebniejsze – kajak z ekwipunkiem, hart ducha oraz Boga.

Ta wyprawa daleka była od niedzielnego spływu kajakowego w rodzinnym gronie. Tutaj każde uderzenie wiosła było zaproszeniem do włączenia się w pomoc na rzecz matek samotnie wychowujących dzieci.

Inspirująca opowieść

Jacek Pałubicki (na zdjęciu) jest od zawsze zakochanym w Polsce poszukiwaczem przygód. Mieszka w Rumi. Na Uniwersytecie Gdańskim studiuje prawo i kryminologię. Grający w koszy kówkę znają go jako okręgowego sędziego. Od wielu lat jest związany z Ogólnopolskim Młodzieżowym Turniejem Turystyczno-Krajoznawczym PTTK. Najpierw jako uczestnik, obecnie opiekun drużyn, w przyszłym roku wcieli się w rolę komendanta etapu wojewódzkiego. Jest również fanem Kolosów i marzy o tym, by w kolejnej edycji zaprezentować swoje osiągnięcia na głównej scenie tego gdyńskiego spotkania podróżników, żeglarzy i alpinistów. – Chciałbym, by moja podróż stała się inspirującą opowieścią, podobnie jak historie osób prezentujących się na Kolosach. Były motywacją do działania i ruszenia w drogę – przyznaje. Na swoim koncie ma już trochę osiągnięć, m.in. start w ultrarunmageddonie górskim w maju 2018 r. oraz podróż rowerową slalomem wszerz Polski, gdy pokonał 2418 km w 26 dni.

Podróżniczą pasję zaszczepił w nim dziadek, który jako pierwszy zabierał go na wyprawy – pokazywał zakamarki Gdyni, a także wpoił mu zamiłowanie do wędkarstwa. To jemu Jacek postanowił zadedykować najnowszy projekt podróżniczy – samotną wyprawę szlakiem wodnym, którego wcześniej nikt nie pokonał. – Szukałem i nie znalazłem informacji, by ktoś połączył dorzecza Odry i Wisły samodzielnie, bez podwózki i bez pomocy w przenoszeniu kajaka w czasie jednej wyprawy – wyjaśnia.

Z prądem i pod prąd

Kajak zwodował w Woziwodzie na Brdzie. Było to 13 lipca. Przygotowania do wyprawy rozpoczął kilka miesięcy wcześniej. Plany wówczas pokrzyżował mu koronawirus. – Nie miałem dostępu do siłowni czy basenu. Z pomocą przyszedł mi Edek Pawlun, trener młodzieżowych grup siatkarskich Trefla Gdańsk, który dobrał dietę i ćwiczenia, żebym wzmocnił mięśnie głębokie i nadgarstki, co pozwoliło uniknąć kontuzji – mówi Jacek. W trakcie 62 dni pokonał kolejno Kanał Bydgoski, Noteć, Wartę, Czarną Przemszę, Przemszę, Sołę i Wisłę. W sumie ponad 2 tys. km, z czego 1309 z prądem i aż 740 pod prąd. – Przepłynięcie trasy, której dotychczas nie pokonał nikt, było nie lada wyzwaniem, które pozwoliło odkryć nowe horyzonty oraz poznać piękno i tajemnice Polski. Naprawdę nie trzeba opuszczać naszego kraju, by zobaczyć wielkie bogactwo rodzimych zabytków, a także doświadczyć kulturowej różnorodności – zapewnia Jacek. – Poza tym samotna podróż zawsze daje czas, by pogłębić swoją relację z Bogiem. Porozmawiać z Nim w skupieniu, przemyśleć sprawy, które uciekają nam w natłoku i hałasie codziennego życia – dodaje.

Jacek zainicjował tę wyprawę w tym roku m.in. dlatego, że były to ostatnie długie wakacje w ramach jego studenckiego życia. Dodatkowo był to dobry sposób na oderwanie się od rzeczywistości zdominowanej przez koronawirusa. – W świecie zamykanych przez wirusa granic i ograniczeń codziennego życia każdy z nas jak powietrza potrzebuje świadectw przełamywania barier i przezwyciężania słabości – wyjaśnia.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg