Na kawę do klasztoru

Na stolikach palą się świece, a w karcie, którą przynosi uśmiechnięta kelnerka, obok listy serwowanych napojów, ciast i deserów – wiersze o aniołach. W kartach nie ma cen.

Uczniowie Zespołu Szkolno-Gimnazjalnego z Nowej Wsi kolejny już rok kontynuują projekt „Mieć wyobraźnię miłosierdzia”. Jednym z działań jest prowadzona przez nich „Kawiarenka pod Aniołami” w kęckim klasztorze franciszkanów.

Na stolikach palą się świece, a w karcie, którą przynosi uśmiechnięta kelnerka, obok listy serwowanych napojów, ciast i deserów – wiersze o aniołach. Anioły stoją na parapetach okien i na kominku. Nietypowe jest też to, że przy żadnym z serwowanych specjałów nie ma ceny. W tej kawiarni zapłatą jest dobrowolna ofiara. – Wszystkie datki zbieramy na potrzeby misji, które prowadzą ojcowie franciszkanie w Togo – tłumaczą gimnazjalistki. – Przekazujemy je na fundusz adopcji na odległość, na opłacenie szkolnej nauki dzieci.

Koordynatorami projektu są Magdalena Miodońska-Kuźma i Grzegorz Żak, a w kawiarence nad pracą młodych wolontariuszy czuwa cała gromada nauczycieli. Samych gimnazjalistów przewija się przez kawiarenkę prawie setka. Po kolejnych niedzielnych Mszach św. dyżur pełni inna grupka. Serwują napoje, lody, ciasta domowej roboty. Bywa barszcz z pasztecikami. Wypieki to już rodzicielskie wsparcie dla kawiarenki, bo w tę akcję włączają się również rodzice. Pojawił się też pomysł, by organizować w „Kawiarence pod Aniołami” koncerty charytatywne. Pierwszy odbył się przed wakacjami. – Uczniowie przychodzą tu bez żadnego namawiania i bardzo serio traktują tę pracę. Wciąż szukają nowych pomysłów rozszerzenia tej działalności – tłumaczy Dorota Gwiazdoń, nauczycielka z Nowej Wsi, którą właśnie zastałam na dyżurze z dziewczętami z gimnazjum.

Niedawno klasztor w Kętach odwiedził o. Jonasz Madej OFM, pracujący jako misjonarz w Togo od 20 lat. Parafianom w kościele mówił o swoich afrykańskich parafianach z Nadjundi, po Mszach św. kwestował, a potem zaglądał do kawiarenki i mówił młodym wolontariuszom o życiu ich rówieśników z Togo: o tym, że jedzą tylko raz dziennie i rzadko chodzą do szkoły, o klasach w gimnazjum, które liczą 50, a czasem nawet 140 uczniów. – Przede wszystkim chcę jednak tej młodzieży podziękować za to, że potrafią pomyśleć o innych. Jestem wdzięczny także dorosłym, którzy ich w tym dziele wspierają. To bardzo dobra inicjatywa – mówił o. Jonasz.

 

*** Powyższy tekst pochodzi z bielsko - żywieckiego „Gościa Niedzielnego”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama