Macierzyństwo oczami córki i matki

O rolach i cechach kobiet, tych automatycznie przyporządkowanych i tych, które wynikają z wyboru, mówiła na spotkaniu we Wrocławiu-Pawłowicach w Dzień Matki Elżbieta Łozińska.

W parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa na wrocławskich Pawłowicach Elżbieta Łozińska poprowadziła 26 maja spotkanie w gronie kobiecym z elementami warsztatowymi dla córek i matek. Uczestniczki w różnym wieku przyjrzały się kobiecej tożsamości. 

Wydarzenie odbyło się w nowym domu parafialnym, który przed kilkoma dniami poświęcił abp Józef Kupny.

- Pierwsza nasza rola na świecie to córka, wnuczka - role zaczepione w naszych drzewie rodzinnym. Bywa też tak, że pojawiamy się jako siostry, kuzynki. Te role nie są naszym wyborem. Ale w którymś momencie pewne role zależą od naszych wyborów. Narzeczona, żona, matka i jedno z najpiękniejszych określeń dotyczących kobiet - oblubienica. To słowo łączy wszystkie kobiety bez względu na wybór drogi życiowej. Można być oblubienicą jako żona, jako osoba konsekrowana, jako kobieta, która po prostu chce przylgnąć do Pana Jezusa. Nie lubię określenia "kobieta samotna". Zawsze jestem ukochaną córką Boga - tłumaczyła Elżbieta Łozińska.

Jak stwierdziła, "jeśli jestem czyjąś wnuczką, kuzynką, córką, to przecież otaczają mnie inne mamy". - Zanim więc dojdę do zadania macierzyństwa, mam obok siebie różne kobiety, które już w tę rolę weszły - wyjaśniała.

- Ogromną motywacją, jaką warto być mamą, jest przyglądanie się, jaką mamą jest moja babcia. Przyglądałam się relacji mojej mamy ze swoją mamą. Od kiedy moje dzieci były małe, modliłam się o to, żeby też być dobrą teściową. Staram się przygotowywać swoje serce na pewne role, które przede mną np. babci - wyjaśniała prelegentka.

Uczestniczki odpowiadały na pytania: kim się czuję, kim jestem, a kim będę, w nawiązaniu m.in. do roli matki chrzestnej. Relacje na linii chrzestny-chrześniak pozostawiają często wiele do życzenia. Stąd prowadząca zaprosiła wszystkie matki chrzestne do modlitwy za swoich chrześniaków.

- Nie zamieniajmy ról. Jako siostry nie stawajmy się mamami, nie bądźmy też mamami własnych mam. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy czuły się córkami, bo to pozwala nam być dobrymi mamami - mówiła E. Łozińska.

Wymieniała najważniejsze cechy kobiecości, w tym bycie autentyczną, prawdziwą, bez masek i bez póz, czyli bycie sobą. W parze z nimi idzie przymiotnik "afirmująca".

- Możemy jednak wpaść w pułapkę, którą widać w świecie internetu, że z tym byciem sobą można przedobrzyć. Jestem tak mocno sobą, że nie umiem afirmować innych ludzi. A należy żyć w zgodzie z prawdą i umieć afirmować innych ludzi. Czyli żyć tak, by inni czuli się przeze mnie przyjęci w mojej obecności - stwierdziła prowadząca.

Spotkanie miało charakter warsztatowy. Uczestniczki realizowały różne zadania na temat relacji. Miały okazję porozmawiać ze sobą, podzielić się tym, co chciałyby usłyszeć od swoich mam, a nigdy nie usłyszały.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama