Mała biała hostia

Kiedy zbliżałem się do łóżeczka Françoise, miałem wrażenie, że podchodzę do ołtarza, do świętego miejsca, gdzie Bóg przemawiał, czyniąc znaki – pisał Emmanuel Mounier. Znany francuski filozof przeżył dramat choroby i śmierci córeczki. Swoje mistyczne refleksje zapisał w „Listach o cierpieniu”. Szkoda, że nigdy nie wydano ich w Polsce.

„Dotąd znałem Mouniera jako intelektualistę wielkiego formatu, który w sercu nosił chrześcijański hart ducha Charlesa Péguy’ego. (…) W okresie hegemonii demona nazizmu wniósł do chrześcijańskiej myśli swoje rozważania nad personalizmem (...) jakże cenne, niosące nadzieję i przetrwanie. Tymczasem jego prawdziwa wzniosłość, wielkość, wypływa zupełnie z czego innego, z listów do żony” – pisze Antonio Socci. Współczesny włoski pisarz przeżywający podobny dramat, choć dorosłej już córki (niedawno pisaliśmy o tym w GN – 25-letnia Caterina po zatrzymaniu pracy serca zapadła w śpiączkę), w historii Mouniera odnajduje ukojenie i siłę. On „rzuca nas na głębinę człowieczeństwa, heroizmu i nieskończonego piękna”.

Ciekawe, bo Socci, jako romanista, mistyczną twarz Mouniera odkrywa dopiero dzięki wielkopiątkowym rozważaniom ks. Giussaniego. We Włoszech „Listy o cierpieniu” są fundamentem wielu rekolekcji, przemyśleń. Szkoda (choć dobre i to), że do nas skąpe tylko fragmenty tej wyjątkowej prozy trafiają dopiero teraz, przemycone w „Caterinie” Socciego. Szkoda, bo Mounier bez „Listów” jest uboższy, nieprawdziwy. Mounierowski personalizm kierunkował człowieka na świat, absolut, nakłaniał do przekraczania siebie i współgrał z chrześcijańską koncepcją człowieka. Ale „Listy” są jakby innym odcieniem personalizmu, bardziej intensywnym. Bóg ma tu konkretną postać, jest nazwany, zjednoczony z człowiekiem – Jego twarz odbija się w córeczce filozofa i w samym Mounierze.

Korona

Z wieloma zapisami utożsamiłby się niejeden rodzic. I zapłakał. „Françoise, cud, który pewnego dnia rozprysł się, obietnica, nad którą zamknęły się bramy zgaszonego uśmiechu, nieobecnego spojrzenia, dłoni bez przyszłości”. Filozof cały czas szuka sensu w tragedii dziecka. Ale miejscami jego refleksja mogłaby brzmieć jak argument przeciw dzisiejszym prądom pro-eutanazyjnym: „Przez wiele miesięcy mieliśmy nadzieję na rychłą śmierć Françoise, skoro miałaby trwać w takim stanie. Ale czyż nie był to przejaw mieszczańskiego sentymentalizmu? Cóż oznacza dla niej być nieszczęśliwą? Któż ma czelność powiedzieć, że właśnie taką była? Któż wie, czy nie oczekuje się od nas, byśmy zaopiekowali się, chronili i adorowali hostię obecną między nami w tak swoisty sposób, pamiętając o Bożej obecności ukrytej w kruchej, ślepej materii? Moja najdroższa Françoise, jesteś dla mnie urzeczywistnieniem wiary. Tutaj poznacie ją (wiarę – przyp. red.) w zarysie, jak w lustrze”.

Oraz: „Musimy dać ci twój codzienny chleb miłości i obecności, nadal modlić się, byś tchnęła życie w nasz ból i rany, by stały się bramą obecności, zostać z tobą. Być może należy zazdrościć ci tego rodzaju dziwnego ojcostwa, tego dialogu niewyrażonego, piękniejszego od niejednej dziecięcej zabawy”. 9 marca 1943 r., niedługo przed śmiercią dziecka, Mounier w liście do swojego ojca snuje gorzką refleksję: „Teraz, kiedy nie mamy już żadnej nadziei z ludzkiego punktu widzenia, największym smutkiem napawają mnie wspomnienia tych dni, kiedy zostawiliśmy ją samą, niemal w zapomnieniu, podczas gdy życie ucieka zbyt szybko. Być może Françoise jest jak nasza korona na przedziwnie tajemniczym obrazie. Nadaje konkretny sens, przybliża, oswaja nas z tym, co po drugiej stronie, z miejscem, gdzie się kiedyś spotkamy, gdzie staniemy się ponownie rodzicami istoty całkowicie odmiennej, do której zło nie będzie miało już dostępu”.

Fragmenty „Listów” E. Mouniera przełożyłam z włoskiego wydania „Lettere sul dolore”, BUR 2007. „Listy” Mouniera są jednym z najbardziej przejmujących tekstów, jakie wyszły spod pióra filozofa, człowieka zakochanego w Bogu i córce.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama