Wybierz sobie płeć

– Piękne dziecko! Chłopak czy dziewczynka? – Jak dorośnie, samo zdecyduje… Kiepski dowcip? Nie tylko. Również dobrze opłacany kierunek kształcenia „genderowego” pokolenia.

Jeszcze w pierwszej połowie XX wieku antropologia filozoficzna miała ręce i nogi, tzn. spełniała wymogi metodologiczne nauki. Płeć rozumiana była jako pewne wrodzone cechy, które determinują tożsamość człowieka jako mężczyzny lub kobiety, mają też wpływ na role, jakie podejmują. Oczywiście role zmieniają się w zależności od czasu i kultury, w jakich żyjemy. Ten relatywizm kulturowy jest niezbędny w rozumieniu historii ludzkości: każdy jest przecież dzieckiem swojej epoki, nawet jeśli w jakiś sposób ją wyprzedza lub, przeciwnie, za nią nie nadąża. Jednak relatywizm kulturowy nie musi oznaczać relatywizmu tożsamości. To znaczy nawet zmieniające się role społeczne kobiety i mężczyzny i tzw. płeć kulturowa (gender) nie są czymś niezależnym od płci biologicznej (sex). Pierwsze ruchy emancypacyjne kobiet, słusznie postulując zniesienie nierówności choćby w prawie do głosowania czy dostępie do różnych zawodów, wcale nie negowały relacji między naturą a kulturą. Domagając się równouprawnienia w wielu dziedzinach życia społecznego, nie negowały swojej kobiecości.

Marksizm-feminizm

Dopiero lata 50 ub., wieku a przede wszystkim dwie następne dekady przyniosły radykalizację ruchów feministycznych. Upraszczając, można powiedzieć, że celem gender-rewolucji stało się obalenie stereotypów związanych z męskością i kobiecością i „naukowe” udowodnienie, że zarówno tożsamość płciowa kobiety oraz mężczyzny, jak i (w konsekwencji) orientacja heteroseksualna są zależne od uwarunkowań społecznych, a nie naturalnych. Zatem miłość macierzyńska to kulturowa naleciałość, a nie wpisana w naturę kobiety cecha. To m.in. posłużyło promotorom nieograniczonego dostępu do aborcji i antykoncepcji. Radykalizm nowego feminizmu polegał na tym, że nie chodziło już tylko o zniesienie nierówności społecznej między kobietami i mężczyznami, ale o zlikwidowanie wszelkich różnic między płciami. To pochodna marksizmu-leninizmu: tam była mowa o walce klas w sensie ekonomicznym, tutaj – o walce klas płciowych. Alison Jagger (chyba kobieta), jedna z ikon amerykańskiego feminizmu, nazwijmy to, komunistycznego, mówiła wprost, że celem rewolucji klas płciowych powinno być zniesienie rodziny biologicznej.

Rewolucje napędzane ideologią mają to do siebie, że wychodząc od absurdu, w jeszcze większy absurd same się zapędzają. Pytanie tylko, jak to możliwe, że postulaty o charakterze publicystycznym (czy też ocierającym się o science fiction) awansowały do miana teorii naukowej, wykładanej z bardzo poważnymi minami przez utytułowanych profesorów na całym świecie?

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama