Melpomena w złotym wieku

Choć nie są już pierwszej młodości, z entuzjazmem uczą się aktorstwa. Poddają się magii scenicznych desek, oślepiających reflektorów i oklasków. I nie dają się starości.

Reklama

W Domku Kata krzątanina, nerwowe szukanie rekwizytów, ostatnie poprawki. Gorączka próby generalnej. Ale i serdeczne powitania, śmiechy. – Dajcie z siebie wszystko, to nie będziemy powtarzać – zastrzega reżyser. Za chwilę gasną światła i rozgadane towarzystwo zamienia się w profesjonalny zespół aktorski.

Recepta na złe myśli

Jutro przecież wielki dzień. Członkowie tego zespołu aktorskiego 50+ wystąpią z nową premierą. O perypetiach damsko-męskich. Pani Krysi nie dopada trema na scenie. – Ja tremy nie mam nigdy. Taka się już urodziłam. Wszystko jedno, czy będzie sto osób, czy kilka tysięcy, a i dla takiej publiczności występy się zdarzały – śmieje się Krystyna Górka.

Uśmiech i głos – kopia Krystyny Jandy. Tyle że nieco starszej. Ze sceną też jest obyta jak mało kto, bo przez wiele lat prowadziła rozmaite zespoły. Z niekłamaną werwą opowiada o odgrywanych przez siebie rolach. – W jednej scence jestem mamą, która poleciła córce zainstalować telefon przy łóżku i udziela jej porad… w trakcie nocy poślubnej – zdradza aktorka. Przyznaje, że wnoszą na scenę nie tylko typowy dla amatorów entuzjazm, ale także wiele doświadczeń z własnego życia. Dlatego są wiarygodni. Choć czasem odgrywają role zupełnie dla siebie nieznane. – Ja gram pijaczkę, chociaż jestem zdeklarowaną abstynentką – dopowiada ze śmiechem pani Tereska.

Od czterech lat, czyli od początku istnienia teatru, panie każdy poniedziałek spędzają na próbach. – Kiedy jest się na emeryturze, to zazwyczaj ma się sporo czasu. Chociaż ja akurat na jego nadmiar narzekać nie mogę – mówi Teresa  Kaczorowska. Oprócz zajęć teatralnych ma jeszcze próby trzech chórów, w których z zapałem śpiewa. Pani Krysia kiwa głową i wtóruje koleżance. – Ja jestem przewodniczącą Koła Emerytów i Rencistów przy Radzie Osiedla Śródmieście, spotykamy się co tydzień. W Radzie Osiedla też działam. To dyżury i zebrania. W poniedziałki teatr, w środę chór. Bywa, że cały tydzień coś się dzieje – przyznaje. Między wszystkimi zajęciami znajduje jeszcze czas na pisanie wierszy. Energii i zapału może im pozazdrościć niejeden dwudziestolatek.

– To taki dobry materiał, nie do zdarcia. No i trzeba kochać to, co się robić – śmieją się aktorki. – Jak się człowiek zasiedzi w domu, to tylko złe myśli przychodzą mu do głowy. I tak się zamartwia: pogodą, chorobami, śmiercią – wzdycha już poważniej pani Krysia. – Co ma być, to będzie przecież, a czas można inaczej spożytkować. A jeszcze dać komuś trochę radości i może pomóc – dodaje z uśmiechem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama